Europa

Rumunia przestała się rozwijać. Rywal Polski w recesji

Rumunia, która jeszcze rok temu była wskazywana jako poważny rywal gospodarczy Polski weszła w okres technicznej recesji. Prognozy w dół

Rumunia weszła w stan recesji. Duży deficyt, zaciskanie pasa, sztywny kurs walutowy i nieufność sektora prywatnego doprowadzają do ochłodzenie aktywności gospodarczej. Eksport jest jednak światełkiem w tunelu.

  • Rumunia weszła w techniczną recesję PKB w IV kw. 2025 spadł o 1,9% k/k, po wcześniejszym spadku o 0,2% k/k w III kw.
  • W całym 2025 roku wzrost wyniósł zaledwie 0,6%, wobec wcześniejszych prognoz KE na poziomie 1,4%. Inflacja sięga ok. 10%, podczas gdy płace rosną tylko o ok. 5%, co oznacza realny spadek siły nabywczej i hamowanie konsumpcji.
  • Deficyt budżetowy za 2025 rok miał wynieść poniżej 8,4% PKB, a cel na 2026 rok to redukcja do 6,2-6,4% PKB.
  • ING obniżył prognozę wzrostu na 2026 rok z 1,4% do 0,6%, a BCR z 2,1% do 1%.
  • Bank centralny utrzymuje wysokie stopy procentowe na poziomie 6,5%, ograniczając przestrzeń do stymulacji gospodarki. 

Rumunia wchodzi w techniczną recesję

Prawie równy rok temu liczne media wskazywały, że Rumunia miałaby wyprzedzić Polskę pod względem PKB per capita PPP, stając się tym samym bardziej zamożnym państwem. Już wtedy wskazałem w artykule: Media kłamią. Rumunia w niczym nie wyprzedziła Polski, że nie było to prawdą. Po roku od tamtego wydarzenia widzimy, że Rumunia, nie tyle nie zdołała wyprzedzić Polski, co sama ma poważne problemy z rozwojem gospodarczym.

Zobacz także: Polacy zakochali się w Ukrainkach, Polki w Ukraińcach znacznie mniej. Małżeństwa międzynarodowe w Polsce

Rumunia weszła w 2026 roku z bardzo złymi danymi makrekonomicznymi. Według wstępnych szacunków rumuńskiego urzędu statystycznego realny PKB w IV kwartale 2025 roku był o 1,9% niższy niż w III kwartale i to po wcześniejszym spadku o 0,2% w III kwartale względem II. Dwa kolejne ujemne kwartały oznaczają, że Rumunia znalazła się w recesji technicznej, chociaż w ujęciu całorocznym za 2025 rok osiągnęła wynik na poziomie 0,6%. Co jest naprawdę niskim wynikiem. Jeszcze w połowie ubiegłego roku Komisja Europejska przedstawiała, że Rumunii osiągnie wzrost gospodarczy na poziomie 1,4%. Ostatecznie okazał się o ponad połowę niższy. Więcej na ten temat: Rumunia z tragicznymi prognozami. Ich sen o dogonieniu Polski staje się marzeniem.

W diagnozach rumuńskich ekonomistów mocno wybrzmiewa wątek konsumpcji jako hamulca, a nie jak w poprzednich latach motoru wzrostu. Adrian Codirlașu, prezes CFA Romania, wskazywał, że realna siła nabywcza została podbita klinem między inflacją a dynamiką płac. Obecnie inflacja w Rumunii dochodzi do 10%, a wzrost wynagrodzeń osiągnął zaledwie około 5%. W takim środowisku naturalne jest, że konsumpcja spada. Po okresie pandemii i początku wojny wydawało się, że scenariusz stagflacyjny, czyli wysoka inflacja i recesja, są obrazem przeszłego kryzysu. Obecnie jednak wydaje się, że Rumunia może powtórzyć niedawne doświadczenia bez globalnego kryzysu.

Po ogromnym deficycie czas na zaciskanie pasa

Pojawiają się także głosy wśród rumuńskich komentatorów, że recesja techniczna ma być kosztem przejścia od modelu opartego na deficycie i konsumpcji do modelu inwestycyjnego, z większą rolą produktywności, eksportu i dyscypliny budżetowej. Chociaż wydaje się to myślenie dość życzeniowe. Obecnie rumuński rząd zaciska politykę fiskalną i próbuje ograniczyć koszty gospodarcze poprzez pakiety wsparcia dla inwestycji oraz uproszczenia dla firm. Jednak część ekonomistów podkreśla, że redukcja deficytu przez podnoszenie podatków jest szybką metodą poprawy salda, ale jednocześnie wyciąga pieniądz z gospodarki prywatnej i może osłabiać skłonność do inwestowania zwłaszcza przy wysokiej niepewności.

Zobacz także: Rekordowy styczeń PKP Intercity. Wzrost o 13% mimo złej pogody

Rumunii nie pomaga procedura nadmiernego deficytu narzucona przez Komisje Europejską. Z artykułu Cerna Silviu pod tytułem Probleme economice ale Romaniei in 2026 wynika, że wstępna realizacja deficytu za 2025 rok ukształtowała się poniżej oficjalnego celu 8,4% PKB, a rząd na 2026 rok wyznaczył ambitny przedział redukcji na 6,2-6,4% PKB, równolegle do reform administracyjnych i programu wspierania wzrostu. Więcej na temat rumuńskiego zaciskania pasa i podnoszeniu podatków w artykule: Rumuńskie zaciskanie pasa burzy nastroje społeczne.

Jednocześnie badacz zwraca uwagę na istotny paradoks. Część działań konsolidacyjnych została skompensowana bodźcami, przez co efekt netto jest tylko symbolicznie restrykcyjny. W ujęciu nominalnym dochody państwa spadły o ok. 1,5 mld lei, a wydatki obniżono o ok. 1 mld lei, co czyni bilans lekko ekspansywnym. W praktyce oznacza to, że ryzyko rozczarowania się na założeniach budżetowych pozostaje wysokie. Słabszy wzrost ogranicza bazę podatkową, a polityczna i administracyjna zdolność do cięć wydatków bywa mniejsza niż w planach.

Prognozy gospodarcze Rumunii ostro w dół

To ryzyko widać w reakcjach instytucji finansowych. ING zrewidował prognozę wzrostu Rumunii na 2026 rok z 1,4% do 0,6%, podkreślając, że sama baza z IV kwartału 2025 roku ustawia trudny punkt startu i gospodarka musi wykonać znaczący wysiłek, by utrzymać dodatnią dynamikę. BCR obniżył prognozę z 2,1% do 1%, zakładając słabszą konsumpcję w pierwszej połowie roku i relatywnie większą rolę inwestycji oraz funduszy unijnych w drugiej. Przypomnijmy, że jeszcze w ubiegłym roku zakładano wzrostu Rumunii w 2026 roku na poziomie 2,2%.

Zobacz także: Orlen utrzymuje Litwę! Jest największym podatnikiem

Cern wskazuje, że rząd zobowiązał się do absorpcji ok. 10 mld euro do sierpnia 2026 roku, z silnym ukierunkowaniem na infrastrukturę i energię. Czyli obszary, które mogą wesprzeć zarówno popyt w krótkim okresie, jak i potencjał podażowy w dłuższym. Problem w tym, że ta dźwignia działa tylko wtedy, gdy jednocześnie domykane są warunki instytucjonalne i reformy, a gospodarka nie wpada w pułapkę, w której wysoki koszt finansowania i niepewność regulacyjna zjadają efekt inwestycyjny.

Presja inflacyjna i polityka monetarna dodatkowo zawężają pole manewru. W pierwszej połowie 2026 roku inflacja w Rumunii ma pozostać podwyższona m.in. przez wzrosty akcyz i podatków od stycznia tego roku, wygaśnięcie mechanizmu limitowania cen gazu z końcem marca oraz zniesienie ograniczeń marż na podstawowe produkty żywnościowe w kwietniu. Dopiero później presje mogą słabnąć wraz z chłodniejszą dynamiką popytu i cen surowców. W takim otoczeniu bank centralny ma ograniczoną przestrzeń do szybkiego luzowania. Ekonomista zakłada utrzymanie stóp procentowych na poziomie 6,5% przynajmniej w I połowie 2026 roku. Oznacza to utrzymanie restrykcyjnych warunków finansowania w momencie, gdy aktywność już słabnie.

Rumuński eksport światłem w tunelu

Na tym tle widać, dlaczego rumuński biznes szybko przechodzi w tryb ostrożności. W przywoływanych komentarzach pojawia się spadek wskaźnika zaufania CONFIDEX z 51,3 do 47,2, sygnalizujący wyraźne pogorszenie nastrojów. Menedżerowie wskazują na rosnącą niechęć do decyzji inwestycyjnych i potrzebę stabilności regulacyjnej, a duża część z nich zakłada, że w perspektywie pół roku otoczenie fiskalne i prawne będzie mniej przyjazne dla biznesu.  W komentarzach krytycznych wobec dotychczasowej polityki rządu przewija się argument, że rumuński eksport, mimo niekorzystnych warunków, trzyma się relatywnie dobrze, co sugeruje istnienie realnego potencjału do poprawy równowagi, jeśli uda się przeprowadzić korektę popytu wewnętrznego bez zduszenia inwestycji.

Zobacz także: Przed nami znacznie mniej ofert. Ochłodzenie na europejskim rynku pracy

Warto zwrócić uwagę, że dotychczasowa ekspansja fiskalna w przeciwieństwo do Polski, była finansowana przede wszystkim głębokim deficytem na rachunku bieżącym, co wpływa na większą destabilizacje makroekonomiczną, którą musi stabilizować zaciskanie pasa. Poza tym Rumunia od lat prowadzi swoją dość sztywno kurs swojej waluty. To przy wysokich stopach procentowych powoduje duże zadłużenie walutowe, a powiązany z tym wzrost popytu tworzy ujemne saldo handlowe.

Odejście od płynnego kursu i usztywnienie go spowodowało implementacje pewnych mechanizmów związanych z największą krytyką euro, czyli braku możliwości dewaluacji waluty w zależności od sytuacji własnej gospodarki. Dewaluacja lej w takich warunkach doprowadziłaby do poważnych nierównowag w sektorze prywatnym, a nawet wiele bankructw. Pozostaje droga dewaluacji wewnętrznej, czyli spadku popytu wewnętrznego w celu poprawy konkurencyjności międzynarodowej i poprawienia swojego salda handlowego. Jednak jest opcja w kontekście powrotu do równowagi. Chodzi o wcześniej wspomniany eksport, który mimo przewartościowanej waluty wciąż rośnie relatywnie dobrze.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Dawid Błaszkiewicz

Politolog, historyk oraz dziennikarz ekonomiczny. Członek Polskiej Sieci Ekonomii oraz Prezes Stowarzyszenia Racja. Głównym obszarem zainteresowań jest makroekonomia oraz historia gospodarcza.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker