Ceny ropy a wojna na Bliskim Wschodzie. Co czeka Polskę?
Analitycy zapowiadają zmiany w cenach na stacjach paliw

Orlen oraz Moya ostrzegają przed wzrostem cen paliw na swych stacjach. Analiza wskazuje jednak, na raczej mało dynamiczny skok. Cała sytuacja wynika z toczącej się obecnie wojny na Bliskim Wschodzie. Mimo tak wielkiego konfliktu jednak świat wydaje się przygotowany na możliwy kryzys.
- Orlen oraz Moya ostrzegają przed wzrostem cen paliw
- Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest daleka do uspokojenia się
- Polskie koncerny nie ściągają ropy przez rejon objęty wojną
Ceny na stacjach benzynowych podskoczyły w górę
Sytuacja na polskim rynku paliw sugeruje odbicie cen w górę. Jest to znaczna zmiana po spadku oraz stabilizacji cen na początku roku 2026. Pocieszać może to, iż te zmiany nie będą dynamiczne, a trend zwyżkowy cen paliw będzie stopniowy i rozciągnięty w czasie. W najbliższych tygodniach ceny Pb95 mogą utrzymywać się w przedziale około 5,60–5,70 zł za litr, a diesel w okolicach 5,90–6,00 zł. Jak zaznaczają analitycy Orlenu oraz Ministerstwa Energii, dostawy paliw do Polski nie są naruszone przez wojnę.
Zobacz także: Kolejny rekord Kraków Airport! Milion pasażerów w zaledwie dwa miesiące
Na szczęście, wedle oficjalnych danych, Orlen sprowadza ropę trasami niebiegnącymi przez Cieśninę Ormuz. Większość ropy dociera do nas z portów Arabii Saudyjskiej oraz Norwegii. Tym samym Polska odczuwa wzrost cen związany z ogólnym wywindowaniem cen ropy. Nie musimy się obawiać jej braków czy też skoków o parę zł za litr. Należy obserwować ceny na stacjach, istnieje bowiem znaczna szansa, że wraz z otrząśnięciem się świata po rozpoczęciu wojny na Bliskim Wschodzie ogólna cena ropy zacznie znów spadać.
Wojna na Bliskim Wschodzie rozkręca się
Równolegle do zmian cen ropy zmienia się też cała sytuacja geopolityczna w rejonie Zatoki Perskiej oraz Cieśniny Ormuz. Wojna między USA oraz ich sojusznikami a Iranem z każdym dniem coraz to bardziej się zaognia. Amerykańskie oraz izraelskie ataki na potencjał zbrojny Iranu, oraz na jego elity z każdym dniem jedynie się nasilają. Wraz ze zdławieniem wrogiej obrony przeciwlotniczej Amerykanie rozpoczęli używanie w atakach bombowców B-52, B-1 oraz B-2. Wedle mediów również maszyny A-10 polują na wrogie wyrzutnie pocisków balistycznych oraz zasoby wojskowe.
Zobacz także: Turcja Atatürka: gospodarcza rewolucja młodej republiki
Totalna dominacja powietrzna koalicji antyirańskiej sprawia, iż kraj ten zmuszony jest do niemal ślepych kontrataków. Odwetowe ataki reżimu z Teheranu trafiały nie tylko w bazy wojskowe USA, ale i budynki cywilne wielu państw arabskich. Owe ataki sprawiają, iż takie kraje jak Katar czy Zjednoczone Emiraty Arabskie są coraz bardziej skłonne do podjęcia własnych działań przeciw Iranowi. Dalsze ataki ze strony Teheranu mogą więc oznaczać, iż coraz więcej państw z rejonu dołączy do uderzeń na ten kraj.




