Polska

Aktywność zawodowa w górę. Mikrofirmy powstają jak grzyby po deszczu

Rosnąca rola mikrofilm może stanowić zagrożenie dla wzrostu produktywności polskiej gospodarki

Liczba bezrobotnych w Polsce rośnie, co interesujące rośnie także aktywność zawodowa. Ludzie przenoszą się do usług oraz próbują swoich sił we własnej działalności i mikrofirmach. Wzrost produktywności w Polsce może być zagrożony.

  • 45 tys. nowych bezrobotnych w styczniu 2026 r. m/m, a w całym 2025 roku dodatkowych 100 tys.
  • Stopa bezrobocia BAEL wzrosła z 2,8% do 3,2% r/r.
  • Jednocześnie liczba pracujących osiągnęła rekord 17,3 mln osób (+99 tys. r/r).
  • W gospodarce narodowej liczba pracujących wzrosła do 15,1 mln (+80 tys. r/r).
  • Wzrost bezrobocia częściowo wynika ze zmian przepisów (łatwiejsza rejestracja, w tym dla rolników).
  • Największe spadki zatrudnienia: rolnictwo -29 tys. (-2,5%), handel -23 tys. (-1%), przemysł -17 tys. (-0,5%).
  • Największe wzrosty zatrudnienia: budownictwo +33 tys. (+3,2%), usługi administrowania +29 tys. (+5,3%).
  • Zatrudnienie w większych firmach spadło o 0,8% w 2025 roku.
  • Niemal cały wzrost zatrudnienia generują mikrofirmy i samozatrudnienie.
  • Rynek pracy przesuwa się z przemysłu i handlu w stronę usług i działalności specjalistycznych.
  • Rosnąca rola mikrofirm oznacza większe rozdrobnienie gospodarki i potencjalny spadek produktywności.

Roszady w aktywności zawodowej Polaków

Dane z rynku pracy z przełomu 2025 i 2026 roku pokazują ciekawe zjawisko. Z jednej strony rośnie liczba bezrobotnych, a z drugiej pracujących. W styczniu 2026 roku w porównaniu do grudnia 2025 roku liczba zarejestrowanych bezrobotnych zwiększyła się o 45 tys. osób, a w skali całego 2025 roku przybyło ich niemal 100 tys. Podobny sygnał płynie z danych ankietowych BAEL. Stopa bezrobocia wzrosła z 2,8% w IV kwartale 2024 roku do 3,2% w IV kwartale 2025 roku. Co ciekawe jednocześnie BAEL pokazuje rekordowo wysoką liczbę osób deklarujących wykonywanie pracy zarobkowej na poziomie 17,3 mln w IV kwartale 2025 roku. Czyli o 99 tys. więcej niż rok wcześniej.

Zobacz także: Kryzys energetyczny w RPA – nowe reformy nadzieją na poprawę sytuacji?

Podobny obraz wynika z danych z gospodarki narodowej od stycznia do września 2025 roku liczba pracujących wzrosła o 80 tys., osiągając 15,1 mln. Jak wskazuje specjalista Polskiego Instytutu Ekonomicznego Paula Kukołowicz najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie jest proste. Wskazuje się na ogólny wzrost aktywności zawodowej społeczeństwa. Czyli więcej osób wchodzi na rynek pracy, pracuje albo chce pracować i aktywnie poszukuje zatrudnienia.

Wzrost bezrobocia w dużej mierze nie jest jednak klasyczną historią zwolnień w gospodarce, lecz konsekwencją zmian instytucjonalnych w systemie rejestracji. Po zmianie przepisów można rejestrować się w urzędzie pracy właściwym ze względu na miejsce zamieszkania, a nie zameldowania, co dla wielu osób usuwało barierę administracyjną. Dodatkowo otwarto ścieżkę rejestracji dla rolników posiadających najmniejsze gospodarstwa. To oznacza, że część przyrostu liczby bezrobotnych to nie pogorszenie koniunktury w prostym sensie, lecz ujawnienie osób, które wcześniej w statystykach nie były widoczne albo miały ograniczony dostęp do formalnej rejestracji.

Rolnictwo, handel i produkcja z zauważalnymi spadkami

Jednocześnie sama struktura zmian zatrudnienia wskazuje, że pod powierzchnią rośnie niedopasowanie popytu do podaży pracy. Od stycznia do września 2025 roku najwyższe spadki zatrudnienia odnotowano w rolnictwie, handlu oraz produkcji przemysłowej czyli w sektorach, które tradycyjnie absorbowały dużą część pracowników o średnich i niższych kwalifikacjach. W handlu ubyło 23 tys. pracujących (spadek o 1%), w przemyśle 17 tys. (-0,5%), a w rolnictwie 29 tys. (-2,5%). Spadek w rolnictwie można częściowo wiązać z ułatwieniami w rejestracji rolników jako bezrobotnych, ale z punktu widzenia gospodarki bardziej istotne są dwa pozostałe sektory.

Zobacz także: Incydent na Chopinie. Hiszpan otworzył drzwi kołującego samolotu

Jeżeli handel i przemysł redukują zatrudnienie, a liczba ofert pracy w urzędach i na portalach jest niższa niż w poprzednich latach, rośnie ryzyko, że część osób będzie miała trudność ze znalezieniem pracy na miejscu, nawet jeżeli gospodarka jako całość nadal utrzymuje wysokie zatrudnienie. Równolegle widać branże, które wchłaniają nowe zasoby pracy. Największy wzrost zatrudnienia odnotowano w budownictwie (+33 tys., +3,2%), administrowaniu i działalności wspierającej (+29 tys., +5,3%), administracji publicznej (+21 tys., +2%), działalności profesjonalnej i naukowej (+16 tys., +1,9%) oraz edukacji (+13 tys., +1%).

Coraz więcej osób ciągnie do usług

Taki układ sugeruje, że rynek pracy przesuwa się w stronę usług i sektorów związanych z obsługą procesów gospodarczych, a także w stronę działalności wymagających bardziej specjalistycznych kompetencji. Przejście między sektorami wymaga czasu, umiejętności i często zmiany miejsca zamieszkania. Najbardziej niepokojący wniosek dotyczy jednak tego, gdzie powstaje wzrost zatrudnienia. W minionym okresie niemal cały przyrost wygenerowały mikroprzedsiębiorstwa oraz osoby samozatrudnione, podczas gdy zatrudnienie w małych, średnich i dużych podmiotach spadło w 2025 roku o 0,8%. A przypomnijmy, że najlepsze pensje i warunki zatrudnienia są w większych podmiotach. Więcej o tym: Stawianie na mikroprzedsiębiorstwa to patologia, a rząd chce żeby było ich więcej [RAPORT OG].

Zobacz także: Największe armie na świecie. Które państwa mają najliczniejsze siły zbrojne, a które wydają na nie najwięcej? [RANKING]

Taki stan rzeczy oznacza rosnące rozdrobnienie gospodarki. Mniej etatów przyrasta tam, gdzie zwykle istnieje większy kapitał, wyższe nakłady inwestycyjne, lepsza organizacja pracy i większy potencjał wzrostu produktywności, a więcej tam, gdzie dominują małe skale działania, większa wrażliwość na koniunkturę i słabsze bufory finansowe. W krótkim okresie to może wyglądać jak elastyczność rynku pracy, jednak w długim jest to potencjalny problem rozwojowy, ponieważ rozproszenie zatrudnienia utrudnia podnoszenie produktywności, a to właśnie produktywność jest kluczem do dalszego, trwałego wzrostu płac.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Dawid Błaszkiewicz

Politolog, historyk oraz dziennikarz ekonomiczny. Członek Polskiej Sieci Ekonomii oraz Prezes Stowarzyszenia Racja. Głównym obszarem zainteresowań jest makroekonomia oraz historia gospodarcza.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker