Jak wojna budowała państwa, a potem zaczęła je rujnować

Wojna nie jest tylko starciem armii, ale także testem siły państwa, jego instytucji i gospodarki. Duncan Weldon pokazuje, że przez wieki konflikty potrafiły budować potęgę jednych krajów i rujnować inne, a dziś ich koszt jest tak wysoki, że nawet zwycięstwo coraz częściej oznacza polityczny i ekonomiczny rachunek grozy.
Książka „Ekonomia wojny” autorstwa Duncana Weldona, wydana nakładem Wydawnictwa WEI, opisuje w ujęciu historycznym, obejmującym ostatnie 1000 lat historii świata, sposób, w jaki wojny i sposób ich prowadzenia wpływały na rozwój gospodarczy i polityczny państw. Walki pomiędzy ludźmi są elementem życia od początku powstania grup lub plemion. Jak wskazuje autor, niektórzy ludzie zauważyli, że łatwiej można utrzymać się przy życiu stosując przemoc wobec innych, pracujących na roli. Ci z kolei musieli zatrudnić podobnych, określanych w książce mianem „specjalistów od przemocy”, żeby bronić się przeciwko napadom. Wraz z powstaniem cywilizacji wojny stały się jednym ze sposobów powiększania zasobów i skarbca imperiów.
Autor wskazuje na ewolucję zachowania specjalistów od przemocy, którzy jak w przypadku Wikingów czy Mongołów, początkowo przeprowadzali najazdy celem zdobycia łupów. Z czasem najeźdźcy zaczęli się osiedlać w miejscach dotychczasowych podbojów, co dawało im większe zyski z tzw. ochrony napadniętych niż dotychczasowe grabieże. Ludność miejscowa ponosiła znaczne straty osobowe i materialne zwłaszcza w okresie najazdów, ale wraz z osiedlaniem się dotychczasowych rabusiów zaczęła na tym korzystać np. w postaci handlu (Jedwabny Szlak uporządkowany po podbojach mongolskich) czy wymiany idei oraz technologii. Obrona militarna nie zawsze była skuteczna, a płacenie daniny, jak Danegeld, uznawano często za bardziej korzystny sposób radzenia sobie z napastnikami. Zwłaszcza, że część wypłacanych kwot wracała do państwa, które je płaciło, w postaci wynagrodzenia za zakupy poczynione przez pobierających haracz. Wraz z upływem czasu grupy najeźdźców stawały się częścią miejscowych społeczności.
Wojny wpływały na kształt państwa i jego instytucji. Wybór długiego łuku i powszechne szkolenie związane z jego używaniem stanowiło wyraz stosunkowo stabilnej XIV i XV-wiecznej Anglii. Dla angielskich monarchów większe znaczenie miało zagrożenie zewnętrzne i konflikty z Francją niż ewentualne bunty ze strony poddanych. Jest to też przykład wyboru broni taniej w produkcji, praktycznie każdy mógł sobie zrobić długi łuk, a kusze stosowane wówczas powszechnie wymagały jednak odpowiednich kwalifikacji i narzędzie do wytworzenia. Jako broń droższa preferowali ją władcy mający zasobne skarbce, lecz obawiający się wewnętrznych rywali.
Napływ bogactwa też nie musiał gwarantować długofalowego sukcesu, przy braku sprawnych instytucji państwa. Hiszpania mająca po wielkich odkryciach geograficznych dopływ złota i srebra pozwalających na samodzielne rządy królów, bez pytania o zgodę możnowładców, nie wykształciła sprawnego i silnego systemu instytucjonalnego. Pozwoliłby on na utrzymanie wiodącej pozycji wśród mocarstw europejskich. Słaba struktura państwa i rosnące koszty prowadzenia wojen związane ze wzrostem liczebności armii i wprowadzaniem na szeroką skalę broni palnej doprowadziły do kilkukrotnej niewypłacalności dworu hiszpańskiego. Natomiast kraje pozbawione tak wygodnego dostępu do kruszców, stworzyły mechanizmy kontroli władzy monarchy oraz skuteczniej wprowadziły system merkantylizmu w gospodarce.
Rosnące koszty prowadzenia wojen wymusiły na państwach stworzenie aparatu zdolnego do pobierania podatków i finansowania ich. Jednym z pierwszych krajów, które takie rozwiązania wprowadziło była Wielka Brytania. W przeciwieństwie do Hiszpanii w XVI w., Anglia, a następnie Wielka Brytania była w stanie gwarantować spłatę swoich długów dzięki odpowiednio silnemu parlamentowi uchwalającemu prawa fiskalne oraz ściągalności podatków. Dało to możliwość bezpiecznego zadłużania się państwa.
Weldon zwraca uwagę na rolę merytokracji w powstawaniu i utrzymywaniu siły państwa. Zarówno Wikingowie, Mongołowie, jak i piraci z przełomu XVII i XVIII w. musieli, aby osiągnąć sukces, nagradzać osoby mające odpowiednie kwalifikacje. Jedynie taka forma awansu dawała możliwość osiągnięcia zysków. Przy okazji autor zwraca uwagę na kwestie motywacji do działania. Jeżeli jest ona prawidłowo wprowadzana to przynosi pożądane efekty. W Royal Navy w XVIII i XIX w. tak się właśnie stało. System zachęt do aktywnego działania oraz znaczący zasób wykwalifikowanej kadry oficerskiej gotowej do zastąpienia dotychczasowych dowódców przyniósł połączenie odpowiednio skalibrowanej operatywności i wyników z tym związanych. Nawet jeżeli rozpowszechniony był wówczas nepotyzm.
Liczne wojny pomiędzy państwami w Europie miały też w perspektywie ekonomicznej zaletę w postaci bogacenia się ludności, która te konflikty przeżywała. Przed rewolucją przemysłową nie było wystarczających nadwyżek rolnych do wyżywienia szybko rosnącej populacji, zatem spadek liczby ludności przy jednoczesnym zachowaniu w większości przypadków zasobów naturalnych i infrastruktury dawał szansę na wyższy poziom życia po wojnie. Walki sprzyjały też postępowi technicznemu i zmuszały do poprawy funkcjonowania państwa, jego instytucji i systemów bankowych. To wszystko przyczyniło się do zdobycia przez mocarstwa europejskie przewagi nad ich konkurentami z innych części świata. Uprzemysłowienie jeszcze bardziej pogłębiło te różnice. Wzrost produkcji i postęp w uprawach spowodował wzrost liczby ludności. Jej poziom życia także rósł. Jednak postęp techniczny umożliwił też prowadzenie wojny na niespotykaną dotychczas skalę ze znacznie większymi zniszczeniami w infrastrukturze cywilnej.
Wojny totalne stały się bardziej niszczycielskie. Co prawda autor przytacza przykłady celowego niszczenia miast i wsi po podboju, przed erą industrializacji, ale zwykle straty nie były na tyle duże, żeby wpłynąć na poziom rozwoju danego rejonu. Od wojny secesyjnej w USA oraz francusko-pruskiej z lat 1870–71 to się zmieniło. Zniszczenia infrastruktury cywilnej stały się ogromne. Obie wojny światowe stały się tego dobrym przykładem. Większa siła ognia artylerii i lotnictwo przyczyniły się do zwielokrotnienia strat. Przytoczone dane statystyczne ilustrują ten proces. Wzrósł udział wydatków na wojnę z około 6–8% na początku XVIII w. przez 10–12% w czasie wojny siedmioletniej i wojen napoleońskich aż do ponad 50% (w niektórych przypadkach 60% – ZSRR czy 70% – Niemcy) w czasie II wojny światowej. Konieczność produkcji na masową skalę uzbrojenia i zaopatrzenia stawały się kluczowe w trwających latami zmaganiach. Państwa potrafiące sprostać temu wyzwaniu i odtwarzać swoje zdolności do walki wygrywały.
Wojna przestała przynosić dodatkowe zyski, obie strony, tj. zwycięzcy i pokonani musieli odbudowywać swoje gospodarki. Koszty zwycięstwa są coraz większe. Nie znaczy to, że konflikty zbrojne nie będą wybuchać, zwłaszcza gdy rywalizacja mocarstw nabiera tempa. Weldon w swojej książce pokazuje jak wojna może doprowadzić do rozkwitu kulturalnego (np. Renesans we Włoszech), ale też jak zdegradować obszary, na których toczą się nowoczesne, przemysłowe wojny (np. Europa po obu wojnach światowych). Autor uważa, że można wytłumaczyć zachowanie aktorów biorących udział w konfliktach narzędziami ekonomicznymi. W pewnym zakresie ma to miejsce. Nie jest to jednak jedyna przyczyna.
Pozycja jest dobrze napisana i zwraca uwagę na obszary mniej znane dla szerokich grup czytelników. Pozwala też ocenić, przed jakimi wyzwaniami stoją obecnie państwa, gdy złudne przeświadczenia o tzw. końcu historii czy liberalnym ładzie międzynarodowym zderzają się z twardą rzeczywistością. Wojna totalna wymaga sprawnie działających instytucji państwa, jak aparat fiskalny i dyplomacja. Obok tego konkurencyjnej i innowacyjnej gospodarki oraz sił zbrojnych dobrze wyszkolonych i wyposażonych w sprzęt bardzo dobrej, choć nie zawsze najlepszej jakości, ale mogący być produkowany masowo są przesłankami koniecznymi, choć nie dającymi całkowitej pewności i sukcesu w starciu z rywalami.
Książkę można kupić tutaj: https://wydawnictwo.wei.org.pl/product/ekonomia-wojny-od-wikingow-do-putina/





