fbpx

Wstępne szacunki mówią o obniżeniu dzietności w Polsce z poziomu 1,44 w roku 2019 do 1,39 w 2020. W całym roku urodziło się w Polsce  ok 355 tysięcy dzieci, co oznacza spadek o 20 tysięcy r/r.

Mimo ogromnych nakładów na politykę pro-demograficzną, współczynnik TFR w Polsce nie zbliżył się nawet do zadowalającego poziomu. TFR (ang. total fertility rate), to inaczej mówiąc współczynnik dzietności. Określa on przeciętną liczbę dzieci, które urodziłaby kobieta w ciągu całego okresu rozrodczego (15-49 lat), przy założeniu, że w poszczególnych fazach tego okresu rodziłaby z intensywnością obserwowaną wśród kobiet w badanym roku. Poziom zastępowalności pokoleń (czyli taki w którym populacja kraju nie spada) to ok. 2,10 - 2,15. Ostatni raz udało nam się go osiągnąć w 1988. W całej historii III RP nie było ani jednego roku w którym dzietność przekroczyłaby 2,10. Poniższy wykres przedstawia jak wyglądał on w ciągu ostatnich dwóch dekad.

 

Istotną przewagą TFR jest branie pod uwagę niżów i wyżów demograficznych. Bazujący na samych urodzeniach może wyciągnąć złe zło wnioski. Przykład? W czasie niżu demograficznego urodzenia spadają, a mimo to kobiety mogą statystycznie rodzić więcej dzieci. Takie niże są często pokłosiem różnych wojen.

Jak widać na powyższym wykresie, wprowadzenie 500+ nieznacznie wpłynęło na wzrost dzietności, a na dodatek spadła ona w minionym roku do poziomu z 2016 roku. Mieliśmy więc do czynienia z marginalnym wzrostem dzietności. Powodem było przyspieszenie decyzji o posiadaniu dziecka. Niestety brak stałości trendu sugeruje, że liczba osób, które nie zamierzały mieć dzieci, a zdecydowały się po wprowadzeniu programu 500+, jest raczej nieznaczna. Za wzrost odpowiadała też z pewnością pozytywna sytuacja na rynku pracy. Istnieje dość silna zależność między stopą bezrobocia w Polsce, a dzietnością co prezentuje poniższa grafika:

Radosław Ditrich


Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane