fbpx

Jak donosi Rzeczpospolita, rząd nie chce pracować nad jednym z niewielu projektów, pod którym podpisał się Jarosław Kaczyński. Chodzi o zmianę definicji mobbingu, która obejmowałaby także różnicę w wynagrodzeniach między kobietami a mężczyznami.

Rząd jest sceptyczny do projektu, pod którym podpisał się Kaczyński. Jest to jeden z dwóch projektów (oprócz nowelizacji związanych z wyborami prezydenckimi), pod którym podpisał się w tej kadencji prezes PiS. Prócz tego była jeszcze ustawa o tzw. piątce dla zwierząt. Sam projekt jest efektem prac Młodzieżówki PiS, która dość szumnie informowała o uzyskaniu pod nim podpisu samego Jarosława Kaczyńskiego. Rzeczpospolita podaje jednak, że podpis został złożony przed wyborami prezydenckimi i prawdopodobnie miał na celu przyciągniecie do PiS elektoratu o nastawieniu lewicowym.

Unia Europejska chce walczyć z nierównością płac. Zapomnij o swojej tajemnicy 

„Rada Ministrów odnosi się pozytywnie do celu projektu, natomiast wyraża wątpliwości co do sposobu jego osiągnięcia” – pisze rząd w stanowisku do projektu zmian w kodeksie pracy, wniesionym przez posłów PiS.

Jak podaje strona rządowa, poselski projekt reguluje kwestie, które są już uregulowane. Kodeks pracy jasno wskazuje, że pracownicy mają prawo do jednakowego wynagrodzenia za jednakową pracę lub pracę o tej samej wartości. W przypadku, gdy warunki te nie są spełniane, pracownikowi należy się odszkodowanie. To tyle w teorii, gdyż jak regularnie można przeczytać w mediach, Państwowa Inspekcja Pracy to organizacja fasadowa o niewielkiej mocy sprawczej.

Ponadto rząd zaznacza, że paradoksalnie wprowadzone zmiany pogorszyłyby sytuację pracowników. Wynika to z tego, na kim ciąży obowiązek przedstawienia dowodów. W przypadku dyskryminacji, również tej płacowej, to na pracodawcy spoczywa ciężar dowodu, którym musi udowodnić, że do dyskryminacji nie dochodziło. Z kolei w przypadku mobbingu, dowód leży po stronie pracownika. W związku z tym, gdyby zmiany, pod którymi podpisał się Jarosław Kaczyński weszły w życie, to wówczas to nie pracodawca musiałby udowadniać, że nie dyskryminował pracowników, a pracownik musiałby udowodnić, że podlegał mobbingowi.

Warto dodać, że luka płacowa jest w Polsce relatywnie niewielka. Według danych GUS kobiety zarabiają o 19,9% mniej niż mężczyźni. Z kolei w przypadku danych Eurostatu wynosi już tylko 8,5% i należy do jednych z najniższych w UE. O gender pay gap pisaliśmy także na łamach Obserwatora Gospodarczego. Z tekstu wynikało, że luka płacowa jest realnym zjawiskiem, które w dużej mierze wynika z macierzyństwa.


Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane