fbpx

Kryzys wywołany pandemią COVID-19 nie zatrzymał migracji zarobkowej do Polski.

Kryzys gospodarczy spowodowany wybuchem pandemii COVID-19, tylko na chwilę zatrzymał migrację zarobkową do Polski. Po kilku miesiącach wzrosty wróciły, a cudzoziemców przybywa bardzo szybko.

Przed wybuchem pandemii, ubezpieczone w ZUS było 670 tys. cudzoziemców. Od tamtego czasu przybyło aż 127 tys. ubezpieczonych obcokrajowców. To mniej więcej tyle ile wynosi obecnie populacja Opola. Na koniec maja ich liczba wyniosła 797 tys. Wzrost przedstawia poniższy wykres analityków PKO:

– Bez pracowników zagranicznych popandemiczne ożywienie byłoby słabsze, a zachowanie równowagi makroekonomicznej znacznie trudniejsze - komentuje na swoim Twitterze Piotr Bujak, główny ekonomista banku PKO

Warto dodać, że pandemia koronawirusa może pogłębić gospodarcze problemy Ukrainy. W tym 40-milionowym kraju w pełni zaszczepione jest jedynie 180 tys. osób. Dla porównania w Polsce ta liczba wynosi 9 mln. Istnieje więc dużo większe prawdopodobieństwo, że nad Dnieprem pojawi się kolejna fala koronawirusa, która spowoduje duże straty gospodarcze i pobudzi emigrację zarobkową.

Liczba cudzoziemców w Polsce rośnie. Przybywa także miejsc pracy

Tymczasem sytuacja makroekonomiczna w Polsce zdaje się stale poprawiać. Bezrobocie spada od kilku miesięcy i jest obecnie najniższe w całej UE, a liczba miejsc pracy rośnie.

– Popyt na pracę w 1q21 powoli powraca do normy sprzed pandemii. Liczna utworzonych miejsc pracy wróciła do poziomów z 2016, chociaż ciągle jest mniejsza niż w latach 2017-2019. Liczba miejsc zlikwidowanych nie odbiega od obserwowanej w latach przed pandemią - komentują ekonomiści PKO.

 

Tworzenie nowych miejsc pracy ma związek z luzowaniem obostrzeń. Przyczyniło się to do wzrostu zapotrzebowania na pracę w gastronomii i branży hotelarskiej. Liczba aktywnych ofert pracy w tych sektorach zwiększyła się w okresie kwiecień - czerwiec blisko 2,5-krotnie. Tymczasem według danych z kart klientów PKO, wydatki w gastronomii przebiły już letni szczyt sprzed roku oraz z 2019. Tak duży wzrost wynika z odłożonego popytu, którego Polacy nie zrealizowali w zeszłym roku przez brak możliwości wyjechania na ferie czy pójścia do kina. W czasie pandemii oszczędności Polaków wzrosły o 140 mld zł i część tej kwoty trafi tego lata do odrabiających straty restauracji i hoteli.

Radosław Ditrich


Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane