fbpx

Kryzys demograficzny zbliża się do Polski nieubłaganie. Jego powstrzymanie będzie możliwe tylko dzięki proimigracyjnej polityce. W obliczu takiej sytuacji polski rząd zdaje się nie dostrzegać konieczności tworzenia silnej polityki proimigracyjnej.

Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR) opublikowało dokument “Polityka migracyjna PiS – imitacja strategii bez konkretów i bez wizji” w którym ekonomista Rafał Trzeciakowski przygląda się rządowej strategii imigracyjnej. Wnioski? Prawo i Sprawiedliwość nie umie przygotować Polski na nadchodzący kryzys demograficzny.

Polski kryzys demograficzny

Na wstępnie warto zarysować sytuację demograficzną Polski. Od wielu lat obserwujemy już stopniowe kurczenie się populacji Polski. Spis Powszechny z 2011 roku wykazał, że było nas wtedy ponad 38,5 mln. W 2019 według szacunków GUS było to o ponad 100 tys. mniej. Najgorsze były jednak lata 2020-21. Trwająca pandemia uwypukliła problemy demograficzne naszego kraju. W maju i czerwcu odnotowaliśmy silny spadek liczby urodzeń r/r. Wzrosła za to liczba zgonów - w ciągu 12 miesięcy zmarło 539,8 tys. Polaków. To sprawiło, że w rok urodziło się o 195,9 tys. osób mniej niż zmarło.

Statystyki urodzeń i zgonów śledzi na swoim Twitterze Rafał Mundry. Z udostępnionego przez niego wykresu wynika, że W zasadzie od 2013 roku stale rodzi się mniej Polaków niż umiera (poza krótkim okresem w 2018 roku). Urodzeniom nie pomogło nawet 500+.

Wykres urodzenia zgony GUS

Problemem jest dzietność. Określa ona przeciętną liczbę dzieci, które urodziłaby kobieta w ciągu całego okresu rozrodczego (15-49 lat), przy założeniu, że w poszczególnych fazach tego okresu rodziłaby z intensywnością obserwowaną wśród kobiet w badanym roku. Poziom zastępowalności pokoleń (czyli taki w którym populacja kraju nie spada) to ok. 2,10 - 2,15. Ostatni raz w Polsce udało się go osiągnąć w 1988 roku. Oznacza to, że mamy permanentny problem związany ze zbyt małą liczbą dzieci. Dzietność w Polsce należy do najniższych w UE, ale nawet gdyby rodziło się u nas tak dużo dzieci jak we Francji, która jest unijnym liderem dzietności, to byłyby to poziom dużo niższy od wymaganego do zastępowalności pokoleń.

Wskaźnik dzietności w UE

Dlaczego dzieci są nam tak potrzebne? Jedno słowo - emerytury. Im starsze będzie społeczeństwo, tym mniej osób będzie musiało utrzymywać coraz większą liczbę emerytów. Współczynnik obciążenia demograficznego – wskaźnik, który liczy stosunek liczby dzieci (0-14 lat) i osób starszych (ponad 65 lat) do osób w wieku 15-64 lat jest w tym przypadku kluczowy. Obecnie wskaźnik obciążenia demograficznego osobami starszymi wynosi w Polsce około 0,3. To oznacza, że na każdego emeryta przypadają 3 osoby pracujące. W 2070 ma on już wynosić 0,7. To znaczy, że w 2070 na każdych 10 pracujących będzie przypadać 7 emerytów, czyli ponad 2 razy więcej niż teraz.

Rząd całkowicie pomija kwestię migracji

Rafał Trzeciakowski postanowił przyjrzeć się rządowej strategii demograficznej. Wnioski nie napawają optymizmem.

— Po całkowitym pominięciu migracji w niedawno opublikowanym projekcie „Strategii Demograficznej 2040” i ponad pół roku po opublikowaniu dokumentu „Polityka migracyjna Polski – diagnoza stanu wyjściowego”, rząd PiS pokazał przygotowany przez MSWiA projekt „Polityka migracyjna Polski – kierunki działań 2021-2022”. Dokument ten niestety nie odzwierciedla skali wyzwań stojących przed Polską, jako najszybciej starzejącym się krajem Unii Europejskiej - twierdzi ekonomista.

Zauważa on też, że plan działań na lata 2021-22 jest nie tylko krótkoterminowy, ale także mało konkretny. Nie zawiera żadnych konkretnych rozwiązań i celów. Próżno szukać w nim obszernych danych, liczb czy wykresów. Jak zauważa ekspert, resort skupia się nie na tym, jakie mogą być zalety imigracji i jak ją zwiększać, a na tym, jakie może ona nieść zagrożenia.

— Autorzy z MSWiA widzą potencjalnych imigrantów jako problem bezpieczeństwa przy przyznawaniu prawa pobytu, obywatelstwa i dostępie do ekskluzywnej wiedzy na studiach, jako oszustów wyłudzających Karty Polaka, prowadzących działalność nierejestrową, unikających składek ZUS i traktujących Polskę jako kraj tranzytowy, czy ofiary nieuczciwych pracodawców, agencji zatrudnienia, potencjalnie przestrzennej segregacji etnicznej i bezradne wobec integracji - a nie jako ludzi, którzy pracują, płacą podatki, rozwijają swoje kompetencje, zakładają firmy i rodziny z korzyścią dla gospodarki i finansów publicznych - komentuje.

Dość dziwny jest też strach ministerstwa przed przyznawaniem obywatelstwa i pozwoleń na długoterminowy pobyt. W Polsce jedynie 20% cudzoziemców posiada prawo stałego pobytu. To jeden z najniższych wyników w całej UE.

Pozwolenia na pobyt stały, Polska UE

Podobnie wyglądają statystyki naturalizacji cudzoziemców w Polsce.

Wskaźnik naturalizacji w Europie

Imigracja ratunkiem dla demografii

Trzeba powiedzieć sobie jasno - nie jest obecnie możliwe uzyskanie wskaźnika dzietności gwarantującego zastępowalność pokoleń. W świetle tych faktów wniosek jest jeden - imigracja jest jedynym ratunkiem dla systemu emerytalnego i rynku pracy. Braki pracowników zaczynają stanowić jeden z poważniejszych problemów naszej gospodarki. Mimo to rząd całkowicie ignoruje politykę imigracyjną.

— Kanada i Polska mają dzisiaj tak samo duże populacje, ale zupełnie inne prognozy na przyszłość. W latach 2021-2023 rząd Kanady stawia cel przyjmowania co roku ponad 400 tys. imigrantów. W projekcie MSWiA rząd PiS nie stawia równie ambitnego celu, ani w ogóle nie mówi ilu cudzoziemców musimy przyjmować, aby kompensować już jasno widoczne braki pracowników. W efekcie do 2040 roku, do którego sięga niedawny projekt Strategii demograficznej 2040 rządu PiS, populacja Polski w projekcjach Eurostatu spada o 2,3 mln. Populacja Kanady bez imigracji spadłaby o tyle samo, ale dzięki spodziewanym przyjazdom obcokrajowców jej liczba rośnie w projekcji ONZ o 5,7 mln - komentuje autor.

Tak duża rozbieżność pokazuje jak kluczowa dla rozwoju państwa jest odpowiednia polityka imigracyjna.

— Polska potrzebuje kompleksowej, długookresowej strategii migracyjnej - wraz z symulacjami, wariantami i ilościowymi celami. Projekt autorstwa MSWiA udaje tylko dokument strategiczny, a w rzeczywistości kontynuuje przyjęte przez PiS podejście udawania, że konieczność przyjmowania coraz liczniejszych imigrantów nie istnieje, aby nie drażnić części prawicowych wyborców - podsumowuje ekonomista FOR.


Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane