fbpx

Związane z pandemią logistyczne problemy świata pompują ceny frachtu na całym świecie. Te odbijają się na cenach produktów na sklepowych półkach.

Pandemia w pierwszym momencie sparaliżowała Państwo Środka. Chinom dzięki zdecydowanej reakcji udało się bardzo szybko zażegnać problem. Niestety gorzej na wirusa zareagowała Europa, która na długie miesiące pogrążyła się w gospodarczej recesji. Mimo słabej kondycji Europy, globalny ruch kontenerowy zaczął rosnąć, aby pod koniec 2020 osiągnąć wyniki o 6-7% wyższe niż rok wcześniej. Ruch w portach kontenerowych przedstawia poniższy wykres stworzony na podstawie danych pochodzących z najnowszego Economic Outlook May 2021 autorstwa OECD.

 

Królestwo za kontener!

Ten świat dwóch biegów (wolna Europa i szybkie Chiny) stworzył nieznany wcześniej problem - zaczęło brakować kontenerów. Jak do tego doszło? 

Z jednej strony z portów w Azji zaczęło wypływać coraz więcej towarów. W czasie pandemii, gdy Europejczycy nie mogli wydawać pieniędzy na usługi (które były objęte restrykcjami), wzrósł popyt na dobra trwałe. Producenci RTV, AGD czy meble zaczęli mierzyć się z rekordowym popytem na ich towary. Wśród państw, które na tym zyskały, byli azjatyccy producenci oraz Polska, która należy do czołowych europejskich producentów AGD, RTV i mebli. 

Z drugiej strony mamy europejskie porty, z których przestały wypływać towary. To spowodowało, że wiele z kontenerów utknęło w portach na Starym Kontynencie. Ceny frachtu zaczęły rosnąć i są obecnie 3-krtonie wyższe niż na początku 2020.

 

Rekordowe wyniki polskiego przemysłu

Taki wzrost cen transportu morskiego świadczy o tym, że podaż nie nadąża za popytem. Skutkiem są dłuższe dostawy czy wzrost cen produktów. Skutki tej sytuacji widać w pomiarach PMI polskiego przemysłu, które wyniosło w maju 57,2 pkt. To najwyższy wynik w historii pomiarów (od 1998). Wzrost PMI obrazuje poniższy wykres z majowego raportu IHS Markit.

Komentując najnowsze wyniki badań ekonomista IHS Markit Trevor Balchin, powiedział: 

— Majowe wyniki badań zasygnalizowały znaczący wzrost popytu na polskie wyroby przemysłowe, co uwidaczniało szybsze nasilenie napływu nowych zamówień. Ponadto, zapotrzebowanie płynęło głównie z rynku krajowego, gdyż tempo wzrostu kontraktów zagranicznych ponownie zwolniło od czasu wieloletniego rekordu odnotowanego w marcu. Produkcja tymczasem wzrosła w największym stopniu od lipca 2020, co częściowo odzwierciedlało najszybszy od kwietnia 2017 wzrost zatrudnienia w polskim sektorze wytwórczym - komentuje.

Ekspert zauważa jednak, że logistyczne problemy nie pozwalają wyzwolić pełnego potencjału polskiego przemysłu.

— Mimo że w fabrykach powstawały nowe miejsca pracy, zakłócenia w łańcuchach dostaw doprowadziły do kolejnej znaczącej kumulacji zaległości produkcyjnych. Czas dostaw wydłużył się w maju w największym stopniu w historii badań. Wzrost popytu oraz niedobory podaży surowców na rynkach doprowadziły do rekordowej inflacji kosztów produkcji, a co za tym idzie rekordowych podwyżek cen wyrobów gotowych. Wskaźnik Kosztów Produkcji wzrósł jednak tylko nieznacznie od kwietnia, co sugeruje, że presje kosztowe mogły już osiągnąć swój szczyt - zauważa Trevor Balchin.

Szansa dla Polski

Problemy logistyczne są więc sprawą całego świata. Przez brak kontenerów w Szanghaju cierpią polskie fabryki oraz polscy konsumenci. Muszą oni czekać na zakupione towary coraz dłużej i płacić za nie więcej. Poziom zapasów w polskiej gospodarce jest obecnie na bardzo niskim poziomie. 

Sytuacja może być jednak szansą. Gdy na wiosnę problemy spowodowane obostrzeniami w Chinach, zmusiły europejskich producentów do szukania nowych dostawców, to zyskała na tym Polska. Koronnym przykładem mogą być baterie do samochodów elektrycznych. Niemieccy producenci wybrali jako dostawców fabryki z Polski, co spowodowało, że staliśmy się liderem w dostawach do naszego sąsiada. Teraz gdy Europa zaczyna myśleć o skracaniu globalnych łańcuchów dostaw, swojej szansy szukają rodzimi przedsiębiorcy.

Radosław Ditrich


Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane