fbpx

Dług publiczny USA przekroczył właśnie 22 biliony dolarów (22 i dwanaście zer). W wartościach bezwzględnych jest to rekordowy wynik, czy jednak należy się tym przejmować?

Nigdy w historii Stanów Zjednoczonych zadłużenie nie było tak duże. W stosunku do PKB wynosi ono 105 proc., co również jest poziomem bardzo dawno niespotykanym. Wcześniej było ono na podobnym poziomie tylko w czasach II wojny światowej. W czasie działań wojennych sprawy mają się jednak trochę inaczej. Obecnie jednak wojny o charakterze globalnym nie mamy (przynajmniej tak się przyjmuje), a światowa gospodarka jest w stosunkowo dobrej kondycji.

Dziwić w związku z tym może fakt, że dług publiczny USA w ciągu dekady urósł aż o 10 bln dolarów. W 2009 roku wynosił on „zaledwie” 12 bln USD. W 2000 roku było to 5 bln dolarów, a pierwszy bilion został przekroczony za prezydentury Ronalda Reagana. Swoją drogą, tylko w dekadzie pomiędzy 1940 a 1950 rokiem, czyli w trakcie II wojny światowej, dług publiczny szybciej pomnażał swoją wartość niż w trakcie prezydentury Ronalda Reagana, kiedy to jego wartość w ciągu 10 lat zwiększyła się ponad trzykrotnie.

Zadłużenie USA


Wracając jednak do pytania postawionego na początku, czy dług publiczny USA jest dla nich zagrożeniem? Odpowiedź jest bardzo prosta i brzmi: nie jest. Ten i znacznie większy dług nie jest dla Stanów Zjednoczonych zagrożeniem, a wynika to z bardzo prostej przyczyny. Dolar jest główną walutą rezerwową świata. Całe amerykańskie zadłużenie jest denominowane w dolarze, a więc rodzimej walucie Amerykanów. Amerykanie wykorzystując to, że popyt na ich walutę jest w zasadzie nieograniczony, mogą w chwili obecnej do woli się zadłużać. Gdy przyjdzie im spłacać zadłużenie, swobodnie mogą dodrukować pieniędzy nie wywołując jednocześnie inflacji, właśnie ze względu na nieograniczony popyt na dolara amerykańskiego, ale także zadłużenie we własnej walucie.

Ciekawa i na swój sposób podobna sytuacja jest równiez w Japonii, której dług publiczny przekracza 250 proc. PKB. Jen nie jest główną walutą rezerwową świata, a więc zadłużenie zagraniczne Japonii jest denominowane w dolarach. To z kolei oznacza, że Japończycy nie mogą dodrukowywać bezkarnie Jena, ponieważ wywoła to inflację, która zostanie uwzględniona w kursie walutowym przez co sytuacja kredytowa się nie zmieni, a może się nawet pogorszyć. Sęk jednak w tym, że około 95 proc. zadłużenia Japonii jest finansowane przez obywateli, a więc dług denominowany jest w ich własnej walucie. To oznacza, że Japończycy mogą zastosować mechanizm dodruku pieniądza, ponieważ zmiana kursu walutowego i tak nie wpłynie na wysokość ich długu.

Jest to działanie w myśl zasady, która mówi, że kraj zadłużony we własnej walucie praktycznie nie może zbankrutować. Pokazuje to też, że ważniejsza od poziomu zadłużenia jest jego struktura, która lepiej nas informuje o sytuacji kredytowej danego państwa. W związku z tym, dług amerykański w wysokości 22 bln, 30, czy nawet 35 bln dolarów nie jest niczym przerażającym tak długo, jak długo dolar jest główną walutą rozliczeniową na świecie.


Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane