fbpx

Pod koniec zeszłego roku niemiecka sieć korespondentów RND z niepokojem informowała o problemach związanych z narkotykami u zachodnich sąsiadów. W styczniu niemiecki „der Spiegel” podał, że holenderskich portach przechwycono w zeszłym roku 48 ton kokainy. Jest to o 20% więcej niż w 2019 roku.

Pieter Tops, naukowiec pracujący na uniwersytecie w Lejdzie, powiedział w rozmowie z holenderską gazetą „de Telegraaf“, że Niderlandy są  bezgranicznie naiwne, niedoceniając znaczenia karteli narkotykowych w tym kraju i ich wpływu na społeczeństwo, gospodarkę i politykę. Tops przytacza badania, które przeprowadził w szkołach w Tilburgu. Wynika z nich, że dla wielu uczniów w wieku 13–14 lat konsumpcja i handel kokainą i ecstasy to część codziennego życia. Kartele narkotykowe piorą swoje brudne pieniądze z pomocą prawników i skomplikowanych spółek finansowych i stały się już niemal integralną częścią holenderskiego biznesu.

W Niderlandach są produkowane i dystrybuowane głównie ecstasy, kokaina i marihuana. Jeśli chodzi o narkotyki syntetyczne, takie jak ecstasy, kraj tulipanów jest ich największym producentem w Europie. Wytwarzane są one w laboratoriach na peryferiach miast, a także, jak niedawno odkryto, na barkach kursujących po tzw. grachtach, czyli kanałach wodnych.

W Niderlandach od dawna aktywne są latynoamerykańskie kartele narkotykowe. Niekiedy do produkcji narkotyków wciągani są nawet mieszkańcy tego kontynentu. Gdy policja odkryła jedno z takich laboratorium na stateczku płynącym grachtami, okazało się, że meksykańscy „gastarbeiterzy” za pomocą komunikatora WhatsApp, dostawali konkretne przepisy i instrukcje ze swojej oddalonej o tysiące kilometrów ojczyzny.

Aleksandra Fedorska


Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane