fbpx

Jak informuje BBC News, premier Danii Mette Frederiksen zapowiedziała wdrożenie specjalnego wymogu dla imigrantów. Nowa regulacja będzie dotyczyła przybyszów pobierających zasiłek od trzech lat, którzy nie osiągnęli odpowiedniego poziomu znajomości języka duńskiego. Będą oni musieli pracować 37 godzin tygodniowo, aby dalej móc otrzymywać świadczenia socjalne. 

Dania ogranicza imigracje

Dania już od jakiegoś czasu próbuje i to całkiem skutecznie ograniczyć poziom imigracji do swojego kraju. Od 1 stycznia do 31 lipca bieżącego roku wpłynęło zaledwie 851 wniosków o azyl. 6 lat temu ich liczba wynosiła ponad 21 tysięcy. Rządowi Fredeksinen udało się to między innymi, dzięki zaostrzeniu prawa azylowego. 

W tym roku w Danii zostały uchwalone nowe przepisy mające ograniczyć liczbę omawianych wniosków. Jak donosi BBC News, rząd w Kopenhadze zadecydował, że będzie możliwe udzielenie azylu danej osobie w państwie trzecim. Oznacza to, że osoba wnioskująca o azyl w Danii, otrzymałaby go, ale na przykład w Rwandzie. Jak stwierdza rzecznik tamtejszego rządu Rasmus Stoklund:

"Jeśli ubiegasz się o azyl w Danii, wiesz, że zostaniesz odesłany do kraju poza Europą, dlatego mamy nadzieję, że ludzie przestaną ubiegać się o azyl w Danii".

Dania chcę asymilować "niezachodnich" imigrantów

Rząd Mette Fredeiksen nie tylko próbuje ograniczyć imigracje do swojego kraju, ale również stara się doprowadzić do asymilacji przybyszów, którzy przybyli spoza Europy. Warto zaznaczyć, że według oficjalnych statystyk, stanowią oni 6,38 procent z 5,8 milionów mieszkańców Danii. 

Duńskiemu rządowi szczególnie zależy na zasymilowaniu migrantek. Z rządowych statystyk wynika, że 6 na 10 kobiet z Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i Turcji nie ma pracy. 

Imigranci w Polsce bardziej pracowici od Polaków

Opisywany plan ma na celu zintegrowanie około 20 000 osób poprzez nakłonienie ich do znalezienia jakiejś formy pracy, za pośrednictwem lokalnych biur rządowych. Jak zaznacza tamtejszy minister Peter Hummelgaard, rodzaj wykonywanej pracy nie jest ważny. Na konferencji prasowej powiedział on, że:

"Może to być praca na plaży przy zbieraniu niedopałków papierosów lub plastiku, ale może to też być praca polegająca na pomaganiu w rozwiązywaniu różnych zadań w firmie. [...] Najważniejsze jest dla nas to, żeby ci ludzie wyszli z domów".

Jak podkreśla Mette Frederiksen, wprowadzenie ustawy jest konieczne, aby zmobilizować imigrantów do pracy i wspomóc duńską gospodarkę. Twierdzi ona, że

"To jest w zasadzie spory problem, kiedy mamy tak silną gospodarkę i tak wymagającą społeczność biznesową, że duża grupa ludzi, głównie kobiet z niezachodnim pochodzeniem, nie jest częścią rynku pracy". 

Mimo tego, że rząd stara się przekonać swój kraj do wspomnianej ustawy, wiele ludzi pozostaje wobec niej sceptyczna. Choćby Mai Villadsen, rzeczniczka lewicowej Listy Jedności jednoznacznie sprzeciwia się wprowadzeniu nowego prawa. Powiedziała ona w tamtejszej telewizji TV2, że

"Obawiam się, że skończy się to wspieranym przez państwo dumpingiem socjalnym i wysyłaniem ludzi do nienormalnych prac" 

 


Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane