fbpx

W najnowszych danych opublikowanych przez World Inequality Lab (WIL), których autorami są Thomas Blanchet, Lucas Chancel i Amory Gethin wynika,  że w Polska wcale nie jest krajem z jednymi z najniższych nierówności dochodowych, wręcz przeciwnie. Jest krajem o największych nierównościach dochodowych UE.

10 proc. najlepiej zarabiających Polaków jest w posiadaniu 40 proc. dochodu narodowego netto. Jest to najwyższy wskaźnik w krajach Europy. Co ciekawe rezultat ten wyraźnie różni się od najpopularniejszej miary badania nierówności dochodowych jaką jest współczynnik Giniego.

Współczynnik Giniego wskazuje, że nierówności dochodowe w Polsce są jednymi z najniższych w Europie. Jak to możliwe, że z WID, który został opracowany przez World Inequality Lab, pokazuje, że nierówności są w Polsce o wiele wyższe?

WID w przeciwieństwie do Giniego nie jest szacowany tylko na podstawie ankiet przeprowadzanych wśród poszczególnych gospodarstw.  Blanchet, Chancel i Gethini używają nie tylko ankiet, ale także rachunków narodowych i danych urzędów skarbowych. Na podstawie tych informacji udało im się oszacować w jakich krajach jest największe rozwarstwienie.

Wśród państw UE zdecydowanie przoduje pod tym względem Polska. W 1980 roku 10 proc. najbogatszych Polaków było w posiadaniu 22 proc.  dochodu narodowego. Oznacza to, że na przestrzeni 40 lat nierówności wzrosły dwukrotnie. Wynika z tego, że najbogatsi bogacili się dwa razy szybciej niż reszta społeczeństwa. Jest to najszybszy wzrost wśród wszystkich krajów UE. Polska jest jedynym krajem UE, która pod tym względem jest podobny do USA.

Średnio w 39 krajach Europu przebadanych przez WIL na 10 proc. najbogatszych obywateli przypadało 34 proc. dochodu narodowego netto. Dla porównania w 1980 roku było to 29 proc.  Na przestrzeni ostatnich czterech dekad nierówności rosły we wszystkich krajach Unii z wyjątkiem Belgii.

nierównosci

Pocieszający jest fakt, że od 2015 roku nierówności w Polsce maleją. Wtedy też osiągnęły one najwyższy pułap. Wpływ na to mają najprawdopodobniej niskie płace, które rosną szybciej od najwyższych wynagrodzeń.

Same nierówności dochodowe nie są czymś złym dopóki nie przekraczają pewnego poziomu. Nierówności mobilizują ludzi do pracy nad sobą, a co za tym idzie pozwalają się rozwijać zarówno społeczeństwu jak i gospodarce. Jednakże po przekroczeniu pewnego poziomu są one niebezpieczne.

Bogaci kumulując coraz większy majątek nie są w stanie go w pełni wydać, a co za tym idzie nie jest on w pełni wykorzystany. Wzrost gospodarczy opiera się m.in. na szybkim obiegu pieniądza w gospodarce. Gdy duże zasoby pieniężne są w posiadaniu kilku osób, to siłą rzeczy nie są oni w stanie wszystkiego w odpowiednio szybki sposób wydać lub wydają to na pojedyncze, bardzo drogie rzeczy. Co za tym idzie szybkość obiegu pieniądza w gospodarce maleje i hamuje rozwój.

Nierówności z perspektywy społecznej są również bardzo niebezpieczne, gdyż stawiają pewne grupy ludzi w pozycji uprzywilejowanej w stosunku do biedniejszych grup. Duże dysproporcje w dochodach sprawiają, że najbogatsi mają coraz większą siłę przebicia m.in. w polityce. To z kolei sprawia, że coraz większe znaczenie w osiągnięciu sukcesu mogą mieć znajomości i zasób portfela, a nie nasze umiejętności. Najprościej mówiąc, coraz trudniej jest zrobić karierę od pucybuta od milionera.

Są to przypadki skrajne, do których Europie jeszcze daleko, jednak sytuacja w RPA, gdzie nierówności dochodowe są gigantyczne (współczynnik Giniego, który ich niedoszacowuje w RPA wynosi ponad 0.6, podczas gdy w Polsce jest to poniżej 0,3) pokazuje, że mogą one mieć bardzo duży wpływ na stan państwa, ale mogą też być jego efektem.


Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane