fbpx

Czy kopalnia Turów zostanie zamknięta? Wiele na to wskazuje, mimo że pod koniec kwietnia minister klimatu i środowiska przedłużył jej koncesję na wydobywanie węgla brunatnego i kopalin aż do 2044 roku. Okazuje się, że ta decyzja była nie w smak Czechom, którzy zaskarżyli ją do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Kopalnia w Turowie miała zakończyć działalność w 2020 roku, ale już w zeszłym roku przedłużono jej koncesję do 2026 roku. Obecnie dzięki działaniom rządu, koncesja została przedłużona do 2044. A to z kolei wywołało niemałe problemy na granicy państwa.

Według Republiki Czeskiej Warszawa naruszyła unijną dyrektywę w ocenie oddziaływania na środowisko naturalne. Wymaga ona bowiem konsultacji transgranicznych, a że Turów mieści się tuż przy granicy z Czechami, to zasada ta została według nich złamana. Jak twierdzi Praga, kopalnia węgla kamiennego w Turowie zanieczyszcza zasoby wodne i działa nielegalnie od ponad roku.

Nie w smak to polskiemu Ministerstwu Klimatu i Środowiska, według którego wydobywanie węgla brunatnego w tym miejscu "jest zgodne z zasadą racjonalnego gospodarowania złoża kopaliny". Problem tylko w tym, że unijni sędziowie rozpatrują teraz sprawę i istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że kopalnia w Turowie będzie musiała zostać czasowo zamknięta.

Tymczasem Ministerstwo klimatu jest w kropce. Z jednej strony informują, że wydanie koncesji leży w interesie społecznym, ponieważ Turów przekazuje węgiel brunatny do pobliskiej elektrowni. A to dość istotne, ponieważ dzięki niej Polska otrzymuje około 5% energii elektrycznej. Z drugiej zaś strony nie jest to po drodze z Europejskim Zielonym Ładem, który ma na celu promocję odnawialnych źródeł energii. A to z kolei trochę nie pasuje do Nowego Ładu, który promowany jest przez premiera Mateusza Morawieckiego.

PGE straszy, że zamknięcie kopalni w Turowie przyczyniłoby się do kryzysu gospodarczego w całym województwie. Jak twierdzi Wioletta Czemiel-Grzybowska, prezes zarządu PGE GiEK (PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna):

To prosta droga do niekontrolowanej eksplozji problemów społecznych, wynikających z braku środków do życia dla tysięcy pracowników PGE i jej partnerów biznesowych, podtrzymujących gospodarkę całego regionu. [...] Od istnienia kopalni i elektrowni zależy byt blisko 80 tys. pracowników i współpracowników oraz ich rodzin - zamknięcie kopalni doprowadzi do zapaści całego regionu, którego mieszkańcy nie mają realnych perspektyw na znalezienie w najbliższym czasie innej pracy lub alternatywnych źródeł dochodu.

 

pge twitter

Pośrodku zaś stoją mieszkańcy, ponieważ zdali sobie sprawę, że przez kopalnię stracą unijne pieniądze z przejścia do tak zwanej "zielonej gospodarki". Pieniądze miały trafić m.in. do powiatu zgorzeleckiego, jednak przez obecną sytuację region może nie dostać ani jednego euro. Jak również wskazuje czeska prawniczka Petra Urbanová:

Polscy obywatele boją się, że z dnia na dzień mogą stracić pracę. To jest wiadomość, która jest rozpowszechniana po polskiej stronie.

Problem jednak w tym, że wielu ludzi ma prawo się obawiać zamknięcia kopalni. Zgodnie z zapewnieniem PGE, to nie dość, że pracę straci ponad 80 tysięcy pracowników, to jeszcze może okazać się, że region będzie odcięty od dostaw energii. Sprawa jest zatem bardzo istotna dla całego województwa.


Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane