fbpx

Podatki towarzyszą ludzkości od tysięcy lat. Są niczym innym jak daniną składaną na rzecz państwa, która służy utrzymywaniu administracji, finansuje inwestycje publiczne lub służy wsparciu socjalnemu obywateli. Na przestrzeni dziejów kolejne aktywności i sfery życia gospodarczego podlegały opodatkowaniu, ale zmieniał się też rozkład obciążenia poszczególnych grup społecznych. Historia podatków korporacyjnych jest dużo krótsza, ale ich rola w systemach podatkowych współczesnych państw rosła i obecnie stanowią istotną część wpływów budżetowych.

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat ciężar opodatkowania zaczął być jednak przerzucany na najmniejszych, w wyniku czego największe podmioty takie jak najbogatsi obywatele (przykład USA) i globalne korporacje mają coraz mniejszy wkład do budżetu. Systemy podatkowe z progresywnych stały się liniowe, a nawet degresywne. Ponadto coraz większym problemem jest masowe unikanie opodatkowania przez podmioty, które w szczególności powinny dokładać się do finansów państwa.

Z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że Unia Europejska każdego roku traci 170 miliardów euro z powodu unikania opodatkowania lub oszustw fiskalnych. Z tego aż 60 mld to pieniądze wyprowadzane do rajów podatkowych przez międzynarodowe korporacje. Dodatkowe 64 miliardy euro to pieniądze, które traci UE z powodu niewystarczającego uszczelnienia luki VAT. Są to gigantyczne środki, które można przeznaczyć na politykę społeczną, klimatyczną, czy też cyfryzację.

Rosnące zainteresowanie uciekającymi podatkami rozpoczęło debatę na temat opodatkowania cyfrowych korporacji. Są to firmy, które wyjątkowo skutecznie omijają procedury fiskalne przenosząc swoje zyski do rajów podatkowych.

Jak wynika z danych, tzw. Wielka Szóstka z Doliny Krzemowej, czyli Amazon, Apple, Facebook, Google, Microsoft i Netflix nie zapłaciły w ciągu ostatniej dekady w sumie 100 mld dolarów. Z tego też powodu pojawia się coraz głośniejsze głosy mówiące o konieczności wprowadzenia podatku cyfrowego. Również społeczeństwo wykazuje większe zainteresowanie tą kwestią coraz mocniej wymuszając skuteczne opodatkowanie cyfrowych korporacji.

Cyfrowi giganci wykorzystują infrastrukturę, która została powstała dzięki podatkom obywateli, a także zarabiają na kapitale ludzkim, który często jest efektem odpowiedniej polityki państwa. Tym samym zwraca się coraz większą uwagę na nieproporcjonalny wkład cyfrowych gigantów do budżetu i zarzuca im się m.in. wykorzystywanie swojej silnej pozycji do czerpania z tego korzyści.

Jednym z pomysłów, który miałby pomóc w walce z tego typu procederem jest podatek cyfrowy. Eksperci dodają jednak, że musi on być wprowadzony minimum na poziomie unijnym, gdyż tylko w taki sposób może to być skuteczne narzędzie do ściągania podatków. Niemniej jednak silne wpływy USA w Europie, skutecznie ograniczają działania na szeroką skalę.

Z opinii ekspertów wynika, że podatek przede wszystkim winien być nakładany na przychody tak by utrudnić podmiotom optymalizację podatkową.

Pierwsze próby wprowadzenia podatku cyfrowego już się pojawiły. Jak podaje Fundacja Instrat w swoim najnowszym raporcie dot. podatku cyfrowego, wśród krajów UE prace nad podatkiem cyfrowym rozpoczęły Czechy, Francja, Hiszpania oraz Austria. Zdaniem analityków podatek może przynieść nawet 2 mld złotych rocznie do budżetu. Musi on być jednak wprowadzony na terenie całej Unii Europejskiej bez wyjątków tak by cyfrowe podmioty funkcjonujące na terenie UE nie mogły optymalizować działalności, jak to robią obecnie, poprzez przenoszenie zysków do Holandii, Luksemburga, czy też Irlandii.

Problemem jest także unikania płacenia podatku VAT przez AliExpress. Ta chińska korporacja zajmująca się e-handlem, skutecznie wykorzystuje luki prawne i skutecznie nie płaci podatków.

Jak wynika z danych Ministerstwa Infrastruktury do Polski z Chin trafia każdego roku ponad 14 mln przesyłek, z czego tylko 15 tys. to paczki - oficjalnie reszta to listy. Różnica między dwoma rodzajami przesyłek jest bardzo duża. Jest także bardzo podejrzana, zwłaszcza gdy uwzględnimy pozycję AliExpress na polskim rynku. Według danych PMR Market Experts, przychody AliExpress wynoszą w Polsce 1,212 miliarda PLN, co stanowi 24,54 proc. udziałów w rynku krajowym. Obroty na platformie to z kolei wynik na poziomie nawet 17,3 mld złotych - pod tym względem może być to już największa platforma na polskim rynku.

Sytuacja robi się jeszcze bardziej podejrzana, gdyż jest kompletny brak spójności między liczbą dostarczonych paczek a pozycją na rynku. Warto wyjaśnić, że listy (w których co do zasady powinna być korespondencja i które w przeciwieństwie do paczek nie są objęte podatkiem VAT) służą do przesyłania przedmiotów zamówionych z Chin, a powinny służyć tylko do korespondencji. Oprócz nich z VATu zwolnione są także próbki oraz prezenty o małej wartości. Ta luka jest bardzo skutecznie wykorzystywana przez AliExpress, które na masową skalę wysyła zamówione przedmioty odpowiednio je pakując i opisując jako listy, próbki i prezenty. Tym samym z oficjalnych statystyk wynika, że Polacy i Chińczycy bardzo chętnie wykorzystują archaiczne metody komunikacji, jednak niechętnie ze sobą handlują. To oczywiście nieprawda, a sytuacja związana z AliExpress jest tajemnicą poliszynela.

Z danych Ministerstwa Infrastruktury wynika, że w 2019 roku należności celno-podatkowe zostały nałożone na 77 tys. przesyłek z 14 milionów, które dotarły do Polski. Oznacza to ściągalność podatków na poziomie 0,55 proc., a do budżetu wpłynęło w ten sposób 12 milionów złotych. Gdyby założyć, że istnieje liniowa zależność pomiędzy liczbą opodatkowanych przesyłek, a wpływami do budżetu to okazałoby się, że w budżecie powinno się znaleźć ponad  2 miliardy złotych. Oczywiście trzeba mieć na uwadze, że po opodatkowaniu przesyłek ich liczba mogłaby zmaleć. Poczta Polska szacuje, że może być to spadek nawet o 30-40 proc. Gdyby tak było to wówczas rzeczywiste wpływy do budżetu państwa mogłyby wynieść około 1 miliarda złotych, co jest zgodne z danymi płynącymi z branży logistycznej.

Chiński gigant e-commerce wykorzystując luki skutecznie omija opodatkowanie, a tym samym drastycznie zakłóca konkurencję wypychając inne podmioty z rynku i go monopolizując.

Cyfryzacja to wielkie wyzwania dzisiejszych czasów, zwłaszcza dla pokolenia młodych ludzi. Postępująca digitalizacja gospodarki z pewnością może być szansą, jednak wymaga ona odpowiednich regulacji prawnych, które będą chronić naszą prywatność, dane, ale także będą kreować sprawiedliwą konkurencję i nie pozwolą na masowe uchylanie się od podatków.

Więcej na temat cyfrowej gospodarki przeczytacie w raporcie Fundacji Instrat i Polskiej Karty Suwerenności Cyfrowej, który powstał przy współpracy w Obserwatorem Gospodarczym. Premiera raportu już w piątek 9 października. 



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane