fbpx

420 posłów za, 19 przeciw, 12 wstrzymało się to wyniki sejmowego głosowania za 14. emeryturą, kolejnym świadczeniem dla emerytów, które zostanie wypłacone w tym roku wraz z dwunastoma regularnymi świadczeniami oraz trzynastą emeryturą. To informacja, która z pewnością ucieszy emerytów, ale niekoniecznie resztę społeczeństwa.

Jest środek kryzysu gospodarczego, gastronomia, hotelarstwo, branża fitness i wiele innych działów gospodarki jest na skraju bankructwa. Od kilku miesięcy nie ma dla nich pomocy. Konstrukcja wiosennych tarcz zmusza te firmy do utrzymywania zatrudnienia pomimo braku obrótów. W tym samym czasie rząd daje emerytom trzynastą emeryturę i na czele z praktycznie całym Parlamentem przyjmuje wypłatę tzw. czternastki. To wszystko za 22 mld złotych rocznie. Warto dodać, że prócz tego dokonana zostanie coroczna obowiązkowa waloryzacja emerytur, za kolejne 10-12 mld złotych. Działanie polityków jest nieracjonalne, niezrozumiałe i zasługujące na potępienie.

Emeryci nie są biedni

Głównym argumentem uzasadniającym dodatkowe świadczenia dla emerytów jest teza, że to potrzebująca grupa społeczna. W mojej opinii to największy mit powstały w III RP. Według danych GUS, emeryci są jedną z lepiej uposażonych grup społecznych w kraju. Wskaźnik skrajnego ubóstwa jest niższy tylko w grupie przedsiębiorców, co przedstawia poniższy wykres.

zasieg ubóstwa 2019GUS

 

Warto dodać, że o ile 13 emerytura będzie przysługiwała każdemu, to w przypadku 14. zostało zastosowane kryterium dochodowe. Wynosi ono 2900 zł brutto. Jeśli emeryt ma świadczenie niższe niż ta kwota, to może liczyć na 14. emeryturę. Według danych ZUS emeryturę niższą niż 2900 zł brutto otrzymywało w 2020 roku ok. 75 proc. emerytów i rencistów. Można więc powiedzieć, że zdecydowana większość seniorów otrzyma świadczenie.

Polska nieracjonalnie dużo wydaje na emerytury

Polacy są stosunkowo młodym społeczeństwem. Mediana wieku w Polsce wynosi ok. 41 lat. Liczba osób 60+ stanowi ok. 25 proc. populacji, natomiast 65+ nieco ponad 17 proc. W sumie emerytów i rencistów, którzy są objęci świadczeniem, jest w Polsce ok. 10 mln. Osób młodszych niż 60 lat jest ok. 28 milionów, czyli znaczna większość. I ta znaczna większość de facto jest na straconej pozycji wobec mniejszości. Emeryci są po prostu zgranym elektoratem, który musi zostać dopieszczony. Jak wyliczyło Forum Obywatelskiego rozwoju w 2018 roku wydatki na emerytury stanowiły 8,4 proc. PKB. W 2021 roku będą stanowiły 10,2 proc. podczas, gdy 5 lat wcześniej było to wg danych Eurostatu 7,6 proc. Już wtedy wydatki w stosunku do wieku naszej populacji były relatywnie wysokie, co było efektem emerytur z tzw. starego portfela będącego znacznie hojniejszym dla emerytów. Widać to na poniższym wykresie, który pokazuje, że wydatki na świadczenia dla osób starszych zbliżone do naszych mają kraje ze znacznie starszą populacją. Podobne wydatki notują kraje, w których osoby 65+ stanowią 20-22 proc. populacji, czyli 3-5 p. proc. więcej niż Polska.

wydatki

Powyższe dane pokazują bardzo niepokojący trend. Mając relatywnie młode społeczeństwo wydajemy relatywnie dużo na emerytury. I choć stary portfel będzie regularnie ustępował na rzecz nowego, to mimo to nie możemy być spokojni o skalę wydatków na świadczenia emerytalne. Obniżka wieku emerytalnego, a w zasadzie powrót do jego poprzedniej wersji, dodatkowe świadczenia dla emerytów i starzejące się społeczeństwo bardzo źle wróżą dzisiejszym 20 i 30 latkom. Sytuacja demograficzna sprawia, że Polska za 40 lat będzie jedną z najstarszych nacji w Europie. Z tego powodu konieczne są reformy. M.in. reformy ochrony zdrowia.

Starzejące się społeczeństwo, to społeczenstwo potrzebujące sprawnie funkcjonującej ochrony zdrowia, która obecnie w Polsce jest niedofinansowana. Publiczne nakłady na zdrowie wynoszą niespełna 5 proc. PKB podczas gdy rekomendowany poziom to 6,5 proc. PKB. Oznacza to, że w przypadku Polski w publicznych środków brakuje na zdrowie ok. 35 mld złotych rocznie. Tylko w tym roku na trzynastki i czternastki zostanie przeznaczone 22 mld złotych, czyli 2/3 środków potrzebnych do zasypania dziury. Są to znacznie potrzebniejsze pieniądze, które całościowo przyniosą więcej korzyści społecznych i gospodarczych. Sęk w tym, że nie o to w tym chodzi.

Gdyby naprawdę chodziło o maksymalizację korzyści z tych środków, to można by było wesprzeć rencistów, których sytuacja finansowa jest zła. Można by było zwiększyć świadczenia na osoby niepełnosprawne, wesprzeć najbiedniejszych emerytów, a resztę środków przeznaczyć na ochronę zdrowia. Sęk w tym, że tu chodzi zupełnie o co innego. Te świadczenia są korupcją wyborczą. Mają na celu zdobycie elektoratu, przekonanie do siebie kolejnych osób. Gdybyśmy nawet chcieli wesprzeć wszystkich emerytów to można by to było zrobić zupełnie inaczej. Np. zwiększając waloryzację, albo znosząc opodatkowanie tych świadczeń. Wówczas jednak byłoby to działanie jednorazowe, więc emeryci szybko by zapomnieli kto o nich dba. Dlatego postanowiono o corocznej wypłacie świadczenia, które będzie seniorom przypominać dzięki komu to mają, tak by nie zapomnieli na kogo głosować.

Działania obecnego rządu tworzą bardzo niebezpieczne precedensy

Cofnięcie podwyżki wieku emerytalnego jest dla przyszłości młodych Polaków fatalną informacją. Podwyżka była bardzo trudną decyzją, konieczną do podjęcia i moment, w którym to zrobiono był ostatnim gwizdkiem. Obecnie z każdą chwilą Polacy coraz mocniej się starzeją i tego typu reformy będą coraz trudniejsze do przeprowadzenia. Coraz mocniej oddalamy się od punktu, w którym można nawrócić. Dodatkowo przyznawanie takich świadczeń jak 13. i 14. emerytura tworzy precedensy, których nie będziemy w stanie się pozbyć. Dziś finanse publiczne są w stanie udźwignąc te świadczenia. Osoby w wieku poprodukcyjnym liczą niespełna 10 mln osób. W 2050 roku będzie to już ponad 12 mln i ich liczba wzrośnie kosztem liczby osób w wieku produkcyjnym. To pokazuje przed jak niebezpieczną sytuacją stoimy. Precedensy stworzone dzisiaj mogą być nie do cofnięcia w przyszłości, a to niesie za sobą poważne konsekwencje dla młodych Polaków. Trudno mi sobie wyobrazić jak Polska w takiej sytuacji poradzi sobie emerytalnie za 30-40 lat. We wszelkich prognozach nawet przy wieku emerytalnym wynoszącym 65 lat dla kobiet i mężczyzn, ogólna sytuacja emerytów nie jest specjalnie kolorowa, a co dopiero gdy wiek będzie na dzisiejszym poziomie? Liczba emerytów będzie rosnąć i presja społeczna na kolejne emerytury o numerach 15, 16 itd. będzie rosła proporcjonalnie z ich liczebnością. Politycy już dziś ulegają takim pokusom przy stosunkowo młodej populacji, a co będzie za dwie czy trzy dekady? Nie wiem i odnoszę wrażenie, że wśród polityków też mało kto się nad tym zastanawia. Liczy się tu i teraz, a po nas choćby potop. 

Filip Lamański


 



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane