fbpx

Systemy energetyczne w Europie wszczęły dopiero co swoje transformacje energetyczne. Można powiedzieć, że stoimy wszyscy na początku tego ważnego procesu. Co prawda niektóre kraje jak np. Islandia, Dania czy Niemcy są już na zaawansowanym etapie przekształcenia swojej energetyki z paliw kopalnych na odnawialne źródła energii, ale jeszcze bardzo daleko im do całkowitej neutralności klimatycznej.

Zamiast skoncentrować się na faktycznej dekarbonizacji energetyki i reorganizacji systemów energetycznych pojawiło się na horyzoncie już nowe wielkie wyzwanie, jakim jest zielony wodór. Zaskakująca rzadko zwraca się w tym kontekście uwagę na fakt, że na dziś jest to całkowicie nieopłacalna technologia. Tymbardziej, że do elektrolizy wody potrzebny jest prąd z OZE lub atomu, który powinien trafić do sieci przesyłowych, zamiast do elektrolizerów.

Niklas Záboji na łamach Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ) zwraca uwagę na to, że zielony wodór pojawił się w energetyce jako nowy model biznesowy. Obecnie biznes ten opiera się na sutych dotacjach państwowych, które udaje się zdobyć dzięki temu, że domniemany ostateczny sukces zielonej rewolucji można będzie osiągnąć korzystając z zielonego wodoru. Jest to teza traktowana nieomal jako pewnik. To właśnie w transporcie i ciepłownictwie, gdzie dotychczas dominują paliwa kopalniane, zielony wodór ma przynieść zbawienie. Szczególnie niemiecka energetyka wydaje się wpadać w ekstazę na hasło o zielonym wodorze. Przemysł goni od jednego laboratorium doświadczalnego i elektrolizera do drugiego. Koncerny energetyczne już szykują swoje rurociągi na przesył wodoru. Natomiast producenci ciężarówek i samochodów z zielonym wodorem wiążą nadzieje na kontynuację dotychczasowego modelu mobilności. To istny koncert życzeń, który się tu wyłania w tym zacnym gronie wpływowych koncernów, które w warunkach sfinalizowania zielonego ładu wyłącznie na warunkach produkcji energii z OZE, mogłyby ostro ucierpieć. Jak trudno jest przyjąć do wiadomości, że zamiast ciepła z gazu czy oleju opałowego, pompy ciepła zasilane np. prądem z paneli słonecznych praktycznie nie potrzebują tej całej starej infrastruktury. Nie wykluczone że wiele elementów dzisiejszej energetyki już za kilka dziesięcioleci stanie się zbędna.

Konsekwentnie wprowadzana transformacja energetyczna jest wielka szansa dla prosumentów, lokalnych struktur oraz nowych firm. Jak pokazała Tesla w ostatnich latach, sukces można odnieść niesłychanie szybko i zostawić dawnych gigantów daleko za sobą.

Sam wodór jest już teraz ważnym elementem w niemieckim przemyśle. Jak podaje FAZ rocznie niemiecki przemysł zużywa 55 TWh energii z wodoru. Jest to jednak wodór z gazu ziemnego. W procesie wytwarzania tego wodoru dochodzi do emisji CO2. Dla tego polityka klimatyczna stawia na zielony wodór, który powstaje bezemisyjnie. Inna możliwość to magazynowanie CO2 w podziemnych magazynach - CCS (carbon dioxide capture and storage). Z mało zrozumiałych powodów CCS rozwija się dobrze tylko w Norwegii, która bardzo dużo inwestuje w ta metodę. W Niemczech mało się mówi o CCS, tym więcej o zielonym wodorze korzystającym z prądu z farm wiatrowych. Docelowo w Niemczech ma być do dyspozycji 500 TWh zielonego wodoru.

Ku przestrodze Záboji wspomina los, który w przeszłości spotkał niemieckich producentów paneli słonecznych. Niegdyś ta gałąź gospodarki mogła liczyć na maksymalne wsparcie budżetu państwa. Co nie wyszło jej jednak na dobre, bo w zderzeniu z chińskimi producentami poniosła sromotną porażkę i praktycznie poległa. Cenę za tę politykę poniósł głównie budżet państwa i oczywiście portfel zwykłego niemieckiego podatnika.

Niewykluczone, że podobny los spotka wiele takich na chybcika organizowanych projektów, które otwierają portmonetkę państwową na samo hasło o zielonym wodorze. Maroko gdzie planowana jest produkcja zielonego wodoru z energii słonecznej, dostało z Niemiec na ten projekt wsparcie rzędu 300 milionów euro, mimo że nie podpisano jeszcze zobowiązującego kontraktu dostawczego. Co się stanie z tym wsparciem, jak Maroko zmieni swoje plany?

Na tym etapie marzenia o zbawiennym zielonym wodorze należy traktować z odrobiną dystansu i zdrowego rozsądku. Nic nie zastąpi kontynuacji podstawowych etapów transformacji energetycznej, jakimi jest rozwój atomu, OZE i praca nad efektywnością energetyczną. Dopiero gdy uda się ograniczyć wzrost zużycia energii oraz wprowadzić skuteczne programy rozwoju OZE można będzie faktycznie ocenić, czy przekierowanie nadwyżki prądu z OZE do produkcji zielonego wodoru jest skuteczną metodą na bezemisyjny transport i ciepłownictwo. Należy dać szansę również innym technologia, które mogą nas zaskoczyć swoją skutecznością w wymiarze transportu i ciepłownictwa.

Aleksandra Fedorska

Podoba Ci się nasza praca? Wesprzyj nas na Patronite!

patronite og



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane