fbpx

Jak bardzo byśmy nie chcieli i próbowali tego uniknąć, niemożliwym jest by rozdzielić świat biznesu i polityki. Są to dwa światy, które regularnie się przenikają tworząc skomplikowaną plątaninę powiązań, w których szary człowiek ledwo się orientuje.

I właśnie pojawił się supełek w tej plątaninie, którego efektem jest małe nieporozumienie. Stronami w nieporozumieniu są: prof. Witold Modzelewski i Marek Kowalski, Prezes Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Spór jest fundamentalny, a sprawa paląca, bo dotyczy tytoniu, a konkretnie wysokości akcyzy, którą jest obłożony. Dokładniej, chodzi o to jaka powinna być wysokość akcyzy nałożonej na tzw. podgrzewacze do tytoniu.

Prof. Modzelewski sugeruje, że opodatkowanie tzw. podgrzewaczy do tytoniu jest 5-krotnie niższe niż w przypadku zwykłych papierosów i nawołuje, by zrównać wysokość stawek podatkowy na oba produkty. Marek Kowalski uważa jednak zgoła inaczej, twierdząc, że różnica w opodatkowaniu wynika z ilości tytoniu w paczce. Zdaniem szefa FPP 1 paczka 20 papierosów zawiera ok. 14 g tytoniu, natomiast paczka 20 szt. wkładów do podgrzewania tytoniu zawiera ok. 6 g tytoniu. Ponadto Kowalski dodaje, że różnica miałaby faktycznie miejsce gdyby istotą podatku akcyzowego był nie tylko sam tytoń, ale wszelkie składowe produktu, czyli np. w przypadku papierosów byłby to papierek, w który jest owinięty. Tak jednak – jak twierdzi – nie jest i podatek jest nakładany na sam tytoń, co sprawia, że akcyza nakładana na 1 g tytoniu w papierosach i podgrzewaczach jest na zbliżonym poziomie i wynosi odpowiednio 82 groszy i 76 groszy.

Prof. Modzelewski odpowiada na zarzuty twierdząc, że wysokość akcyzy obowiązującej na dany wyrób musi być proporcjonalna do jego ceny oraz uwzględniać mierzalną ilość wyrobów: jest to ilość sztuk w paczce, a nie jak uważa Kowalski gramatura tytoniu. Modzelewski uważa również, że przedmiotem opodatkowania zawsze są konkretne wyroby, które stanowią odrębną całość. Mogą się one składać z wielu części składowych, jednak podatek jest jednolity na całość.

Lobbysta hipokryta

I w tym miejscu zakończmy rozważania nad tym jak wysokie powinny to być podatki. Zostawmy to może specjalistom, gdyż prawo podatkowe to nie są proste rzeczy. Skupmy się natomiast na przenikaniu polityki i biznesu, a w konsekwencji lobbingu. Powinniśmy się na tym skupić, gdyż prof. Modzelewskie jest lobbystą wyrachowanym w swoim działaniu. Zarzuca prezesowi FPP stronniczość twierdząć, że do jego organizacji prawdopodbnie należy główny beneficjent niskiej akcyzy na podgrzewacze do tytoniu jakim jest firma Philip Morris. To w ogóle jest bardzo ciekawa sytuacja, ponieważ nim Philip Morris stał się liderem na rynku podgrzewaczy do tytoniu, to najpierw złoił na tym rynku tyłek innej firmie jaką jest British American Tobacco (BAT). Co ciekawe, profesor Modzelewski, który jak na razie tylko zakłada, że Philip Morris jest częścią FPP, wykonywał raporty dla...BAT.

Profesor Witold Modzelewski współpracował z głównym konkurentem Philipa Morrisa, a na dodatek głosi poglądy, które bardzo mocno uderzają w tę spółkę. To jednak w ogóle mu nie przeszkadza w insynuacjach na temat przynależności firmy do FPP i zarzucaniu Markowi Kowalskiemu chronienia interesów rzekomego członka jego organizacji. Trochę to zalatuje hipokryzją, nieprawdaż? Jeśli już czujecie delikatną woń hipokryzji, to za chwilę poczujecie jej istną esencję.

Tzw. Tygodnik Wprost (tzw., bo teraz są już tylko w Internecie i trudno mówić o tygodniku) zadał prof. Modzelewskiemu pytanie dlaczego uczepił się tak tych podgrzewaczy do tytoniu, a nie udziela się w kwestii np. e-papierosów. Tutaj małe wtrącenie - o ile Philip Morris jest liderem na rynku podgrzewaczy do tytoniu, o tyle British American Tobacco jest liderem na rynku e-papierosów. Prof. Modzelewski uznał więc, że wypowiada się także na temat e-papierosów i uważa, że akcyza na te urządzenia jest za wysoka. A jak wskazuje Krajowa Izba Gospodarcza producenci e-papierosów płacą 25-krotnie niższą akcyzę niż producenci papierosów i 5-krotnie niższą niż producenci podgrzewaczy do tytoniu. 

To co robi ten znany specjalista z dziedziny podatków jest po prostu niczym innym jak nieskrępowaną polityką i jawnym lobbowaniem niczym zawodowy pracownik korporacji. Taki stan rzeczy sprawia, że wszelkie tezy głoszone przez tego człowieka są nic nie warte. Ma z pewnością niebagatelną wiedzę, ale wykorzystuje ją w bardzo zły sposób siejąc zamęt w opinii publicznej. Jest to działanie bardzo szkodliwe m.in. dla samego zaufania do jakichkolwiek ekspertów, a powiązania prof. Modzelewskiego i jawne uderzanie w konkurentów British American Tobacco, przy jednoczesnym głoszeniu, że akcyza na wyroby BAT jest zbyt wysoka, pomimo tego że jest bardzo niska, pokazuje ile są warte te stwierdzenia. Profesor udowadnia jednocześnie też to, że biznes i polityka są bliżej siebie niż nam się może wydawać. Szkoda, że takim zachowaniem deprecjonuje innych naukowców psując opinię na ich temat. 

Konrad Mińkowski



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane