fbpx

Minister finansów Tadeusz Kościński, na łamach Programu I Polskiego Radia zapowiedział „reset” w systemie podatkowy. Ma on za zadanie sprawić, by w polskim systemie zapanowała progresja.

- W Polsce mamy tak ustawiony system, że zarabiający mniej płacą procentowo więcej podatków niż bogatsi. Będzie reset – stwierdził minister na falach Polskiego Radia.

Biorąc pod uwagę całościowe obciążenie pracy tj. podatkami i składkami, to faktycznie można dojść do wniosków, że system podatkowy jest regresywny. Takie tezy padają z resztą regularnie ze strony naukowców i ekonomistów. Podają oni także, że system ten wymaga zmian, tak by odciążyć osoby najbiedniejsze, które w Polsce są relatywnie mocno opodatkowane. Taki zabieg przyczyniłby się do zwiększenia ich siły nabywczej, co stymulowałoby gospodarkę.

Minister Finansów uważa, że właśnie najbiedniejsi powinni płacić niższe podatki, z kolei osoby najbogatsze powinny płacić podatki wyższe niż dotychczas.

Polska jako jeden z niechlubnych wyjątków, który podwyższa podatki w trakcie pandemii

- Nasza strategia nie (polega na tym), by podnosić podatki, bo jest to sprzeczne z tym co chcemy zrobić – stwierdził Kościński. Minister stwierdził, że chce, by podatki stały się bardziej sprawiedliwe. Podał także, że chce by osoby, które mniej zarabiają, płaciły mniej podatku procentowo a ci, którzy więcej zarabiają, płacili go procentowo więcej.

Dla wielu może to nie być żadna sprawiedliwość. Czy mają rację, czy też nie to temat na inną dyskusję. Prawdą jest jednak to, że polski system podatkowy wymaga gruntownych zmian, które choć trochę upodobnią, go do systemów w państwach wysokorozwiniętych, do których Polska chce się zaliczać.

Polacy chcą opodatkowania typowej klasy średniej

Ostatni sondaż przeprowadzony przez Super Express nie nastraja jednak pozytywnie. Super Express zapytał, co Polacy sądzą o wprowadzeniu dodatkowego progu podatkowego na poziomie 50% od każdej złotówki zarobionej powyżej 120 tys. zł brutto rocznie. Blisko 50% zgadza się z tezą, że to dobry pomysł, konkretnie 22% uważa, to za bardzo dobry pomysł, a 24% „tylko” za dobry pomysł. Z kolei 33% twierdzi, że to zły pomysł, a 21% badanych nie ma na ten temat zdania.

Jaki jest problem w tym badaniu? To, że 50% próg podatkowy ma dotyczyć osób zarabiających 10 tys. złotych brutto miesięcznie. To jest jakieś 7 tys. złotych na rękę. Rozumiem, że dla wielu Polaków jest to pułap nieosiągalny i wydaje im się, że osoby tyle zarabiające to bogacze, ale bądźmy poważni. Takie zarobki w Polsce powinny być zarezerwowane dla typowej klasy średniej, która może kupić sobie mieszkanie lub dom, pojechać na wakacje i wziąć w leasing na 5 lat auto, które kosztuje 120 tys. złotych. Nie nazywajmy takich osób bogaczami (w kontekście zarobków, a nie całego majątku), bo jest to nieporozumieniem. Próg na poziomie 50% być może jest potrzebny, ale dla znacznie wyższych zarobków.

"Możemy podnieść podatki od najwyższych dochodów" [WYWIAD]

Dla wielu Polaków takie zarobki są nieosiągalne i wydaje im się, że to bardzo bogaci ludzie. Jednakże siła nabywcza takich osób jest porównywalna do typowej zachodnioeuropejskiej klasy średnie. W przypadku niektórych państw śmiem twierdzić, że klasa średnia ma wyższą siłę nabywczą niż Polacy zarabiający 10 tys. zł brutto miesięcznie.

Z tego powodu mam nadzieję, że chociaż rząd nie zdefiniuje osób o takich zarobkach jako bogaczy. Byłoby to istne nieporozumienie i kolejny cios w klasę średnią. Choć wielu osobom taki pomysł mógłby się spodobać, wszak ci bogaci co nakradli, w końcu będą musieli płacić wyższe podatki. Czekam na kolejne założenia Nowego Ładu i liczę, że wyższe podatki dla bogatszych, będą dotyczyć osób zarabiających znacznie więcej niż 10 tys. złotych miesięcznie.

Filip Lamański



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane