fbpx

W polskiej debacie łatwo, aby dany temat stał się popularny i odbił się głośnym echem wśród całego społeczeństwa. Niedawno Super Express postanowił zlecić sondaż z bardzo prostym pytaniem skierowanym do respondentów “jak oceniają pomysł wprowadzenia dodatkowego progu podatkowego w wysokości 50%, dla dochodów powyżej 120 000 PLN rocznie?” aż 46% Polaków wypowiedziało się o takim pomyślę w pozytywny sposób, co spowodowało prawdziwą internetową burzę.

Mnóstwo osób wypisywało tyrady przeciwko wyższemu podatkowi pod artykułami odnośnie tej ankiety, przestrzegało przed tragicznymi konsekwencjami, które nadeszły by po jego wprowadzeniu. Jednak czy na pewno taki podatek grozi katastrofą gospodarczą, zapaścią naszego państwa? W ramach tego artykuły zebraliśmy argumenty, które najczęściej pojawiają się w tej debacie i postaramy się je obalić i przekonać niedowiarków że kolejny próg podatkowy nie jest złym pomysł, ba jest nawet pomysłem dobrym!

Słynna krzywa a wyższe podatki

Nie ma chyba drugiego takiego ekonomisty na świecie, którego samo nazwisko wzbudza trwogę wśród zwolennik podniesienia podatków dla bogatych. Arthur Laffer, bo o nim tutaj mówimy, przedstawił swego czasu uproszczony model, który pokazuje zależność między wysokością podatków a wpływami do budżetu. Opiera się on na bardzo prostej obserwacji, jeśli zwiększymy podatki powyżej punktu optimum maksymalizującego przychody państwa dojdzie do sytuacji, w której mimo wzrostu poziomu podatków przychody spadną, ze względu na to że ludzie stracą motywację do zarabiania, będą podejmować działania mające na celu ukrycie dochodów ect. Prostym wnioskiem z takiego modelu przybierającego kształt odwróconego U (wykres załączony poniżej) jest to, że państwo powinno być ostrożne zwiększając podatki bo może samo zaszkodzić swojej sytuacji finansowej. Dla naszego artykułu przyjmiemy że Laffer miał  całkowitą rację, jednak nawet takie założenie nie przyczynia się do wniosku, że nie powinniśmy zwiększyć krańcowego podatku dochodowego. Próby oszacowania tego progu udowadniają, że mamy dalej duże pole do działania jeśli chodzi o ten podatek.

laffer

Badanie przeprowadzone przez dr. Pawła Doligalskiego, w którym podjął się on wyliczenia, jaki powinien być krańcowy podatek dla osób, zarabiających powyżej 200 tys. złotych rocznie wyniósł według modelu standardowego dla dochodu z pracy najemnej 58% a dla osób na samozatrudnieniu 50%, co więcej autorzy postanowili stworzyć również model bazujący na zdecydowanie bardziej konserwatywnych założeniach i nawet tutaj krańcowa stopa opodatkowania wynosiła kolejno 48% i 45%. Wyniki te oznaczają, że przy naszej obecnej skali podatkowej dalej mamy ogromne możliwości zmian w systemie podatkowym, aby móc zwiększyć dochody państwa.

Podatki, historia i wzrost gospodarczy   

Teoria, teorią, badania badaniami, jednak przecież praktyka jasno wskazuje na to, że mniejsze podatki oznaczają wysoki wzrost gospodarczy, a wysokie podatki prowadzą do stagnacji gospodarczej kraju, czyżby tego również nie udowodniła historia? Niezupełnie. Na 27 krajów Unii Europejskiej aż 17 miało maksymalną stawkę podatku od osób fizycznych wyższą od Polski. Co oznacza, że empiria raczej wskazuje na to, że wśród tych bogatszych państw wyższe podatki są rzeczą normalną. Są one skorelowane z wyższym dochodem, co więcej kraje te obniżały poziom opodatkowania dopiero kiedy stały się bardzo bogate [Ha-Joon Chang “23 rzeczy która nie mówią Ci o Kapitalizmie”]. Po długiej i niszczycielskiej drugiej wojnie światowej w krajach Europy Zachodniej podatki dochodowe dla najbogatszych były wysokie, w Wielkiej Brytanii najwyższa stopa podatkowa wynosiła 83% i dopiero Margaret Tchatcher w 1979 obniżała ją do 60%! [Anthony B. Atkinson “Nierówności, co da się zrobić?” str. 300-301]. Kraje po drugiej wojnie światowej zamiast postawić na niskie podatki i małą ingerencją państwa, postawiły na coś zupełnie odwrotnego i to z zadowalającym skutkiem, 3 dekady po drugiej wojnie światowej, nazywa się złotą epoką kapitalizmu, gdzie rzadko dochodziło do kryzysów gospodarczych, stopa bezrobocia utrzymywała się na bardzo niskich poziomach, a wzrost gospodarczy był w miarę wysoki a co ważniejsze stabilny [Ha- Joon Chang “Ekonomiczna instrukcja obsługi”].

No dobrze, ale Francja wprowadziła podatek dla najbogatszych w wysokości 75% i od razu się z niego wycofała, czyż to nie dowodzi, że taka polityka jest obecnie nieskuteczna? Historię o porażce jaką niewątpliwie był słynny podatek dla najbogatszych można usłyszeć wielokrotnie z ust zwolenników państwa minimalnego, jest ona jednak nie do końca prawdziwa. Po pierwsze podatek został wstępnie wprowadzony na 2 lata, co spowodowało że menedżerowie wysokiego szczebla ograniczali swoje pensje na ten czas z zamiarem skompensowania tej straty później, między innymi to doprowadziło do tego, że podatek przyniósł mizerne dochody w wysokości 260 milionów euro w 2013 roku i 160 mln euro w 2014. Do tego kampania wielkiego biznesu wymierzona w ten podatek była ogromna i po uczynieniu probiznesowego Mauela Vallsa premierem rządu, większość lewicowych ministrów upuściło rząd. Holland został sam przeciwko naciskom własnego rządu i biznesu. Nawet jego doradca Emanuel Macron określił ten podatek mianem “Cuba without the sun”.  Prezydent Francji wycofał się w końcu ze swojego podatku, jednak było to raczej kwestią nacisku politycznego niż rozsądnej kalkulacji ekonomicznej.

Jak państwo może uczynić naszą gospodarkę lepszą

Pod ostatnim naszym artykułem opublikowanym na Obserwatorze Gospodarczym, który krytykował plan Borysa Budki na polepszenie obecnej sytuacji gospodarczej jeden z czytelników skomentował go tak: “Niekoniecznie zmniejszenie podatków, prowadzi do mniejszego wpływu do budżetu. Zmniejszenie podatków, prowadzi do rozwoju gospodarczego, wzrostu zatrudnienia, spadku bezrobocia... Autor artykułu wykazał się brakiem znajomości ekonomii”. Czy jednak tak jest w rzeczywistości, czy teoria ekonomii twierdzi, to co Korwin opowiada od lat, że wystarczy obniżyć podatki i gospodarka sama będzie rosnąć i rozwijać się w zastraszającym tempie? Fanów nieograniczonego wolnego rynku musimy niestety niemiło zaskoczyć. Państwo nie tylko przyczynia się do ekonomicznego wzrostu gospodarki, a także często jest czynnikiem który ten wzrost powoduje. Mariana Mazzucato w swojej książce “Przedsiębiorcze państwo” dowodzi że większość technologii i wynalazków które stały się fenomenem XXI wieku takich jak Internet, iPhone czy algorytm z którego korzysta Google, były możliwe dzięki badaniom, które zostały opłacone przez państwo i często prowadzone przez państwowe agencje [Marianna Mazzucato “Przedsiębiorcze państwo”].

Mało osób zdaje sobie sprawę, ale choćby Internet powstał na zamówienia Amerykańskiego Depertamentu Obrony Stanów Zjednoczonych. Państwo ma możliwość inwestować w naukę oraz nowe technologie, w które ze względu na wysokie koszty i niewiadomą przyszłą rentowność, nie przyciągają prywatnych inwestorów. Jednak kiedy już coś uda się stworzyć albo odkryć przedsiębiorcy mogą tworzyć nowe, technologicznie zaawansowane produkty tak jak było w przypadku Apple i jego najważniejszego produktu - iPhona, albo choćby szczepionek na Covid, które w zdecydowanej większości powstały dzięki temu że państwu wyłożyło odpowiednie pieniądze na ich stworzenie.

"Możemy podnieść podatki od najwyższych dochodów" [WYWIAD]

Niezwykle ważnym elementem, który daje państwu ogromny potencjał w inwestowaniu jest fakt, że przedsiębiorcy nie biorą pod uwagę zysków społecznych, a jedynie te wyrażone w pieniądzu. Prywatna służba zdrowia nie bierze pod uwagę faktu, że dbając o dobrą profilaktykę pacjentów i lecząc ich zwiększa zasoby produkcyjne przedsiębiorców i zapewniają im zdrowych, bardziej wydajnych pracowników, publiczna służba zdrowia której celem jest dostarczenie dobra publicznego może wziąć to pod uwagę i inwestować nawet w nierentowne działy medycyny dzięki czemu może zwiększyć poziom życia ludzi oraz przyspieszyć wzrost gospodarczy. Kolejnym przykładem dziedziny, w której państwo dzięki swoim wydatkom może podnieść poziom rozwoju gospodarczego kraju jest komunikacja publiczna. Na wsi istnieje obecnie ogromne ukryte bezrobocie w wysokości 460 tysięcy osób. Ludzie z gospodarstwa domowego które posiada ponad 2 ha ziemi nie mogą zarejestrować się jako bezrobotni nawet mimo tego, że faktycznie nie są potrzebni w gospodarstwie i chcieliby pracować. Ze względu na to że ludzie na wsi są względnie rozproszeni, prywatnym przedsiębiorcom nie opłaca się organizować komunikacji dla takich osób do większych ośrodków. Tutaj znowu mogłoby wkroczyć państwo, które zamiast zamykać kolejne linie dla pociągów (między innymi ze względu na zmniejszenie liczby torów i kursów pociągów, w Polsce liczba pasażerów spadła z 951 milionów w 1989 do 310,3 milionów w 2018 roku) [Karol Trammer “Ostre Cięcie, jak niszczono polską kolej?” str. 9] mogłoby przyczynić się do wzrostu popularności kolei i dzięki temu umożliwić tym ludziom pracę. To co nieopłacalne dla pojedynczego przedsiębiorcy jest opłacalne dla całego społeczeństwa ze względu na to, że z pomocą pracy tych ludzi przedsiębiorcy mogą wyprodukować więcej dóbr i zwiększyć PKB.

Jest jeszcze jedna ważna rzecz, na która warto zwrócić uwagę - państwo może tworzyć i budować miejsce do odpoczynku i przestrzeń wspólną dla ludzi, gdzie mogą się razem spotkać i zrelaksować, tym samym zwiększając jakość życia. Ze względu na efekt gapowicza, który w skrócie wiąże się z tym, że przedsiębiorcom nie opłaca się dostarczać dóbr publicznej konsumpcji przez wysokie koszty wykluczenia z konsumpcji tych dóbr osób które za te dobra, nie zapłaciły. Objaśniamy to na przykładzie Lublina -  miasta, w którym spędziliśmy sporo czasu. W Lublinie jest właściwe jedno miejsce w którym można się spotkać i odpocząć z dala od zgiełku wielkiego miasta. Jest nim Zalew Zemborzycki. Ze względu na jego obszar próba wykluczenia kogoś z możliwości wejścia na niego byłaby ogromna, więc żaden przedsiębiorca nie podjąłby się budowy takiego miejsca. Państwo z kolei może sobie pozwolić na budowę takiego miejsca ze względu na to, że ludzie i tak zapłacą za możliwość korzystania z niego w podatkach. Tym samym zapewniając mieszkańcom Lublina teren, na którym mogą odpocząć, spotkać się z przyjaciółmi, albo choćby pojeździć rowerem. Dodatkowo wokół tego miejsca rozkwitły jak kwiaty wszelkiej maści działalności gospodarcze - restauracje, hotele, lodziarnie. Podsumowując, państwo dzięki swoim wydatkom może nam zapewnić nie dość, że wyższe PKB to i wyższy poziom życia.

Adam Suraj i Mateusz Jurewicz 



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane