fbpx

Gazeta Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ) opisała niedawną spektakularną kradzież cennych butelek z winem. Poszkodowanym jest prezydent niemieckiej federacji piłkarskiej Fritz Keller. To właśnie z jego piwnicy skradzione zostało 100 butelek drogiego trunku. Rodzina Kellera jest wielopokoleniowo związana z winiarstwem.

Lockdown to złoty czas na rabowanie cennych win. Najsłynniejsze restauracje są od miesięcy zamknięte. Pod osłoną nocy złodzieje radzą sobie dobrze z przeszkodami takimi jak alarmy czy żelazne drzwi do piwnic. FAZ opisuje przypadek z Rheingau, gdzie wyrwano system alarmowy ze ściany i wyważono aż trzy stalowe drzwi. W tym wypadku złodziejskie łupy miały wartość blisko 250 000 euro.

Niemiecka policja podejrzewa, że włamania do słynnych winnic i piwnic lokali gastronomicznych związane są z przestępczością zorganizowaną i są robione na zamówienie grup przestępczych. Włamywacze dostają konkretną listę najcenniejszych win, które potem trafiają na czarny rynek.

Ekspert branżowy Konstantin Baum w rozmowie z niemieckim radiem państwowym Deutschlandfunk zauważył, że od lat na rynkach międzynarodowych funkcjonuje czarny rynek dla skradzionych win. Te najrzadsze kupowane są przez prywatnych koneserów, a pozostałe trafiają na stoły drogich restauracji, ale już nie tych, w których miały być pierwotnie.

Aleksandra Fedorska



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane