fbpx

W kontekście każdego kryzysu finansowego interesująca jest obserwacja dominującego dyskursu ekonomicznego. Odmienianym przez wszystkie przypadki słowem pozostaje wzrost, a ekonomiści proponują najlepsze w swoim przekonaniu metody pobudzenia konsumpcji i inwestycji.

Dla kogoś średnio zorientowanego w kwestiach gospodarczych stać to może w coraz wyraźniejszym kontraście z głośno podnoszonymi postulatami rezygnacji z nadmiernej konsumpcji w imieniu walki ze zmianami klimatycznymi i troski o środowisko naturalne. Słyszymy o tym, że produkujemy za dużo, nadmiernie eksploatujemy zasoby, a pogoń za wzrostem gospodarczym to rezultat naszej niepohamowanej chciwości. Jednak gdy  tylko światowa gospodarka zwalnia, porzuca się te hasła na rzecz gorączkowych prób rozkręcenia na powrót globalnej machiny ekonomicznej.

Wbrew pozorom nie ma w tym miejscu oczywistej sprzeczności. Trzeba zauważyć, że to właśnie przyjaźniejsza środowisku produkcja stanowi istotny składnik wzrostu gospodarczego, a spoglądanie na to zjawisko jedynie pod kątem rosnących ilości zużywanych surowców i dodatkowych zanieczyszczeń jest nadmiernym uproszczeniem. Globalni liderzy zgodni są tymczasem, iż wielkość światowego długu przerosła globalny PKB po raz pierwszy od II wojny światowej. Problemem ze strony środowiskowej nie jest bowiem fakt, iż konsumujemy za dużo, a nieefektywna w rozumieniu globalnych kosztów i korzyści produkcja, wynika z nie dość ścisłych regulacji środowiskowych.

Wzrost gospodarczy jest nam niezbędny

W tym momencie warto wyjaśnić, dlaczego w oczach ekonomistów wzrost przedstawia się niemalże jako świętość. Przeanalizujmy więc jakie tak naprawdę korzyści przedstawiają dla nas wzrost i rozwój gospodarczy (rozwój jest pojęciem szerszym niż wzrost, gdyż obejmuje nie tylko ilościowe przyrosty we wskaźnikach produkcji, ale też jakościowe zmiany takich parametrów jak poziom życia czy zmiany strukturalne w ramach produkcji).

  1. Walka z bezrobociem.

Przy stale rozwijającej się technologii, umożliwiającej nieustanny wzrost wydajności pracy, stały poziom produkcji skutkowałby malejącym popytem na pracę. Ten zaś jest we współczesnym społeczeństwie krajów rozwiniętych nieakceptowalny: prowadzi do wzrostu bezrobocia, spadku wynagrodzeń oraz pogorszenia się warunków pracy. Z kolei wzrost wydajności pracy w połączeniu ze wzrostem gospodarczym zapewnia rosnące wynagrodzenia, a co za tym idzie rosnący poziom życia przy względnie stałej stopie bezrobocia.

wzrost

 

Wzrost wydajności pracy i odzwierciedlający jego trend wzrost płac od lat 70. XX wieku. Źródło: https://www.researchgate.net/figure/Cumulated-annual-growth-rate-of-labor-productivity-vs-annual-growth-rate-of-real-wages_fig6_262384141 (06.04.2021)

  1. Wzrost poziomu życia w państwach rozwijających się.

Niezależnie jaką strategię rozwoju przyjmie się za najefektywniejszą dla państw globalnego południa, nieodzownym dla osiągnięcia europejskiego poziomu życia  czynnikiem  pozostaje wzrost produkcji. Jest to też jeden z zasadniczych argumentów przeciwko idei degrowth: znaczące spowolnienie wzrostu konsumpcji prowadzi do utrwalenia się istniejących w danym momencie nierówności.

  1. Problem światowego zadłużenia

Dwudziesty pierwszy wiek jest wiekiem długu. Wzrost sektora finansowego i napędzanie inwestycji tanim kredytem, w połączeniu z dwoma kryzysami gospodarczymi sprawiły, że w zeszłym roku wielkość światowego długu przerosła globalny PKB po raz pierwszy od II wojny światowej. Jest jednak między sytuacją obecną a tą sprzed 80 lat znacząca różnica: nic nie wskazuje na to, by poziom światowego zadłużenia miał, w dającej się przewidzieć przyszłości spaść. Skuteczna obsługa takiego wolumenu zobowiązań wymaga z kolei wzrostu. I to wzrostu znacznego, osiągającego wartości sprzed pandemii.

dług

Łączny światowy dług sięgnął w 2020 ponad 275 bilionów dolarów.

Źródło: https://www.investing.com/analysis/dont-blame-the-pandemic-for-the-277-trillion-global-debt-pile-200545560

Ekologiczne postaci wzrostu gospodarczego

Przejdźmy teraz do sedna i wyjaśnijmy, w jaki sposób wzrost gospodarczy przysłużyć się może środowisku. Większość ekonomistów zgodna jest w definiowaniu wzrostu: jest to przyrost w czasie określonego wskaźnika produkcji/konsumpcji, najbardziej intuicyjnym jest tu PKB, ale pełniejszą informację daje PKB per capita. Struktura produkcji jest w tym momencie nieistotna: może to być równie dobrze dodatkowa produkcja plastikowych reklamówek, jak i inwestycje w turbiny wiatrowe.  Możemy zatem wyciągnąć kluczowy dla prowadzonego rozumowania wniosek: bardziej przyjazne środowisku, a więc droższe metody produkcji przyczyniają się do wzrostu gospodarczego. Nie ma tu żadnej sztuczki ekonomistów, kreatywnej księgowości ani sprytnego manipulowania terminami. Kiedy kupujemy droższą, ale wyprodukowaną w sposób ekologiczny żywność, nasze wydatki stanowią dochód owego przyjaznego środowisku producenta. Kiedy instalujemy panele fotowoltaiczne, ich producent doświadcza wzrostu przychodów. Wreszcie, gdy wprowadzamy regulacje środowiskowe, nakazujące redukcję emisji określonych substancji, dodatkowo wyprodukowane filtry i aparaty absorpcyjne wliczają się do liczonego w danym okresie wzrostu gospodarczego.

Gujana zanotowała w 2020 roku niewyobrażalny wzrost gospodarczy

Sprzężenie występuje co istotne również w drugą stronę: bardziej rozwinięte gospodarki są na wyższym stopniu zaawansowania technicznego i przeznaczają większe środki na rozwój nowych metod produkcji i źródeł energii, dzięki czemu skuteczniej redukować mogą zanieczyszczenie środowiska. Przyjmuje się, iż zależność emisji zanieczyszczeń od poziomu zamożności kraju ma kształt odwróconej litery „U”: w początkowej fazie, wraz ze zwiększaniem poziomu produkcji, wykorzystującej na tym etapie najtańsze, a więc najmniej ekologiczne metody, zanieczyszczenie środowiska wzrasta, ale na pewnym etapie, gdy kraj jest odpowiednio bogaty, zmiany w strukturze produkcji i regulacje środowiskowe odwracają trend.

kuznets

Uproszczone przedstawienie środowiskowej krzywej Kuznetsa. Źródło: https://pressto.amu.edu.pl/index.php/rrpr/article/view/24386

Droga do produkcji globalnie efektywnej

Co oczywiste, taka konkluzja nie kończy toczonej dyskusji. W dalszym ciągu większość globalnej produkcji przemysłowej odbywa się przy znaczących kosztach środowiskowych, które w wielu przypadkach podważają jej ekonomiczną opłacalność dla społeczeństwa. Nie możemy się w tej kwestii opierać na dobrej woli ludzi, którzy decydują się płacić drożej za produkty ekologiczne. Byłoby to porównywalne z walką z przestępczością opierającą się wyłącznie na apelach i edukacji: w przypadku znaczącej części społeczeństwa jest to skuteczne rozwiązanie, ale szkody, które mogą wyrządzić pozostali, są zbyt duże. Koncepcję zrównania kosztu ponoszonego przez producenta z kosztem społecznym proponował już sto lat temu Arthur Pigou (The Economics of Welfare, Pigou, 1920). Tak zwany podatek Pigou jest podatkiem od negatywnych efektów zewnętrznych, który, przy odpowiednio ustalonej stawce, mógłby zapewnić poziom produkcji globalnie efektywny.

Współcześnie kraje rozwinięte, szukając metody ustalenia poziomu opłat rzeczywiście równoważącego efekty zewnętrzne, sięgają zazwyczaj po certyfikaty emisyjne, czyli zbywalne prawa do emisji określonych substancji. System taki ma potencjał do ekonomicznej optymalizacji funkcjonowania światowej gospodarki pod kluczowym warunkiem: musi obejmować znaczącą część światowej produkcji (tutaj kluczowe jest powstanie w lutym tego roku chińskiego rynku certyfikatów emisji CO2, którego rozmiary dwukrotnie przekroczą rynek europejski), oraz wykluczona musi zostać możliwość przenoszenia produkcji do krajów bez ograniczeń emisji. Zjawisko to, zwane carbon leakage może być neutralizowane przede wszystkim poprzez ograniczenia w imporcie towarów wytworzonych w warunkach braku kontroli wytwarzanych zanieczyszczeń. Tu świat zachodni, jako odpowiadający za znaczną część światowej konsumpcji, ma do powiedzenia zdecydowanie więcej niż w zakresie ograniczania własnej emisji. Wydaje się, że to w tym kierunku powinny kierować się działania klimatyczne m.in. Unii Europejskiej.

Rezygnacja ze wzrostu gospodarczego nie jest wyłącznie polityczną decyzją, której realizacja sprowadza się do odpowiedniego prawodawstwa, ani tym bardziej jedynie rezultatem odpowiedniego podejścia ludzi. Mechanizm gospodarczy bazuje na ciągłym poszerzaniu swoich granic, a sztuczne wstrzymanie tego procesu mogłoby ciągnąć za sobą poważne konsekwencje dla wszystkich. Być może lepiej zatem wykorzystać znane nam i możliwe do zbadania procesy rynkowe, by odpowiednim systemem bodźców popychać gospodarkę ku społecznie opłacalnemu rozwojowi. Zgodnie z tym założeniem wzrost gospodarczy postrzegać można nie tylko jako zagrożenie dla naszej planety, ale też szansę na przezwyciężenie jej problemów. To, która z sił przeważy, zależy jak wiele innych kwestii o globalnym zasięgu, od odpowiedzialności rządzących.

Łukasz Krzempek

Wszystkich zainteresowanych zwalczaniem globalnych problemów, jak również innymi zagadnieniami politycznymi i ekonomicznymi, zapraszamy na Paderewski Academy - studencką konferencję dotyczącą polityki publicznej i społeczno-gospodarczych wyzwań współczesnego świata.

Link do zapisów: https://form.typeform.com/to/t43w5aDT



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane