fbpx

Prawo i Sprawiedliwość kolejny raz chce pokazać, jak bardzo się stara, by poprawić demografię Polski. W związku z tym myśli nad nowym rozwiązaniem, które rzekomo ma w tym pomóc. Jestem jednak zgoła odmiennego zdania.

Matka wraca do pracy, a dzieckiem w domu zajmują się dziadkowie. W zamian dostają dodatkowe pieniądze od państwa. Zdaniem minister rodziny i polityki społecznej Marleny Maląg to ciekawe rozwiązanie warte rozpatrzenia.

Pomysł otrzymał już nową nazwę – Babcia+. Jest to sposób, który ma sprawić, że będzie rodzić się więcej dzieci. W mojej opinii nie sprawi. Dodatkowo uważam, że rządzący są albo oderwani od rzeczywistości i żyją ciągle w latach 80., albo jest to nic innego jak próba przemycenia 15. Emerytury tylko w nieco innej formie.

Polska demografia w zapaści

Zacznijmy może jednak od początku. Polska sytuacja demograficzna jest fatalna. Była zła już przed pandemią, jednak pandemia jeszcze pogorszyła sprawę. W ciągu 12 miesięcy do marca 2021 roku zmarło w Polsce 505,7 tys. osób. To najgorszy rezultat od czasów II wojny światowej. W tym samym czasie urodziło się natomiast 347,1 tys. dzieci. To również najgorszy rezultat od drugiej wojny światowej.

zgony i urodzenia

Urodzenia i zgony, suma krocząca z 12 msc, marzec 2021, źródło TT Rafał Mundry

Były jednak osoby, które dopatrywały się w pandemicznej sytuacji analogii do tej panującej w stanie wojennym. Osoby te liczyły, że zamknięci w domach młodzi ludzie będą płodzić dzieci. Niestety naukowcy od początku mówili, że tak się nie stanie. Wynika to z prostej przyczyny – zupełnie inne czynniki decydowały o macierzyństwie 40 lat temu, a zupełnie inne dziś. W okresie stanu wojennego ciąże wynikały ze złej edukacji seksualnej, braku dostępu do antykoncepcji i nudów. Krótko mówiąc, mnóstwo z nich to czyste przypadki. Obecnie dziecko bardzo często jest świadomą decyzją młodych ludzi i tzw. wpadek jest coraz mniej. Stąd było wiadome, że dzietność nie wzrośnie. Co więcej, były osoby, które twierdziły, że spadnie. I te osoby miały rację.

Skąd to wiedziały? Właśnie stąd, że obecnie potomstwo to skutek świadomych decyzji. Niewielu zdecyduje się na dziecko w sytuacji, gdy przyszłość rynku pracy jest bardzo niepewna, tak samo ogólny stan gospodarki. Dodatkowo ceny mieszkań w Polsce wcale nie chciały przestać rosnąć, już nie mówiąc o spadku. To również nie jest dobry prognostyk, gdyż bez poczucia bezpieczeństwa, jakie daje mieszkanie, niewielu zdecyduje się na posiadanie dziecka. Z pewnością w pewnym stopniu na decyzję o potomstwie wpłynęła też sytuacja w polskiej ochronie zdrowia, która jest fatalna.

Ochrona zdrowia nieprzygotowana na pandemię

Pojawia się coraz więcej rankingów, w których Polska jest w światowej czołówce pod względem nadmiarowych zgonów na Covid-19. Potwierdzają to również dane Eurostatu, z których wynika, że w okresie od marca 2020 roku do stycznia 2021 roku to w Polsce odnotowano najwięcej nadmiarowych zgonów w UE. Zmarło w tym okresie o 23,5% więcej osób niż w analogicznym okresie z lat 2016-2019.

Tak duży wzrost nadmiarowych zgonów miał miejsce w relatywnie niestarym społeczeństwie. Mediana wieku w Polsce wynosi 41,3 lata i jest to wyraźniej mniej niż średnia UE, która jest równa 43,7 lat. A to przecież głównie seniorzy są najmocniej narażeni na śmierć w wyniku przechorowania Covid-19, a tych w Polsce ciągle jest stosunkowo niedużo. 

Żaden kraj nie radzi sobie tak źle z pandemią Covid-19 jak Polska

Wieloletnie zaniedbania i całkowite zbagatelizowanie drugiej fali przez rządzących doprowadziły do największego załamania demograficznego od czasów drugiej wojny światowej. To jednak nie przeszkadza rządzącym w snuciu kolejnych nieracjonalnych tez, z których wynika, że dzietność w Polsce wzrośnie. Nie wzrośnie, nie przy takim wachlarzu działań.

Od początku było wiadome, że 500+ nie pomoże

Pierwszym ratunkiem dla polskiej demografii miał być program 500+. Od początku uważałem – z resztą nie tylko ja – że ten program w niczym nie pomoże. Nikt, kto myśli o dziecku poważnie nie zmieni decyzji w wyniku 500+ mając niestabilną pracę, brak mieszkania i problemy z powrotem do zawodu po wychowaniu dziecka.

Współczynnik dzietności w Polsce 1

Oczywiście te przewidywania się spełniły i 500+ w żaden sposób nie odwróciło trendów demograficznych, na co wskazuje współczynnik dzietności TFR. Jedyne co 500+ zmieniło, to przyspieszyło decyzję o posiadaniu potomstwa przez pary, które i tak planowały mieć dziecko. Niemniej jednak zweryfikowanie 500+ przez rzeczywistość nie przeszkadza minister Maląg w głoszeniu tez, że jest to program prodemograficzny:

- Rodzina 500+, to pierwszy program, który kompleksowo zainwestował w rodzinę. Główne cele tego programu to przede wszystkim cel pronatalistyczny, ale też poprawienie sytuacji materialnej polskich rodzin - powiedziała w Telewizji wPolsce.pl.

Teraz pojawił się kolejny pomysł będący odpowiedzią na problemy związane z dzieleniem pracy i rodzicielstwa.

Babcia+, czyli dziadkowie będą mieli płacone za opiekę nad wnuczkami

Minister Maląg uznała, że pomysł płacenia dziadkom za opiekę nad wnuczkami jest pomysłem ciekawym i wartym rozważenia. Jak stwierdziła minister na falach Polskiego Radia:

- Ciekawymi rozwiązaniami, realizowanymi już na Węgrzech, są m.in. wprowadzenie opieki dla dziadków, świadczenia, które pozwalają na to, że dziadkowie przejmują opiekę nad dziećmi w okresie od pierwszego do trzeciego roku życia, aby rodzice mogli dokonać wyboru, czy rzeczywiście mama wraca do pracy, czy korzysta z rozwiązania instytucjonalnego.

To są rozwiązania może i żywcem wyjęte z Węgier, ale także z lat 80. XX wieku. Pokazują jednocześnie, jak niektóre osoby w rządzie są oderwane od rzeczywistości. Dziś wiele młodych osób wyjeżdża na studia, czy też w poszukiwaniu pracy do innych miast. Młodzi ludzie są relatywnie mobilni i skłonni do zmiany miejsca zamieszkania. Rząd natomiast myśli nad wprowadzeniem świadczeń dla dziadków za opiekę nad wnukami. Mnóstwo tych dziadków mieszka z dala od wnuków i nie będzie miało opcji opiekować się tymi dziećmi. A nawet jeśli taka możliwość będzie, to a) mogą jeszcze pracować, bo osoby w wieku 50 i 60 lat chodzą do pracy i b) mogą nie chcieć siedzieć z wnukami, bo jest to po prostu dla nich męczące na dłuższą metę. To jednak ma być pomysł na rozwiązanie problemów demograficznych.

Nikt jednak do tej pory nie wpadł, by zacząć na masową skalę budować żłobki i przedszkola. Są badania, które m.in. na przykładzie Szwecji pokazują, że jest to najskuteczniejszy sposób na pobudzanie demografii. Zamiast tego rządzący tworzą kombinacje ze świadczeniami dla dziadków, co w obecnych czasach jest niczym innym jak aberracją. Nie mówiąc już o tym, że z perspektywy rozwoju człowiek jako istoty społecznej dużo ważniejsze jest przebywanie wśród innych dzieci niż z dziadkami.

Kolejny pomysł na wyborczą korupcję seniorów

Uważam, że proponowane rozwiązanie, które rzekomo ma zachęcić Polki do rodzenia dzieci, jest niczym innym jak przykrywką na kolejną korupcję wyborczą seniorów. Po przyznaniu seniorom 13. i 14. emerytury, PiS kombinuje jak tu kolejny raz udobruchać swój główny elektorat. Stąd pomysł świadczeń dla dziadków, który dla mnie jest uwarunkowaną 15. emeryturą, a nie żadnym programem, który ma wspomóc dzietność.

Polskie emerytury nie będą spełniać minimalnych standardów Międzynarodowej Organizacji Pracy

Jest to kolejne świadczenie, które ma wspomóc seniorów, korzystających z niskiego wieku emerytalnego, którzy masowo opuszczają rynek pracy. W efekcie czego bardzo często otrzymują emeryturę minimalną lub niższą od minimalnej. Potwierdzają to dotychczasowe statystyki, z których wynika, że liczba osób z głodową emeryturą wzrosła po obniżce wieku emerytalnego.

To nie jest kraj dla młodych ludzi

Rozwiązania, które choć trochę wsparłyby dzietność, są proponowane przez naukowców od dawna. Wśród nich znajdują się:

- ucywilizowanie rynku pracy

- zwiększenie dostępności mieszkań

- ułatwienie dostępu do żłobków i przedszkoli.

Gdy już się kombinuje przy demografii, to nie stosuje się rekomendowanych rozwiązań, tylko wymyśla się takie programy jak Babcia+, w które będą zaangażowani seniorzy, tak by znowu im się skapnęły pieniądze. A to czy te programy będą skuteczne to inna kwestia, ważne są pozorowane działania.

Prawie 40 proc. Polaków mieszka w za ciasnych mieszkaniach. Brakuje kilku milionów lokali

Dlatego, jeśli rządowi w jakikolwiek sposób zależało na ratowaniu demografii, to przestałby przeznaczać dodatkowe 22 mld złotych na emerytalne nastki i zacząłby inwestować w młodych ludzi. Gdy do tego dołożymy nieskuteczny z perspektywy demograficznej program 500+ za ponad 40 mld złotych, to mamy około 65 mld złotych rocznie, które mogłyby faktycznie być przeznaczone na poprawę demografii. To potężne pieniądze, które w kilka lat pozwoliłby na zrealizowanie programu Mieszkanie+ oraz pobudowanie tysięcy przedszkoli i żłobków, a także dofinansowanie ochrony zdrowia.

Ale po co? Lepiej jest wygadywać w Radio tezy o tym, że danie pieniędzy dziadkom to dobry pomysł. I koniecznie trzeba dodać, że to pomysł z Węgier. Kraju, gdzie dzietność w 2019 roku była niewiele wyższa niż w Polsce. Dlatego mam nadzieję, że wszystko to skończy się tylko na wypowiedzi minister Maląg. Uważam jednak, że młodzi ludzie powinni się sprzeciwić tego typu tezom już teraz, bo potem może być za późno. Dlatego wyrażam swój sprzeciw.



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane