fbpx

W 2005 roku Unia Europejska wprowadziła uprawnienia do emisji CO2 (EUA), które stały się jednym z głównych narzędzi kształtowania polityki klimatycznej UE. Ceny uprawnień rosną ostatnio bardzo szybko i pojawiają się pierwsze głosy mówiące o tym, że na rynku może kształtować się bańka cenowa.

Marek Lachowicz, zajmujący się na co dzień modelowanie i analityką opublikował raport, w który stara się odpowiedzieć na pytania, czy obecnie na cenach uprawnień do emisji CO2 kształtuje się bańka cenowa? Nim uzyskamy odpowiedź na to pytanie, należy uczynić krótkie wprowadzenie.

Uprawnienia jako narzędzie kontrolowania emisji

Uprawnienia do emisji CO2 przydzielane są częściowo bezpłatnie instalacjom funkcjonującym w ramach systemu EU ETS. Jednakże nie wszystkie instalacje mogą z nich skorzystać. Przedsiębiorstwa nieobjęte bezpłatnymi przydziałami uprawnień do emisji oraz te, których potrzeby wykraczają poza wielkość przydziału, zmuszone są kupować uprawnienia na rynku pierwotnym, gdzie sprzedawcami są państwa członkowskie, a handel odbywa się w drodze aukcji lub na rynku wtórnym, tj. na giełdzie albo rynku finansowym pozagiełdowym.  

Taki sposób funkcjonowania sprawia, że instalacje, które mają zbyt mało uprawnień, mogą odkupić uprawnienia od instalacji, które ich nie potrzebują. To sprawiało, że skala emisji była w miarę kontrolowana, a sam mechanizm nakłaniał do przeprowadzania inwestycji zmniejszających emisyjność przemysłu.

Instalacjom objętym EU ETS, uprawnienia do emisji są niezbędne do prowadzenia działalności. Wśród nich wymienić można np. elektrownie czy elektrociepłownie wykorzystujące emisyjne paliwa. W typ przypadku szczególne znaczenie te certyfikaty mają dla energetyki w Polsce i w Niemczech. Wszelkiego rodzaju zwyżki ceny EUA (tj. przekroczenie przewidywanych poziomów cen) zwiększają koszty prowadzenia działalności gospodarczej, zmniejszają często nieznaczne marginesy zysku i zmuszają Instalacje ETS do szukania oszczędności, a w krańcowych przypadkach, powodują podniesienie ceny wytwarzanych dóbr. W efekcie, w Polsce bardzo często może się to wiązać z podwyżką cen prądu.

Inwestorzy mogą powodować bańki cenowe

Z racji tego, że obrót certyfikatami odbywa się na rynku giełdowym, to jak na każdym tego typu rynku pojawiają się inwestorzy i spekulanci. Szukają oni okazji, która pozwoli im na osiągnięcie zysku. Zarówno instalacje w UE, jak i inwestorzy mają ten sam interes – kupić jak najtaniej. Sęk w tym, że pierwszy podmiot ma obowiązek kupić prawa do emisji, a inwestorzy nie. Jeśli instalacje nie kupią koniecznych certyfikatów albo zaprzestaną produkcji, albo zapłacą karę 100 euro za każdą tonę wyemitowanego bez certyfikatu CO2. To rodzi poważny problem, ponieważ inwestorzy mogą nie chcieć sprzedawać swoich uprawnień. To sprawia, że popyta i podaż nierównomiernie się rozkładają, co może powodować, że na rynku będzie tworzyć się bańka cenowa.

Marek Lachowicz postanowił zbadać ten proceder. Przez bańkę cenową na rynku finansowym, zwaną w niektórych przypadkach także spekulacyjną, rozumie się okres gwałtownego wzrostu ceny instrumentu do nieracjonalnie wysokich poziomów. Nie będę przytaczał szczegółów związanych z analizą procederu, ponieważ jest to mechanizm zbyt skomplikowany, by opisywać go w niniejszym tekście. Odsyłam w związku z tym do raportu.

Bańka na certyfikatach emisji CO2 może kształtować się właśnie teraz

Autor sprawdzał obecność baniek cenowych w dwóch szeregach czasowych. Pierwszy obejmował dane miesięczne za ostatnich 6 lat, tj. okres od 31.03.2015r. do 31.03.2021r., łącznie 72 obserwacje. Drugi składał się z danych tygodniowych za okres od 1.01.2020r. do 31.03.2021r., razem 66 obserwacji.

Oba badania dają nieco inne rezultaty. W szeregu tygodniowym – zdaniem autora – brak jest podstaw mówiących o kształtowaniu się bańki na rynku certyfikatów emisyjnych, a wahania cen wynikają z normalnej aktywności inwestorów.

Jednakże nieco inne informacje płyną z szeregu miesięcznego. Autor podaje, że modele nie pokazują, by w ostatnich kilku miesiącach tworzyła się bańka, jednak inaczej wygląda sytuacja gdy weźmie się pod uwagę ostatni miesiąc – dwa. Wówczas pojawiają się znamiona bańki spekulacyjnej.

- Osobiście skłaniam się ku wersji, że bańki się tworzą. Szereg miesięczny dostarcza nam lepszych danych, aniżeli tygodniowych. Kluczowe jest jednak monitorowanie sytuacji - komentuje autor badania.

Polska w 2030 roku będzie miała najbardziej emisyjną energetykę w UE

Gdy przeprowadzałem rozmowę z autorem i powstawał raport, cena uprawnień do emisji CO2 oscylowała w okolicach 43,5 euro. Zaledwie kilka dni później 22 kwietnia ceny certyfikatów osiągnęły rekord poziom cen - ponad 47 euro. Oznacza to, że zaledwie w ciągu kilkunastu dni cena certyfikatów wzrosła o 8%. To bardzo dużo. Może to świadczyć, że na rynku EUA tworzy się bańka spekulacyjna. Wówczas będzie to poważny problem dla krajowej energetyki.

emisje co2

Ceny uprawnień do emisji CO2, źródło CIRE

 

Autor zaznaczył, że z jego wyliczeń wynika, iż w okresie ostatnich dwóch miesięcy pojawiają się znamiona bańki spekulacyjnej. Nie jest to nieuzasadnione. Jeszcze na początku lutego cena EUA wynosiła ok. 33 euro. Dziś jest to już 47 euro, a więc w niespełna trzy miesiące cena wzrosła o ponad 40%!

Nie można jednoznacznie stwierdzić, że na rynku uprawnień do emisji CO2 jest bańka cenowa, jednak wyliczenia Marka Lachowicza podają, że jest to prawdopodobne. Gdy do tego uwzględnimy obecną sytuację na rynku EUA, to prawdopodobieństwo mówiące o tym, że mamy do czynienia z bańką cenową jeszcze bardziej rośnie.



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane