fbpx

Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK) miały był pomysłem, który uratuje system emerytalny w naszym kraju, jak się jednak okazuje, na razie tak nie jest.

PPK to program, który funkcjonuje na podstawie ustawy z 4 października 2018 roku. Zakłada on finansowanie oszczędności emerytalnych z trzech źródeł – wpłaty uczestników (standardowo 2% wynagrodzenia), wpłaty pracodawcy (1,5% wynagrodzenia pracownika) oraz dopłaty od państwa (powitalna opłata 250 zł i 240 zł każdego roku). Warto dodać, że PPK w żaden sposób nie jest powiązane z ZUS. Jest to niezależny program emerytalny, gdzie – jak twierdzą rządzący – oszczędności są w pełni prywatne. Sama istota uruchomienia w przedsiębiorstwie PPK jest w gestii pracodawcy, który podpisuje dwie umowy – jedną z instytucją finansową, która będzie zarządzać środkami, a drugą w imieniu i na rzecz uczestników.  

Pracownicze plany kapitałowe nie uratują naszych emerytur

Każdy uczestnik PPK po osiągnięciu 60. roku życia może zacząć wycofywać swoje środki. Co do zasady jest to 25% środków jednorazowo oraz 75% podzielonych na co najmniej 120 rat, czyli na 10 lat.

W ramach funkcjonowania PPK kolejne podmioty były zobligowane do zawarcia umowy o zarządzaniu PPK. Nie będę się jednak wgłębiać w szczegóły konkretnych etapów wdrożenia programu, gdyż konkretne etapy nie są istotne. Wiemy jednak, że na tę chwilę programem objęte są podmioty, które zatrudniają co najmniej 20 pracowników oraz jednostki sektora finansów publicznych.

Partycypacja w PPK na poziomie 24%

Jak wynika z najnowszego raportu Instytutu Emerytalnego na koniec I kwartału rząd szacował liczbę osób zatrudnionych i uprawnionych do uczestnictwa w PPK na 8,6 mln. Eksperci i autorzy raportu szacują, że aktualnie do PPK przystąpiło 2,1 mln osób. Mając na uwadze dwie powyższe liczby, łatwo stwierdzić, że partycypacja wynosi 24%.

Co ciekawe gdyby rozłożyć to na czynniki pierwsze, to pojawiają się jeszcze ciekawsze informacje. Na dzień 30 czerwca 2020 roku, czyli w momencie, gdy PPK objęte były tylko największe podmioty, partycypacja wynosiła 40%. Po przyłączeniu do programu mniejszych podmiotów udział spadł do 24%, co oznacza, że partycypacja w podmiotach zatrudniających od 20 do 249 osób i w jednostkach sektora finansów publicznych wyniosła nieco ponad 17%.

Skąd tak fatalne rezultaty? Postanowiliśmy zapytać o to autorów raportu.

- Z pewnością na fakt niskiej partycypacji w PPK złożyło się wiele czynników. W pierwszej kolejności były to na pewno nierealistyczne oraz wysoce życzeniowe zapowiedzi pomysłodawców PPK o 75% poziomie uczestnictwa w PPK. Tym większe więc rozczarowanie osiągniętym trzy razy mniejszym wynikiem. Ale oczywiście to nie jest jedyna przyczyna. Moim zdaniem to przede wszystkim brak zaufania do wszystkiego, co jest firmowane przez Państwo w zakresie systemu emerytalnego, a także swoistą gombrowiczowską „złą gębą”, jaką PPK na starcie dostało od starszej siostry „OFE”. Jeśli to tego dołożymy efekt pandemii i niepewności z nią związanej, a także chaos i błędy popełnione przy wdrażaniu projektu PPK, to siłą rzeczy musiało tak się skończyć. Co więcej, pojawiają się głosy, że 24% partycypacja to i tak dobry wynik – komentuje dr Marcin Wojewódka z Instytutu Emerytalnego.

Powyższe tezy zdają się być zbieżne z tymi głoszonymi przez naukowców, dziennikarzy oraz specjalistów od systemu emerytalnego, którzy podają, że ciągłe, fundamentalne zmiany, jakie dzieją się wokół systemu emerytalnego, w żaden sposób nie wpływają na poprawę zaufania.

Zabawa systemem nie zwiększa zaufania

Trudno się temu dziwić, najpierw częściowa likwidacja OFE, potem reforma wieku emerytalnego, następnie cofnięcie reformy, potem plany całkowitej likwidacji OFE, aż w końcu kolejne uzasadnione tylko korupcją wyborczą świadczenia dla emerytów w postaci 13. i 14. emerytury. Teraz pojawił się kolejny twór, który w żaden sposób nie zwiększa zaufania do systemu. Jest natomiast kolejną zmianą w tym systemie emerytalnym, pokazując społeczeństwu, jak niestabilnym on jest.

-Niepewność wokół OFE oraz mało przejrzysta polityka inwestycyjna PPK sprawiły, że osoby zatrudnione nie zaufały tworzącym system. Co więcej, PPK nie rozwiązały problemu niskich świadczeń. Osoby najbardziej zagrożone niskimi emeryturami nie uwierzyły w tę formę oszczędzania i zrezygnowały. Należy zatem spodziewać się w najbliższym czasie istotnych zmian, których celem będzie zachęcenie kolejnych grup pracowników do oszczędzania w PPK – twierdzi dr Antoni Kolek, współautor raportu.

Od nastawienia przedstawicieli pracowników zależy czy dane PPE lub PPK jest sukcesem

Obecny poziom partycypacji jest, jak wynika z rynkowych komentarzy efektem braku zaufania do PPK. Mimo że rządzący regularnie powtarzają, iż są to prywatne środki, do których państwo nie ma prawa, to historia z OFE sprawia, że mało kto wierzy w te deklaracje. I tak naprawdę trudno się temu dziwić. Na przestrzeni ostatniej dekady w polskim systemie emerytalnym miało miejsce co najmniej kilka fundamentalnych zmian, kluczowych dla przyszłych emerytów. W takiej atmosferze trudno zbudować jakiekolwiek zaufanie.

Filip Lamański



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane