fbpx

Ostatnie kilkanaście lat pokazało, że szeroko rozumiany temat zabezpieczenia emerytalnego można bardzo ładnie rozegrać politycznie, zdobywając punkciki w elektoracie, albo wręcz przeciwnie, tracąc na głoszeniu prawd, które mogą się komuś nie spodobać. Być może nasi następcy będą w stanie z tych kilku doświadczeń wyciągnąć wnioski na przyszłość. W sumie sprowadzają się one do jednego hasła: odpolitycznić emerytury. Spojrzymy najpierw na kilka dokonań naszych elit rządzących z ostatnich lat.

Rozmaite recepty na sukces

Co zrobić, jeśli zagraża Ci duża dziura w budżecie państwa? I to taka rzędu kilkudziesięciu albo więcej miliardów złotych? A no dobrać się do rezerwuaru rzeczywiście zgromadzonych środków, jakimi na przełomie XX oraz XXI wieku były otwarte fundusze emerytalne. Recepta na sukces? Najpierw trochę akcji medialnej, jedna wypowiedź jednej Pani Minister, której nikt nie potraktował poważnie. Potem ponarzekać na złych kapitalistów i wysokie opłaty, jakie pobierają. Pograć pod publiczkę, przedstawić jakąś interpretację prawną, a potem karnie przegłosować. I w ten sposób ratując krótkoterminową płynność finansową, przypiąć sobie na lata łatkę tego, który zabrał, nawet jeśli nie zabrał. A, że przy okazji podłożyłeś minę z opóźnionym zapłonem pod system emerytalny, to kogo to obchodzi. Przecież zaspokoiliśmy niezbędne potrzeby.

Przypadkiem znikające sformułowania 

Niepełnosprawni protestują w Sejmie, a ty już rozdałeś prawie wszystkie zaskórniaki? Jak rozwiązać ten problem? Nałożyć pod hasłem solidarności i sprawiedliwości społecznej nowe podatki na najbogatszych, dla niepoznaki nazywając daniną solidarnościową oraz Funduszem Solidarności Osób Niepełnosprawnych. Niech ci milionerzy za karę oddadzą to, co mają. Przecież jeśli mają, to skądś to mają. W końcu w zbożnym celu im zabieramy. A jak się okaże, że w tym funduszu pojawiły się pokaźne kwoty, a w sumie nie ma tylu potrzebujących niepełnosprawnych, to jak to wykorzystać? Skrócić nazwę funduszu i obiecać w roku wyborczym emerytom 13 emeryturę. W końcu Fundusz Solidarnościowy może się przydać jako kiełbasa wyborcza. A że w przyszłym roku też są wybory, to i 14. smakowity kawałek się znajdzie. A że przy okazji ty też i to znowu podważyłeś jeden z filarów systemu emerytalnego, to kogo to obchodzi. My mamy kupiony elektorat.

Sami zapłacicie za swoje prezenty

Niezadowoleni protestują na ulicach. Lecą jakieś czarne parasolki, fruwają tekturowe kartoniki. Żeby uspokoić agresywny tłum nastolatek i młodych kobiet dzielna policja używa gazów oraz pałek taktycznych. Ale co zrobić, żeby uspokoić sumienia tych pseudo policjantów? Przywróćmy im 100 procent płatne zwolnienia chorobowe oraz zagwarantujemy im niższy wiek emerytalny. W końcu 40-letni policjant po kilku latach bliskiego kontaktu z miotaczem gazu ręcznego ma prawo do odpowiedniego potraktowania ze strony systemu, któremu służył. A że tym samym budujemy i pogłębiamy nierówności w systemie emerytalnym, to co tokogo obchodzi. My mamy wierne służby.

Głosy wyborcze są najważniejsze

Trzy powyższe przykłady są dobrą ilustracją tego, jak bardzo w ostatnich latach instrumentalnie politycy wszelkiej prawie maści traktowali szeroko rozumiany system emerytalny. Tych przykładów można by mnożyć. Obniżenie wieku emerytalnego, 14 emerytura, emerytury stażowe, emerytury rolnicze i wiele, wiele innych przypadków. Wszystkie w sumie sprowadzające się do jednego wspólnego mianownika: decyzji motywowanych w dużym stopniu politycznie. Przecież głosy wyborców, a właściwie pozyskanie tych głosów na swoją partię jest najważniejsze. Po nas choćby potop.

Politycy tworzą precedensy, których możemy już nie odwrócić

Czy można tak długo?

Jak wiemy kwestia, co dla kogo jest długo, a co nie, jest dosyć relatywna. Niestety, ostatnia dekada pokazuje, że można instrumentalnie wykorzystywać szeroko rozumiany system emerytalny, po to by grając na czasie, czy grając czasem osiągać własne cele. Ktoś powiedział: nie bójmy się stawiać wyzwań naszym następcom. Przecież te wszystkie przykłady nieodpowiedzialnych działań to nic więcej jak świadome i celowe zadłużanie przyszłych pokoleń na rzecz tych, którzy dzisiaj pobierają świadczenia i są beneficjentami tej rozdawniczej polityki. Czy pocieszeniem jest, że tak samo jest z górnikami obdarzonymi gwarancjami zatrudnienia w nierentownych kopalniach do 2049 roku czy kwestiami klimatu? A co to kogo obchodzi?

Czas powiedzieć „mamy dość”

Dlatego dzisiaj przychodzi czas powiedzieć to głośno i wyraźnie dość. Stop politycznie motywowanemu rozdawnictwu nie swoich pieniędzy. Wszystkie te wymienione powyżej zobowiązania to przede wszystkim szastanie na lewo i prawo obietnicami, na których pokrycie będą musiały zapracować kolejne pokolenia, to dług, który będzie trzeba spłacić. Jeśli dzisiejsi 20-30 latkowie nie powiedzą stop temu szaleństwu, to pójdą z torbami. Ale co to kogo obchodzi.   

dr Marcin Wojewódka, wiceprezes zarządu Instytutu Emerytalnego



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane