fbpx

Duża część pomysłów przedstawianych przez twórców różnego rodzaju odpowiedzialnych strategii czy bardzo narodowych ładów zmierza w prostej linii do przetrącenia kręgosłupa, na jakim rozwija się Polska po 1989 roku, tj. do „przyłożenia” prywatnej inicjatywie oraz prywatnej własności opartej na przedsiębiorczości, zaradności i kapitale. Czytając niektóre pomysły pojawiające się w przestrzeni publicznej, a nierzadko także przybierające postać projektów ustaw, można odnieść wrażenie, że oto nasz pociąg Polska cofa się w czasie to tzw. czasów słusznie minionych.

O czym nie jest ten tekst

Nie miejsce i pora tu na pastwienie się nad antyprzedsiębiorczymi i antyrozwojowymi pomysłami zawartymi w tzw. Polskim Ładzie. Nie będzie tu mowy o drastycznej podwyżce danin publiczno-prawnych, o wprowadzeniu nierównego, sprzecznego z ustawą zasadniczą traktowania podmiotów gospodarczych tylko ze względu na formę prawną prowadzonej działalności oraz dopuszczalne dla nich formy rozliczeń z fiskusem. Nie będzie też o wydawaniu wspólnych pieniędzy na niepotrzebne albo nietrafione inwestycje, a także na bezprecedensowe, ślepe rozdawnictwo, co do zasady motywowane jakimiś zbliżającym się wyborami. Ale będzie tutaj o niepozornym pomyśle grupy posłów partii rządzącej – wprowadzenia niewielkiej nowelizacji do kodeksu pracy.

Mała niepozorna nowelizacja kodeksu pracy

Otóż od całkiem niedawna na stronach internetowych Sejmu pojawił się – wniesiony przez grupę posłów - projekt nowelizacji kodeksu pracy, na mocy którego ma zostać dodany do kodeksu przepis art. 11(4) kodeksu pracy, który ma stanowić, że pracodawcy będą obowiązani wliczać do okresów, od których zależą świadczenia lub uprawnienia pracownika również poprzednio zakończone okresy prowadzenia pozarolniczej działalności w rozumieniu przepisów o systemie ubezpieczeń społecznych lub współpracy przy wykonywaniu tej działalności, za które zostały opłacone składki na ubezpieczenia społeczne. Niby prosty przepis i – co więcej – realizujący wartości konstytucyjne.

Uzasadnienie projektodawców

W uzasadnieniu do tego projektu znajdujemy, że skoro zgodnie z art. 32 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej wszyscy są wobec prawa równi i mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, to z tej ogólnej zasady ma wynikać nakaz analogicznego lub jednakowego traktowania osób, które znalazły się w porównywalnej sytuacji. Dalej w uzasadnieniu czytamy, że „pracownicy, którzy prowadzili przed nawiązaniem stosunku pracy działalność gospodarczą albo inną działalność w szczególności twórczą lub artystyczną, postrzegają przepisy prawa pracy, które nie pozwalają na wliczenie okresów tego typu działalności do stażu warunkującego nabycie prawa do poszczególnych świadczeń lub uprawnień pracowniczych jako krzywdzące, niesprawiedliwe i stanowiące wyraz nierównego traktowania”. Dlatego też projektowana regulacja wynika z potrzeby poprawy sytuacji pracowników, o których mowa powyżej i będzie korzystna właśnie dla tej części społeczeństwa”. Pytanie ile jest takich osób, które skorzystają, a ile za to zapłaci?

Krąg beneficjentów zmiany

Na stronie Obserwatora Gospodarczego wręcz nie wypada przypominać, że w naszym systemie prawnym przez pojęcie pozarolniczej działalności gospodarczej rozumie się kilka przypadków. Oczywiście jest to przede wszystkim prowadzenie działalności gospodarczej na podstawie ustawy prawa przedsiębiorców lub przepisów szczególnych. Ale nie wszyscy pamiętają, że za prowadzącego pozarolniczą działalność uważa się także twórcę i artystę, a także osobę prowadzącą działalność w zakresie wolnego zawodu (tzw. ryczałtowca), także wspólnika jednoosobowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością oraz wspólników spółki jawnej, komandytowej lub partnerskiej. Co więcej, od 2021 roku do tego kręgu osób dołączy też akcjonariusz prostej spółki akcyjnej wnoszący do spółki wkład, którego przedmiotem jest świadczenie pracy lub usług. Z powyższego wyliczenia widać więc, że powyższy krąg beneficjentów projektowej nowelizacji może być dosyć obszerny. Warto sprawdzić swoją historię.

Co zmiana oznacza w praktyce  

Projektowana zmiana w praktyce oznacza, że osoby, które teraz będą podejmowały zatrudnienie na podstawie umowy o pracę, będą traktowane przez nowego pracodawcę w ten sam sposób, jakby przed podjęciem pracy u nowego pracodawcy były zatrudnione na podstawie umowy o pracę. W szczególności nowy przepis daje takim pracownikom lepszą pozycję w zakresie uprawnienia do tzw. nagrody jubileuszowej, gdyż nakazuje on wliczać staż pracy niepracowniczy do stażu pracy u nowego pracodawcy. Oznacza to w praktyce nowe świadczenie dla pracownika, ale też zwiększenie kosztów pracy dla pracodawcy. Tylnymi drzwiami.

Przykład niekoniecznie ekstremalny

Nowy przepis oznacza, że jeśli manager prowadzący od 24 lat własną działalność gospodarczą zatrudni się na umowie o pracę u nowego pracodawcy, u którego w zakładowym prawie pracy istnieć będzie świadczenie uzależnione od całkowitego stażu pracy pracownika, np. często jeszcze występująca w praktyce nagroda jubileuszowa, to taki nowy pracownik będzie mógł, a właściwie będzie musiał otrzymać przedmiotową nagrodę jubileuszową np. w wysokości 500% swojego wynagrodzenia już po roku zatrudnienia u nowego pracodawcy. Wynika to z faktu, że do 1 roku zatrudnienia na podstawie umowy o pracę nowy pracodawca będzie musiał doliczyć 24 lata stażu za okres prowadzenia działalności gospodarczej przez tego managera. Oczywiście rozwiązanie to będzie korzystne z punktu widzenia managera, ale czy z punktu widzenia tego nowego pracodawcy? Czy naprawdę będzie się cieszył, gdy wpłaci swojemu managerowi nagrodę za lata przepracowane dla kogoś innego? Taka sprawiedliwość.

Nie znamy realnych skutków

Niestety, w projekcie nowelizacji kodeksu pracy nie znajdujemy liczb wskazujących na skalę i koszt planowanej zmiany. Jedynie w uzasadnieniu wskazano, że „wprowadzenie projektowanej regulacji będzie pociągało za sobą nieznaczne obciążenie budżetu państwa i budżetów jednostek samorządu terytorialnego” oraz „zwiększenie obciążeń finansowych przedsiębiorców polegające, np. na konieczności wypłaty dodatku za wieloletnią pracę w podwyższonej wysokości lub wcześniejszej wypłaty nagrody jubileuszowej”. Pozostaje mieć nadzieję, że w toku prac parlamentarnych uda się ustalić, kogo i ile ten pomysł naprawdę będzie kosztował. 

dr Marcin Wojewódka, radca prawny w Kancelarii Wojewódka i Wspólnicy



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane