fbpx

Nierówności już od jakiegoś czasu są stałym elementem debaty publicznej na całym świecie. Jedna z najchętniej czytanych książek ekonomicznych XXI wieku jest ta całkowicie poświęcona temu tematowi (chodzi oczywiście o Ekonomię nierówności Thomasa Piketty'ego).

Coraz więcej pojawia się publikacji i dyskusji dotyczących nierówności majątkowych, dochodowych, kulturowych i innych. Różne strony konfliktu politycznego zaczęły mówić o nierównościach, a kwestia zaskakująco szybko rosnących dochodów najbogatszych przyciągnęła uwagę ludzi niezainteresowanych ani ekonomią, ani polityką. Jednak uważam, że w całym dyskursie na ten temat za szybko zniknęły problemy, jakie nastręczają społeczeństwom nierówności. Politycy zbyt często skupiają się w swoim przemowach na tym, że powinniśmy obniżyć nierówności, a zbyt rzadko mówią, dlaczego powinniśmy to zrobić i o tym właśnie jest ten artykuł. Zamiast skupiać się na rosnących nierównościach i ich porównywaniu między krajami, chciałbym omówić, jakie problemy towarzyszą wysokim nierównościom dochodowym.

Nierówności dochodowe w Polsce rosną najszybciej od wstąpienia do UE

Artykuł pozwolę sobie zacząć od kwestii najbardziej podstawowych, czyli tego, jakie nierówności będę analizował, jak są one mierzone i czy całkowita równość powinna być celem politycznym. W tym tekście będę się zajmował nierównością związaną z dochodem. Dlaczego akurat tą? Głównie ze względu na rzetelność danych i łatwość ich uzyskania. Do tego różnice w dochodzie bardzo często są tymi, które mają wpływ na te powstające w innych sferach. Kolejnym elementem wartym omówienia są wskaźniki, jakie stosuje się w analizach, na których się opierałem. Były w nich wykorzystywane głównie proste mierniki, jak na przykład, o ile 20% najbogatszych ludzi ma większy dochód od 20% najbiedniejszych czy wskaźnik Giniego. Ten ostatni współczynnik jest szczególnie ważny ze względu na jego popularność. Nie będę wchodził tutaj w statystyczne szczegóły dotyczące tego, jak się go oblicza, ważnym jest, aby pamiętać, że przyjmuje on wartości od zera do jeden. Gdyby dla danego kraju wskaźnik Giniego wynosił 1, oznaczałoby to, że w nim jedna osoba otrzymuje cały dochód, a pozostali nie zarabiają ani grosza. Z kolei, gdy miernik ten osiąga 0, oznacza to, że w społeczeństwie każdy zarabia tyle samo. Warto jeszcze zaznaczyć przed omówieniem samej kwestii nierówności, że moim celem nie jest wskazanie, że powinniśmy ustanowić społeczeństwo całkowicie dochodowo równe, bo po pierwsze jest to niemożliwe, a po drugie pewna doza nierówności dochodowych jest konieczna.

Fakt, że ktoś, dzięki swojej pracy może zarabiać więcej, może obudzić w innych zazdrość i chęć do większej pracy. Jednak przy wysokich poziomach nierówności różnica staje się tak duża, że zamiast motywować zaczyna mieć charakter demobilizujący, ale o tym dopiero później. Dobrze, skoro formalności mamy wyjaśnione, możemy przejść do głównej treści artykułu.

Nierówności dochodowe: wzrost zamożności Polaków, to efekt bogacenia się najbogatszych

Omówmy na samym początku to, w jaki sposób nierówności przekładają się na najbardziej podstawowe elementy naszych społeczeństw – jak wpływają na stan psychofizyczny ludzi. Richard Wilkinson i Kate Pickett w swojej książce Duch równości przeprowadzili wiele analiz statystycznych, w których sprawdzali, czy istnieje zależność między konkretnymi patologiami społecznymi w danym dość zamożnym kraju a poziomem nierówności społecznych. Jeśli chodzi o występowanie danej patologii społecznej to Stany Zjednoczone, kraj o wysokim poziomie nierówności, królowały, a Japonia, jako jeden z krajów ze stosunkowo niskimi nierównościami, zamykała tabelę. Autorzy wykazali korelację między otyłością, krótszym średnim trwaniem życia, poziomem uzależnienia od narkotyków i innych substancji odurzających, różnymi chorobami psychicznymi, wskaźnikiem pryzonizacji (wskaźnik obrazujący jaka część populacji siedzi w więzieniach) a nierównościami społecznymi.

Co ciekawe, korelacje te występują nawet podczas porównywania stanów amerykańskich. Jest to imponująca liczba zależności, ale warto zadać ważne pytanie, co było pierwsze jajko czy kura. Może się wydawać, że normalnym jest, że ludzie ze słabym stanem zdrowotnym znajdują się na dole drabiny społecznej albo oczywistym, że zażywanie narkotyków utrudnia zostanie prezesem wielkiej korporacji. Ktoś mógłby zasugerować, że przyczynowość jest odwrotna. Jednak takiemu myśleniu przeczy wiele tych statystyk, które pogarszają się wraz ze wzrostem nierówności. Do tego faktycznie branie substancji odurzających nie ułatwia sukcesu życiowego, ale zastanawiającym jest to, że w USA zdecydowanie więcej ludzi umiera z powodu przedawkowania opiatów niż w wypadkach drogowych. Nie widziałem analiz, które udowadniałyby to, że statystyczny Amerykanin posiada geny, które zachęcają go do brania morfiny. Możliwe jest również, że istnieje jakiś inny czynnik, który powoduje te wszystkie problemy społeczne, jednak w żadnym z setek badań prowadzonych na ten temat nie został on znaleziony. Autorzy wspomnianej książki przeprowadzili również badania zależności między patologiami społecznymi a PKB na mieszkańca, poziomem ubóstwa bezwzględnego. Korelacji między tymi czynnikami nie stwierdzili.

II RP była państwem oligarchicznym o bardzo dużych nierównościach

W jaki jednak sposób nierówności mogą się przekładać na te wszystkie problemy społeczeństw? Jest tych sposobów przynajmniej kilka. Po pierwsze, niezwykle ważnym dla wielu ludzi jest status, a ten zależy od ubóstwa względnego a nie bezwzględnego. Człowiek jest istotą społeczną i ogromne znaczenie ma dla niego to, jak inni go postrzegają, nikt bowiem nie może poczuć, że zrobił coś naprawdę dobrze, zanim nie zostanie za to doceniony. Dzieci z rodzin patologicznych, które nie są chwalone, w których matka i ojciec się nimi nie interesują, same często mają problemy życiowe. Status społeczny oprócz zapewnienia większej satysfakcji z życia po prostu je ułatwia, pozwala szybciej znaleźć sobie partnera życiowego, ludzie są dla osób z góry hierarchii społecznej bardziej życzliwi i skorzy do pomocy. Zdaję sobie sprawę, że są to pewnego rodzaju truizmy, ale te banały pomagają zrozumieć, jak nierówności destrukcyjnie wpływają na społeczeństwo. Mężczyźni, którzy chcą pokazać swoją pozycję społeczną w wypadku ograniczonych możliwości zdobycia jej w cywilizowany sposób, próbują iść na skróty. Choćby przez pokazanie swojej wartości za pomocą siły fizycznej. W taki sposób powstają na przykład osiedlowi „gangsterzy”, gdy szansa na wyjście z biedy jest mała, postanawiają oni pokazać innym ludziom żyjącym w biedzie, że są lepsi. Do tego poczucie wstydu, które wiąże się z niskim miejscem w hierarchii społecznej, napędza ludzi z dołów do przemocy. Nie ma w życiu nic gorszego od tego, jak ktoś patrzy na ciebie z góry, gdy uważa cię za gorszego. Szczególnie ciekawym przypadkiem takiego pokazania swojego statusu jest bycie otyłym albo z nadwagą. Wydaje się nieprawdopodobne, że takie sposoby okazywania pozycji istnieją w społeczeństwach rozwiniętych, jednak jak mówi to pewna amerykańska nastolatka:

„Przez całe życie miałam obfite kształty. Gdybym zaczęła mocno chudnąć, ludzie by pomyśleli, że biorę narkotyki, [...] w getcie po prostu nie można sobie pozwolić na wyglądanie zbyt chudo”.

Jedzenie zawsze było i jest ważnym elementem stylu bycia ludzi z wyższych klas, choćby w Chinach niezwykle ważnym znakiem wysokiego statusu jest mięso wieprzowe. Jest ono tak ważne, że w Państwie Środka istnieje rządowa rezerwa tego mięsa na wypadek, gdyby ceny wieprzowiny szły za bardzo w górę.

Majątek rodziców ma wpływ na zarobki dzieci, a to tworzy poważne nierówności

Ekonomista Robert Frank zauważył pewne zjawisko, które nazwał „gorączką luksusu”. Gdy nierówności narastają, tworzy się grupa coraz bardziej zamożnych superbogaczy, którzy przeznaczają coraz więcej pieniędzy na dobra luksusowe. Styl życia bogaczy staje się jeszcze bardziej odmienny od tego, jak żyją zwykli ludzie, a marketing napędza stan, w którym przeciętny Kowalski widzi siebie jako człowieka, któremu wiele brakuje do życia w prawdziwym przepychu. Reklama zaznacza to, jak bardzo różnisz się od tych na górze. Skoro ludzie są „gorsi” od bogaczy to naturalnym jest to, że chcą dążyć do takiego stanu materialnego jak ci na samej górze, jednak nierówności cały czas się zwiększają, uniemożliwiając im sukces, nic dziwnego więc, że taka sytuacja doprowadza ludzi do frustracji. Gdy ciężko pracujesz i naprawdę starasz się zrobić swoją robotę dobrze, a jedyne co dostajesz to ochłapy, które nie pozwalają na dostatnie życie, to naturalną reakcją jest stres i poczucie bezsilności. Porównujesz bogatych ludzi do siebie i widzisz, jak żyją oni, a jak ty. Nie wszyscy potrafią sobie dobrze z tymi problemami radzić, niełatwo znieść uczucie porażki, przeświadczenie o własnej bezwartościowości. Ludzie, aby zgasić to uczucie, sięgają po narkotyki, alkohol, nadmiernie kaloryczne jedzenie. Oczywiście są też osoby bardziej zaradne, które zaczynają chodzić do psychiatry na terapię albo po leki, ale niewiele pomoże farmacja na sytuację, która wynika z tego, jak zbudowane jest społeczeństwo.

Może wam się wydawać, że przesadzam z tym statusem, że ludziom wcale tak nie zależy na pozycji w hierarchii społecznej, a po prostu na w miarę dobrym życiu. Ciekawym eksperymentem potwierdzającym moją tezę było badanie, w którym uczestnikom zadano proste pytanie. Brzmiało ono następująco, czy woleliby należeć do uboższych członków zamożniejszego społeczeństwa, czy też żyć w społeczeństwie uboższym i mieć o wiele mniejszy dochód, ale należeć do zamożniejszej grupy. Połowa ankietowanych stwierdziła, że wybrałaby drugą opcję, czyli zmniejszyli by swoje dochody w zamian za bycie wyżej w hierarchii społecznej.

Nigdy w historii badań tak niewielu Amerykanów nie posiadało tak wiele

Im większe ubóstwo względne, tym bogatsi bardziej odseparowują się od biednych. Przekłada się to między innymi na to, jak patrzą ludzie z wyższych klas na tych z niższych. Trudno zrozumieć i poczuć empatię do osób, których życie jest zupełnie inne od naszego. W ten sposób zmniejszenia się zaufanie w społeczeństwie, co przekłada się między innymi na większe wskaźniki pryzonizacji. Gdy widzi się drugiego człowieka nie jako dobrą osobę, ale zagrożenie, trudno mieć wobec niego litość albo wierzyć w jego resocjalizację. W USA, kraju znanym z rosnących nierówności, w 1978 roku 0,2% populacji siedziało w więzieniach, w 2005 roku odsetek ten był już ponad trzykrotnie większy. Kryminolodzy Alfred Blumstein i Allen Beck przeanalizowali wzrost liczby więźniów w latach 1980-1996 i według ich badań był on głównie spowodowany tym, że wyroki stawały się coraz surowsze. W 2004 roku tylko w Kalifornii 360 osób odsiadywało wyrok dożywocia za kradzieże w sklepach. Skalę sektora więziennego w Stanach Zjednoczonych najlepiej pokazuje fakt, że mimo tego, że ludność USA stanowi zaledwie 5% ludności świata, populacja amerykańskich więźniów to 20% ogółu więźniów na świecie. Jak widać, system surowych kar średnio odstrasza od przestępstw, skoro aż tak wielu obywateli siedzi tam w więzieniach. 

Nierówności społeczne powodują erozję zaufania społecznego i obniżają kapitał społeczny, co może mieć tragiczny wpływ na demokrację. Demokracja liberalna, jaką znamy, jest stosunkowo kruchym systemem, którego działanie niepokoje społeczne mogą bardzo łatwo zaburzyć. Nie jest przypadkiem, że do rewolucji albo reakcji dochodziło w krajach takich jak carska Rosja, międzywojenne Niemcy czy Francja Ludwika XVI, gdzie różnice dochodowe między członkami społeczeństwa były ogromne. Gdy w społeczeństwie panuje względna równość ludzi, łatwiej dbać o dobro wspólne, starać się o wspólną przyszłość i angażować się w życie polityczne. Gdy zaufanie spada i nierówności rosną, ludzie przestają wierzyć w głosowanie, instytucje społeczne, chcą nowych systemów, niezależnie od tego, czy są one demokratyczne czy też nie. Jeśli władza bardziej autorytarna jest w stanie poprawić życie ludziom, gdzie demokratyczne siły nie dały rady tego zrobić, dla wielu osób jest to jasny znak. Między innymi to zapewniło partii Kaczyńskiego zwycięstwo w ostatnich wyborach. Wprowadzili 500+, pomagając w ten sposób wielu ludziom, a to, że zaczęli zmieniać system sądowniczy pod siebie, ich wyborców już niewiele obchodziło. Kogo interesuje trójpodział władzy, kiedy jakość jego życia rośnie?

Pandemia zrównała zwyczaje zakupowe mniej i bardziej zamożnych Polaków

Oprócz podziałów społecznych dochodzi również do wzrostu nienawiści do osób, znajdujących się na jeszcze niższych szczeblach drabiny społecznej. Ludzie pozbawieni statusu, będący nisko w hierarchii, mogą starać się go odzyskać przez pokazanie ludziom żyjącym na dnie, że właśnie tam są. W psychologii takie zjawisko nazywa się przemocą przemieszczoną. Przykładem takiego zachowania mógłby być mężczyzna, pracujący dla szefa, który jest dla niego chamski i go poniża, po czym wraca do domu i z tej frustracji krzyczy na żonę i dzieci. Ludzie zmarginalizowani przez system mogą czuć ogromną niechęć do imigrantów, osób o innym kolorze skóry, odmiennej orientacji seksualnej czy do innych mniejszości, głosując na partie, które chcą pogorszyć sytuację tych ludzi. Już w XIX wieku John Stuart Mill zauważył, że podstawą demokracji liberalnej jest to, że większość nie może dyskryminować mniejszości, bo system z demokracji zmienia się wówczas w dyktaturę większości. Wzrost nierówności, a wraz z nim niechęci do mniejszości, może spowodować zrealizowanie koszmaru brytyjskiego liberała.

Nierówności są zagrożeniem dla kapitalizmu

Co gorsze nierówności zagrażają istnieniu samego kapitalizmu i jego efektywnemu funkcjonowaniu. Kapitalizm miał dać ludziom zupełnie nowy sposób na możliwość awansu społecznego. W społeczeństwach feudalnych możliwość pięcia się po drabinie hierarchii społecznej praktycznie nie istniała. Kapitalizm zmienił ten stan rzeczy. Od momentu jego powstania, szansa dorobienia się i zostania kimś wzrosła. Zmiany te najlepiej obrazuje sławny cytat z "Ziemi obiecanej" Władysława Reymonta:

„Ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic. To razem właśnie mamy tyle, w sam raz tyle, żeby założyć wielką fabrykę”.

Właśnie z powodu możliwości awansu społecznego, kapitalizm zdobył tak ogromną popularność wśród wielu ludzi. Osoby biedne, dzięki swoim zdolnościom i talentom, mogły zostać kapitalistami, dobrze płatnymi pracownikami, specjalistami. Nowy system społeczny obiecywał ludziom merytokrację. Wiadomo, że w jednych krajach szanse na wydostanie się z biedy były większe, w innych mniejsze, jednak co do zasady istniała szansa na wybicie się z nizin społecznych. Jednakże wraz ze wzrostem nierówności dochodzi do coraz większego zastygania hierarchii społecznej. Możliwość awansu społecznego w wielu krajach gwałtownie spadła w ostatnich dekadach. W Stanach Zjednoczonych odsetek synów, których poziom dochodów znajduje wyjaśnienie w poziomie dochodów ojców w latach 80. wynosił mniej niż jedną trzecią tego z 2005 roku. Do tego wraz ze wzrostem nierówności pogarszają się wyniki nauki uczniów. Im większe nierówności, tym więcej ludzi nie kontynuuje nauki po szkole średniej, a wyniki testów z matematyki, umiejętności czytania i pisania są gorsze wśród 15-latków. Co ciekawe, wiedza o byciu niżej w hierarchii społecznej pogarsza wyniki uczniów!

Podatek majątkowy w Polsce nie ma sensu. Polacy są za biedni

W 2004 roku przeprowadzono eksperyment na 11- i 12- letnich chłopcach w Indiach. Na samym początku chłopcy nie wiedzieli, że są z różnych kast. Potem ponowiono test z rozwiązywania labiryntów, ale tym razem głośno czytano imiona chłopców, nazwę wsi, z której pochodzą, nazwisko ojca oraz dziadka i co najważniejsze kastę, do której należą. Niesamowitym jest to, że w pierwszym wypadku uczniom z niższej kasty poszło praktycznie równie dobrze, co tym z wyższej. Jednak w drugim wypadku średnia liczba rozwiązanych labiryntów przez chłopców usytuowanych niżej w hierarchii była niższa o jedną trzecią od tej, jaką mieli chłopcy wyżej w hierarchii. W zdrowym i dobrze rozwijającym się społeczeństwie ludzie powinni mieć równe szanse na starcie, tylko w taki sposób jesteśmy w stanie zapewnić to, by ludzie, którzy rządzą, zajmują wysokie stanowiska w firmach, są faktycznie najlepsi i są w stanie zapewnić naszej gospodarce dobre prosperowanie. Wzrost nierówności przekształca merytokrację w oligarchię.

Powinniśmy zmniejszać nierówności, ale nie ze względu na to, że nierówność sama z siebie jest zła, bo tak nie jest, jak pisałem, pewne poziomy nierówności są potrzebne i konieczne. Ważnym jest, by nierówności nie były zbyt wielkie, dlatego że przez nie wszystkim żyje się gorzej. Na zmniejszaniu nierówności może zyskać każdy. W społeczeństwach bardziej równych nie tylko biedniejsi żyją dłużej, ale bogaci również.

Adam Suraj

 

Tekst powstał w oparciu o następujące źródła:

  • Richard Wilkinson, Kate Pickett, Duch równości. Tam gdzie panuje równość, wszystkim żyje się lepiej, Czarna Owca, Warszawa 2011, s. 110-114.
  • Sam Quinones, Dreamland. Opiatowa epidemia w USA, Wydawnictwo: Czarne, 2018.
  • David L.Ortega, Could China’s strategic pork reserve be a model for the US?
  • Robert H. Frank, Luxury Fever. Weighing the Cost of Excess, Princeton University Press 2010.
  • Sara J. Solnick, David Hemenway, Is more Always Better? A Survey on Positional Concerns, Journal of Economic Behavior & Organization 1998
  • Alfred Blumstein, Allen J. Beck, Population Growth in U.S. Prisons, 1980-1996, Crime and Justice (1999)
  • Erwin Chemerinsky, Life in Prison for Shoplifting: Cruel and Unusual Punishment, Human Rights (2004)
  • Peter Wagner, Wanda Bertram, What percent of the U.S. is incarcerated?, 2020
  • Norman Miller, Vicki Pollock, Displaced Aggression, Encyclopedia of Social Psychology
  • Lawrence Mishel, Jared Bernstein, Sylvia A. Allegretto, The State of Working America 2006/2007, Book Samples.Paper 28, 2007.
  • Richard G. Wilkinson, Kate E. Pickett, The Problems of Relative Deprivation: Why Some Societies Do Better than Others, Soc Sci Med. 2007 Nov;
  • Karla Hoff, Priyanka Pandey, Belief Systems and Durable Inequalities: An Experimental Investigation of Indian Caste, Policy Research Working Paper, No.3351. World Bank, Washington, D.C.
  • James Banks, Michael Marmot, Zoe Oldfield, James P. Smith, Disease and Disadvantage in the United States and in England, JAMA. 2006 May


Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane