fbpx

Donald Tusk niczym rycerz na białym koniu wraca do Polski, aby wybawić nas od rządów tyranii Jarosława Kaczyńskiego, które według słów byłego premiera przyniosły Polakom jedynie: „Dług, Daninę i Drożyznę”. Nowy przewodniczący Platformy Obywatelskiej dużo mówił o tym, jak ważnym jest pokonanie PiS, które według niego jest główną siłą wyrządzającą zło w Polsce. Niestety na konferencji partii, której ostatnimi czasy przewodniczył Borys Budka, nie padły żadne konkrety odnośnie tego, jaką politykę gospodarczą, chce realizować Platforma Obywatelska. W związku z tym postaram się przypomnieć, jak wyglądały rządy Tuska w latach 2007-2014 oraz pokazać, że to właśnie przez poczynania jego partii, Prawo i Sprawiedliwość jest obecnie u władzy.

Niby PiS robi dług, ale Platforma bardziej

Zacznijmy może od przeanalizowania długu, danin i drożny, aby pokazać jak wiele jest hipokryzji w słowach byłego premiera. Platforma Obywatelska bardzo krytykuje „zwiększanie” długu publicznego przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Tusk na partyjnej konferencji powiedział:

Kto zapłaci za to 3D? Nie PiS, tylko młodzi ludzie. Dług publiczny będą spłacać nasze dzieci i wnuki”.

Niezwykle ciekawym jest, że były premier podczas swoich rządów tak bardzo nie przejmował się ani deficytem, ani długiem publicznym. To właśnie w 2010 roku został ustanowiony największy deficyt budżetowy w historii całej Rzeczypospolitej, wynoszący aż 7,4% ówczesnego PKB. Dla porównania dodam, że w pandemicznym roku 2020 wynosił on 7%. Do tego stosunek długu publicznego do PKB Polski rósł praktycznie przez cały okres rządów Platformy Obywatelskiej. W 2007 roku dług publiczny Polski wynosił 44,5% realnego PKB Polski, z kolei w 2013 roku wynosił już 56,5%, czyli doszło do realnego wzrostu długu o 12,5 punktów procentowych. Co prawda w 2014 roku spadł on do poziomu 51,5%, jednak nie był to skutek cudu gospodarczego, a zmian w Otwartych Funduszach Emerytalnych. W tym roku z OFE do ZUS zostało przeniesionych sporo obligacji rządowych, które następnie zostały anulowane. Doszło wtedy po prostu do kasacji długów.

Podczas rządów partii Kaczyńskiego w Polsce dochodziło do ciągłego spadku stosunku długu publicznego do PKB. W 2015 roku proporcja ta wynosiła 51,3%, z kolei w roku 2019 wynosiła już tylko 45,6%. Co prawda przez pandemię omawiany stosunek skoczył do historycznie wysokiego poziomu 57,5%. Jednak warto zaznaczyć, że ten wzrost długu był spowodowany głównie lockdownem, którego nie da się porównać do żadnego kryzysu gospodarczego, bo wiele branż dosłownie nie mogło przez niego funkcjonować.

Ceny szybciej rosły za rządów PO

Jednak co z drożyzną? Na początku przyrównajmy średni poziom wzrostu cen za czasów Platformy i za rządów PiS. W latach 2015-2020 inflacja wynosiła średnio 1,3%, z kolei w latach 2007-2014 wynosiła 2,73%. Jak widać określenie drożyzna bardziej pasowałoby do polityki gospodarczej partii Donalda Tuska. Jednak jak wiadomo liczy się wzrost płac realnych. Co człowiekowi z tego, że inflacja jest niska, skoro jego pensja maleje. Okazuje się, że tutaj również partia Kaczyńskiego wypada znacznie lepiej. W latach 2007-2014 realna pensja rosła średnio o 2,5%, z kolei w latach 2015-2020 rosła z roku na rok średnio o 3,9%.

Rządy Prawa i Sprawiedliwości są znane polskiej opinii publicznej jako te, które bezwstydnie podnoszą podatki, jednak czy Platforma Obywatelska postępowała inaczej? Oczywiście, że nie. Rząd Donalda Tuska podnosił głównie podatki pośrednie. Stawki VAT poszły w górę (z 3% do 5%, z 7% do 8%, z 22% do 23%), tak samo wzrosła akcyza. Jednak faktycznie w latach rządów PO nikt nie próbował podnieść ani stawek podatkowych, ani opłat dla osób zamożnych. Warto dodać, że podatki pośrednie są najbardziej dotkliwe dla osób biednych, ze względu na to, że zdecydowanie większą część swojego dochodu poświęcają oni na konsumpcję. Normalnym jest to, że im więcej człowiek zarabia, tym więcej oszczędza. Okazuje się więc, że te 3D, o których tak mówił były premier, pasują równie dobrze, a nawet lepiej do jego rządów niż do tych Prawa i Sprawiedliwości.

Katastrofa klimatyczna? Pierwsze słyszę

Ostatnim fascynującym elementem, który dobrze pokazuje hipokryzję bijącą ze słów nowego przewodniczącego Platformy Obywatelskiej jest jego wypowiedź o katastrofie klimatycznej. Zdecydowanie jestem w stanie się zgodzić ze słowami byłego premiera, że

„Prawo i Sprawiedliwość okrada młodych ludzi z marzenia o lepszej przyszłości. Z marzenia, jakim jest uniknięcie katastrofy klimatycznej”].

Problemem jest to, że to okradanie ludzi z marzeń zaczęła już jego partia. Donald Tusk unikał jak mógł zmiany polskiego systemu energetycznego na taki, który byłby bardziej przyjazny środowisku. Ujął on to bardzo dobrze w swojej wypowiedzi z 2015 roku:

„Gdybyśmy poszli tropem naszych sąsiadów (Niemcy i Czechy), musielibyśmy najprawdopodobniej w 2015 roku dopłacić z kieszeni podatnika, poprzez politykę wsparcia dla OZE, 12 mld zł”.

Jego rząd tak straszył Polaków kosztowną i złą energią odnawialną, że w 2015 roku został wysłany do niego list podpisany przez przedstawicieli 36 organizacji branżowych OZE i ekologicznych. List ten miał nakłonić premiera do faktycznego poparcia OZE. Jednak Donald Tusk nie bardzo się nim wtedy przejął.

Chciałbym zaznaczyć, że nie wszystkie rzeczy, które opisałem przed chwilą, uważam za złe. Choćby zwiększenie długu publicznego niekoniecznie jest kiepskim posunięciem. Powiem więcej, uważam, że deficyt publiczny może spowodować wiele dobrego i pełni w gospodarce bardzo ważną funkcję. Chodziło mi raczej o to, że Donald Tusk wytyka zadłużanie Polski przez Prawo i Sprawiedliwość, a sam za swoich rządów nie bał się używać tego narzędzia. Jednak w tym artykule nie chciałbym tylko wytykać hipokryzji byłego premiera, ale również omówić rzeczy, które Platforma Obywatelska zrobiła po prostu źle.

Płace w budżetówce odmrożono, jak porażka zaczęła zaglądać w oczy

Platforma Obywatelska bardzo martwi się o to, że pielęgniarki lub ratownicy medyczni mało zarabiają. Tak samo narzekają oni na sytuację w budżetówce. Fascynujące jest to, że za ich czasów doszło do zamrożenia pensji pracowników pracujących dla państwa. Od roku 2009 do 2015 pensje urzędników i innych osób zatrudnionych przez państwo tylko spadały, co prawda nieznacznie, ale jednak. Jeszcze ciekawsze jest to, że płace zostały odmrożone dopiero w 2015 rokułace zostały odmrożone dopiero w 2015 roku. W momencie, w którym Platforma Obywatelska była już pewna, że straci władzę i odda ją w ręce Prawa i Sprawiedliwości.

Śmieszna sprawa jest w ogóle z tymi usługami publicznymi, które w opinii wielu PiS ma niszczyć. Jeśli ktoś faktycznie przyczynił się do zapaści usług publicznych to była to Platforma Obywatelska. Ilość usług, które pogorszyły się za czasów rządów Donalda Tuska jest mnoga, pozwolę sobie wymienić kilka. Zacznijmy może od edukacji, tak ukochanej przez byłego premiera, który zaznacza w swoich wypowiedziach, jak bardzo troszczy się o los ludzi młodych. W latach 2007-2013 zostało zamkniętych 954 szkół podstawowych (ogółem 7% istniejących szkół podstawowych) oraz 170 gimnazjów (3% istniejących gimnazjów). Wydaje się to może mało, ale większość tego, bo aż 86% było w gminach wiejskich lub wiejsko-miejskich. Doprowadziło to do tego, że dzieci uczące się w stosunkowo małych wiejskich szkołach musiały przerzucić się na duże szkoły, co często było dla nich sporym szokiem i doprowadziło do pogorszenia się jakości ich nauczania.

Wysokość emerytury zależna od dalszego trwania życia, ale też od innych wskaźników

Platforma Obywatelska i ruchy z nią związane bardzo troszczą się o to, by w naszym kraju panowała praworządność, a system sprawiedliwości działał sprawnie. Szkoda tylko, że sprawny wymiar sprawiedliwości ważny jest dla nich teraz, a podczas ich zarządów był zaniedbany. Pewnie niewiele ludzi w Polsce pamięta okres pierwszych rządów Prawa i Sprawiedliwości, a szkoda, bo wprowadzili wtedy kilka ważnych reform, które mogłyby usprawnić nasz wymiar sprawiedliwości. Wprowadzili oni prawo, w ramach którego sędziowie zaczęli awansować liniowo (awans z sądu rejonowego do okręgowego zaczął zależeć od dobrej pracy przez określoną liczbę lat, a nie od układów w sądach), wiele rodzajów spraw przerzucono na referendarzy (referendarz to w największym skrócie sędzia, ale zajmujący się prostymi sprawami) i ustanowiono asystentów, którzy mają pomagać sędziom w pracy.

"Polityka emerytalna PiS jest najgorszą w III RP" [FELIETON]

Platforma z tych 3 reform zostawiła tylko tę o asystentach. Kiedy oni byli u władzy, nie interesowało ich jakoś szczególnie to, aby dobrzy sędziowie szli w górę, lepiej było, kiedy „ich” sędziowie zasiadali na dobrych stanowiskach. Do tego wszystkiego postanowiono zmniejszać liczbę sądów, często uniemożliwiając ludziom z mniejszych miejscowości walkę o sprawiedliwość. Aby pokazać, jak ogromna była to skala, pozwolę sobie zacytować redaktora Iustitii, którego trudno podejrzewać o miłość do rządów Prawa i Sprawiedliwości:

Na podstawie rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 5.10.2012 r. zostało zniesionych 79 sądów rejonowych. Nigdy wcześniej żaden minister jednym aktem prawnym, w istocie jednym podpisem, nie zakończył działalności aż tylu sądów powszechnych jako samodzielnych jednostek. Jak bardzo destrukcyjna, nieprzemyślana i źle wdrożona była to decyzja, miało się okazać kilka miesięcy później, za sprawą uchwały SN (7) z 17.7.2013 r.”.

Tak samo dokonywano cięć w policji. W 2007 roku istniało 804 komendy policji, w 2014 zostało ich już tylko 430. Przykładowo w Radzyniu Podlaskim, po restrukturyzacji, Komenda Powiatowa Policji musiała kontrolować 8 gmin, nie posiadając w nich żadnej placówki.

Doszło również do zamknięcia 500 urzędów Poczty Polskiej w gminach wiejskich. Zmniejszyła się ilość usług oferowanych przez kolej. Tak samo stopniała ilość torów, jak i kursów do mniejszych miejscowości. O tym jak przebiegało to niszczenie państwowych instytucji świetnie opowiada w swoim artykule Raport ze znikającego państwa Karol Trammer. Serdecznie zapraszam do jego przeczytania, tych chcących dowiedzieć się więcej.

Skrajne ubóstwo też rosło

Na koniec pozwolę sobie wspomnieć o tym, że partia Donalda Tuska przyczyniła się do wzrostu skrajnej biedy w Polsce. W roku 2007 6,6% ludności III Rzeczypospolitej żyło w stanie skrajnego ubóstwa. Odsetek ten spadał do roku 2009, aby następnie zacząć rosnąć, osiągając pod koniec rządów Platformy w 2014 roku poziom 7,4%. Oznacza to, że w tamtym czasie prawie 3 miliony Polaków żyło za pieniądze, które nie wystarczają na normalną egzystencję.

Politycy nie oferują młodym nic konkretnego. Za to chętnie podlizują się emerytom [FELIETON]

Do takiego stanu przyczyniło się wiele czynników. Przez praktycznie cały okres rządów Platformy Obywatelskiej bezrobocie nie osiągnęło poziomu jednocyfrowego (bezrobocie było poniżej 10% jedynie przez 8 miesięcy). Przez ten cały okres wydatki na świadczenia dla bezrobotnych były na bardzo niskim poziomie. W 2010 roku średnia unijna tych wydatków wynosiła 6% PKB, a u nas – tylko 2,2%. Co warte zaznaczenia, był to najniższy poziom wydatków na bezrobotnych w całej Unii Europejskiej. Do tego wydatki prorodzinne również były praktycznie najniższe w całej UE, niższe od nas miała jedynie Holandia. Ogólnie wydatki socjalne były na niskim poziomie. Ich średnia dla 27 krajów UE wynosiła 29,4% PKB, w Polsce natomiast tylko 18,9%. Nie dość, że mała ilość pieniędzy była przeznaczana na pomoc socjalną, to jeszcze 60,1% (średnia unijna 45%) tej kwoty szło na emerytury i renty.

To właśnie pogarszanie się zarówno jakości usług publicznych na terenach wiejskich, jak i sytuacji socjalnej wielu Polaków oraz wysokie bezrobocie utorowało rządy prezesa Kaczyńskiego. Sam mam o Prawie i Sprawiedliwości negatywną opinię, ale nie mogę zaprzeczyć, że partia ta swoją polityką pomogła wielu ludziom z mniejszych miejscowości. W takiej sytuacji chciałbym się zapytać byłego premiera, co proponuje Polakom, szczególnie tym, którzy nie żyją w wielkich miastach. Pytam, gdyż wcześniej zaoferował im tak krytykowane przez siebie „Dług, Daninę i Drożyznę” oraz niską jakość życia.

Adam Suraj

Fot. Twitter Platformy Obywatelskiej



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane