fbpx

Śmierć jednego z członków gospodarstwa domowego emerytów wiąże się zwykle z zauważalnym obniżeniem dochodów uzyskiwanych przez gospodarstwo przy podobnym poziomie kosztów życia. Obniża to jakość życia osoby owdowiałej oraz stwarza większą konieczność wsparcia świadczeniobiorcy przez rodzinę, czy też inne osoby. Co więcej, państwo nie powinno korzystać na obniżającej się liczbie świadczeniobiorców, a zapaść systemu ochrony zdrowia nie może być sprzymierzeńcem obniżania wydatków FUS. Dlatego warto się krytycznie pochylić nad propozycją przedstawioną przez jedną z partii politycznych w tym zakresie.

Świadczenia po zmarłym

Obecnie wdowa/wdowiec po śmierci żony/męża musi zdecydować, czy zachować swoją emeryturę, czy zrezygnować z niej i skorzystać z renty rodzinnej – 85 procent emerytury żony/męża. Prawo do renty rodzinnej przysługuje wdowcowi/wdowie, jeśli w chwili śmierci żony/męża ukończył/a 50 lat lub był/a niezdolny/a do pracy, albo wychowuje co najmniej jedno z dzieci, wnuków lub rodzeństwa uprawnionych do renty rodzinnej po zmarłym mężu, które nie ukończyły 16 lat, a jeżeli uczą się - 18 lat życia lub są całkowicie niezdolne do pracy.

Uprawnienie do renty rodzinnej przysługuje wdowcowi/wdowie, jeśli spełni warunek dotyczący wieku lub niezdolności do pracy w okresie nie dłuższym niż 5 lat od śmierci żony/męża lub od zaprzestania wychowywania dzieci. Świadczenia te jedynie pozornie odnoszą się do alimentacyjne funkcji, jaką państwo powinno przejmować na siebie ze względu na brak odpowiedniego stanu systemu ochrony zdrowia.

25% emerytury zmarłego dla wdowy lub wdowca

Pomysł zgłoszony przez jedną z posłanek największej partii opozycyjnej jest dosyć prosty – 25% emerytury zmarłego dla wdowy lub wdowca po tym zmarłym. Przyznanie prawa do dodatku wdowiego jest wyrazem działalności państwa, które nie zapewniając wystarczającego poziomu świadczeń z systemu ochrony zdrowia, przejmuje na siebie obowiązek częściowego zrekompensowania ubytku dochodów w gospodarstwie domowym spowodowanego śmiercią członka rodziny. W efekcie wdowa lub wdowiec otrzymają dodatek do emerytury lub renty, które będzie pochodną wysokości świadczenia zmarłego.

Emerytura obywatelska – komu się opłaca, a kto straci?

Wprowadzenie rozwiązania przyznającego wdowie lub wdowcowi pobierającemu świadczenie emerytalne dodatkowo 25% procent emerytury zmarłego małżonka będzie rozwiązaniem korzystniejszym dla świadczeniobiorców, niż to w dotychczas obowiązującym w zakresie prawa do renty rodzinnej.

Koszty świadczenia

Przy założeniu, że przeciętna wysokość świadczenia wynosi 2600 zł brutto – przeciętna kwota wsparcia miesięcznie wynosić będzie 650 zł brutto. Biorąc pod uwagę liczbę osób, które w danym roku kalendarzowym „opuszczają system wypłatowy z powodu zgonu” na poziomie 200 tys. osób oraz korygując tę wartość o liczbę osób, które pozostawały w związku małżeńskim (85%), należy wskazać, że roczny koszt świadczeń wynosić będzie około 1,3 mld zł. Oznacza to, że wartość nowego świadczenia nie przekroczy 0,5% rocznych wydatków FUS. Z kolei w przypadku gdy świadczenie będzie przyznane dla wszystkich wdów i wdowców pobierających już obecnie świadczenie z ZUS, należy prognozować, że roczny koszt wypłat wynosić będzie około 15,6 mld zł.  O ile wydaje się, że na pierwszą z powyższych kwot FUS powinno być stać, to już dodatkowy wydatek rzędu kilkunastu miliardów rocznie może być nie lada wyzwaniem.  

Jak to wygląda w innych krajach?

Warto wskazać, że w innych państwach UE możliwe jest jednoczesne pobieranie emerytury oraz uzyskanie prawa do świadczenia rodzinnego po zmarłym. Rozwiązania takie funkcjonują w systemie niderlandzkim czy litewskim. Z kolei system czeski dopuszcza sytuację gdy świadczeniobiorca ma prawo do wyższego świadczenia w całości oraz do 50 proc. świadczenia małżonka. W systemie włoskim i niemieckim dopuszczalne jest łączenie świadczenia ze świadczeniem zmarłego, ale w przypadku gdy ich łączna wysokość przekracza ustalony limit – świadczenie obniża się o 40 proc. tego przekroczenia.  Jak więc widać polski pomysł wpisuje się w praktykę zagraniczną.

Dyskusja a później potrzeba politycznego rozstrzygnięcia

Oczywiście jak każde świadczenie społeczne także i dodatek ma swój słabe strony. Jednak w odróżnieniu od innych świadczeń specyfika grupy, do której środki będą adresowane może wprost odpowiedzieć na problem społeczny związanych z pogarszającą się sytuacją gospodarstw domowych emerytów. Dlatego też warto kontynuować dyskusję oraz dążyć do politycznych rozstrzygnięć czy i w jakim zakresie świadczenie mogłoby zostać zaimplementowane do polskiego systemu.

Posłanka Marzena Okła-Drewnowicz, Wiceprzewodnicząca Komisji Polityki Społecznej i Rodziny w Sejmie, Koalicja Obywatelska powiedziała:

„Za rządów obecnej władzy liczba seniorów pobierających głodowe świadczenia wzrosła aż czterokrotnie. To najczęściej kobiety, bo to one statystycznie żyją w naszym kraju dłużej. W Polskim Ładzie takim osobom nie zaproponowano kompletnie niczego, a ten problem przecież tylko się pogłębia. Z drugiej strony szaleje drożyzna, a emerytom nie starcza na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Kiedy umiera współmałżonek, starsi ludzie często pozostają zostawieni sami sobie. Nierzadko muszą w pojedynkę spłacać zaciągnięte wspólnie zobowiązania. Nie możemy się odwracać od tych dramatów. Dlatego proponujemy specjalny dodatek +25% świadczenia po zmarłym partnerze dla wdów i wdowców. Oczywiście, pozostawiając możliwość wyboru dotychczasowej opcji czyli 80% (sic!) tego świadczenia zamiast własnego, ale w wielu przypadkach jest to po prostu dużo mniej korzystne. Gdy dojdziemy do władzy, nie unikniemy systemowych zmian, m.in. w postaci zachęt do pozostania seniorów na rynku pracy. Ale z problemem ubóstwa seniorów po prostu trzeba się zmierzyć”.]

dr Antoni Kolek,
Prezes Zarządu  Instytut Emerytalny



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane