fbpx

George Orwell pisząc książkę pt. „Rok 1984” chciał wyrazić swój niepokój wobec rosnących w siłę systemów totalitarnych. Systemów, w których jednostka ulega zniewoleniu i ciągłej inwigilacji, a wszelkie próby choćby najmniejszego nieposłuszeństwa są surowo karane. Książka Orwella to antyutopia, która została wycelowana w system komunistyczny, którego głównym propagatorem w okresie najbliższych 40 lat miał być Związek Radziecki.

Na szczęście cztery dekady później upadł system komunistyczny i wydawało się, że orwellowski koszmar masowej kontroli ludności odszedł w niepamięć. Okazuje się jednak złe sny wracają, a koszmar przestał być tylko wytworem wyobraźni i stał się rzeczywistością.

Pałeczkę po ZSRR przejęły, tym razem skutecznie, Chiny, które wprowadziły system oceniania obywateli. Z dostępnych danych wynika, że system w 2018 roku zablokował możliwość zakupu biletu podróżnego 23 milionom Chińczyków. Są to tzw. „osoby, które nie spełniają społecznych wymagań”. Negatywne oceny można otrzymać za prawdziwe błahostki takie jak niezapłacenie mandatu, palenie w pociągu, czy nawet wyprowadzanie psa bez smyczy.

Z raportu podsumowującego dotychczasowe działanie systemu wynika, że władze zgromadziły w zeszłym roku 14 milionów przypadków „niegodnych zachowań”, wśród których było tak poważne przewinienie jak zajęcie czyjegoś miejsca w pociągu.

Obywatele, którzy zostali negatywnie ocenieni mają mieć bardzo mocno pod górkę i to nie tylko w podróży. Osoba o niskim ratingu będzie miała problem z zakupem ubezpieczenia, nieruchomości, czy też pozyskania kredytu. Chińskie władze twierdzą, że po roku punkty ulegają kasacji, jednak jestem więcej niż pewien, że nie dzieje się tak z zebranymi przez system informacjami.  

Zdaniem władz system ma wychować Chińczyków na lepszych obywateli, którzy będą płacić podatki oraz przestrzegać ogólnospołecznych zasad. Ma pomóc w zbudowaniu świadomego społeczeństwa. Osobiście uważam, że wręcz przeciwnie, ma pomóc w zbudowaniu nieświadomego społeczeństwa, które po prostu będzie posłuszne. Gdy czytałem o tym systemie, pierwsze co przyszło mi na myśl, to przestępstwo myślozbrodni z orwellowskiego dzieła, które polegało na tym, że przestępstwem było samo myślenie wbrew, przyjętej przez Partię, linii propagandowej.

Chiny zmierzają do tego samego. Chcą trzymać obywateli na smyczy licząc, że jeśli wprowadzą system nagród i kar, to ci chcąc mieć z życia jak najwięcej, będą zgadzać się na wszystko co zaproponuje Komunistyczna Partia Chin. I nawet nie pomyślą, żeby coś zrobić inaczej. Jeśli Chińczycy się nie obudzą, to powoli rząd zabierze im ich wolność, a gdy już to zrobi będzie za późno na jakikolwiek bunt lub protest.

Jeśli natomiast Chiny naprawdę chcą wychować swoich obywateli, to można to zrobić w zupełnie inny, sprawdzony sposób. Wystarczy kreować pewne zachowania bez używania kar i inwigilacji. Do pewnych zmian społeczeństwa muszą dojrzeć, ale nim to zrobią muszą te zmiany zrozumieć. Świetnym przykładem takiej sytuacji jest Polska, gdzie na przestrzeni ostatnich trzech dekad zaliczyliśmy olbrzymi skok mentalnościowy. Mamy zupełnie inny stosunek do takich rzeczy jak korupcja, ekologia, czy też aktywizacja zawodowa kobiet. Takie rzeczy przychodzą z czasem i wynikają z ewolucji zachowań, a nie z siłowego nauczania.

Filip Lamański

Nie chcemy być zależni jak Chińczycy. Chcemy być wolnymi i niezależnymi dziennikarzami.

Możesz się do tego przyczynić udzielając nam wsparcia i przelewając na nr konta 49 1020 4027 0000 1302 1542 2304 dowolną kwotę.



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane