fbpx

Ustawa z dnia 10 stycznia 2018 r. o ograniczeniu handlu w niedzielę i święta oraz w niektóre inne dni to jeden z najczęściej poruszanych i kontrowersyjnych tematów w tym roku. Jest ona przez wiele osób krytykowana, ale znaleźć można również jej zwolenników. W obecnym kształcie jest ona jednak wielce niedokładna, co najdobitniej udowodniły działania sklepów Biedronka oraz sieci sklepów Żabka. Czy zatem niniejsza ustawa powinna wejść w życie? Czy rzeczywiście zyskali na niej pracownicy, dla których została wprowadzona przez rząd? Na te oraz inne nasuwające się pytania odpowiada w dalszej części niniejszy artykuł.

Polska na tle innych państw UE pod względem stopnia liberalizacji handlu

Omawianie tematu zakazu handlu w Polsce warto rozpocząć od porównania Polski z pozostałymi państwami należącymi do UE by lepiej zrozumieć, jak zaskakująca może być ta ustawa w kontekście działań pozostałych krajów wspólnoty.

Ustawa o zakazie handlu uchwalona przez Sejm na początku 2018 roku to przykład podążania drogą przeciwną do państw Unii Europejskiej, w których obecnie panuje trend liberalizacji przepisów o zakazie handlu.  Aż 19 z 28 państw członkowskich UE nie stosuje ograniczeń handlu w niedzielę, co prezentuje rysunek 1.  W 2009 r. 8 krajów należących do UE zniosło lub znacznie zliberalizowało przepisy dotyczące zakazu handlu. Polska wraz z wprowadzeniem niniejszej ustawy zbliżyła się znacząco do najbardziej restrykcyjnych w tej kwestii państw i regionów, czyli Austrii, Niemiec oraz Walii.

Rysunek 01 Możliwość handlu w niedzielę w krajach UE przed wprowadzeniem ustawy 01

[[Rysunek 1. Możliwość handlu w niedzielę w krajach UE (stan na 2017 r.) Źródło: Trzeciakowski 2017, s. 2]]

Luki w ustawie a działania sklepów sieci Biedronka oraz Żabka

Obecnie ustawa o zakazie handlu zawiera katalog 32 wyjątków, które nie są objęte tą ustawą. Są to przede wszystkim piekarnie, cukiernie, apteki, lodziarnie, stacje benzynowe, kwiaciarnie, sklepy z prasą, placówki pocztowe oraz sklepy „dworcowe” (dokładny wykaz prezentuje rysunek 2).

Rysunek 02 Wyłączenia z ustawy o zakazie handlu 01

[[Rysunek 2. Wyłączenia z ustawy o zakazie handlu, Źródło: Michalski 2018]]

Państwowa Inspekcja Pracy w ciągu zaledwie 5 miesięcy od momentu wejścia ustawy przeprowadziła 8,3 tys. kontroli placówek handlowych. W siedmiu procentach przypadków sklepy były otwarte wbrew prawu. Niemniej, nie dowodzi to skuteczności ustawy, ponieważ zawiera ona, jak wspomniano, wiele luk. Jeśli przeanalizuje się dokładniej działania kilku największych sieci sklepów, takich jak Biedronka, czy Żabka to zdecydowanie nie można mówić o respektowaniu prawa, lecz o jego obchodzeniu. Poniżej scharakteryzowane zostały główne luki w ustawie.

Bezwarunkowe wprowadzenie do ustawy kategorii „placówki pocztowe” spowodowało, że mogą one być czynne w niedziele bez ograniczeń. W momencie konstruowania ustawy nie wzięto jednak pod uwagę, że placówki pocztowe to obecnie nie tylko punkty Poczty Polskiej, ale również punkty należące do spółki Żabka Polska, która kilka lat wcześniej podpisała umowę z DHL oraz Pocztą Polską, dzięki czemu można odbierać i wysyłać przesyłki w jej sklepach. Na gruncie obecnie funkcjonującej ustawy nie ma możliwości zmiany tej sytuacji. Doprowadziło to niejako do nierównej konkurencji i może nakłonić kolejne sieci do podobnych działań i przekształcania swoich sklepów w placówki pocztowe jeśli ustawa nie zostanie znowelizowana.

Sklepy na terenie dworców to kolejna  najczęściej wymieniana luka prawna. Intencją ustawodawcy było najprawdopodobniej wyłączenie spod reżimu ustawowego kawiarni, piekarni czy małych sklepów, które znajdują się na każdym większym dworcu. Jednak w rzeczywistości na terenie dworców działają nie tylko takie sklepy. Dobrym przykładem jest sklep Biedronka znajdujący się na Dworcu Głównym w Poznaniu.

Następna luka wiąże się z wydłużonym czasem pracy. Ustawa zakazuje jedynie handlu w niedziele, ale nie reguluje godzin nocnych w sobotę oraz poniedziałek, co doprowadza do sytuacji, w której pracownik może zostać zmuszony do pracy od północy z niedzieli na poniedziałek. Nie jest to praktyka powszechna, lecz znów za przykład posłużyć tu może Biedronka, a także niektóre hipermarkety Tesco. Działania tego typu powodują, że pracownicy, zamiast spędzić czas z rodziną, co było jednym z celów wprowadzenia tej ustawy, odsypiają późne godziny wieczorne spędzone w pracy lub przygotowują się do zmiany nocnej  z niedzieli na poniedziałek.

Zapisy dotyczące „przeważającej działalności” to jeszcze jeden przykład niedopatrzenia w ustawie. Zapis ten przewiduje, że w niedziele niehandlowe prowadzić działalność mogą przykładowo kwiaciarnie, w których przeważająca działalność polega na sprzedaży kwiatów. Ponadto, krótko po wejściu ustawy w życie można było usłyszeć o sklepach z galerią obrazów, które przyjmowały nazwę galerii sztuki i kultury.

Wyłączenie z ustawy stacji benzynowych to luka, do opisania której najlepszym przykładem jest PKN Orlen. Stacje należące do tego koncernu już teraz sprzedają nie tylko paliwo, ale również takie produkty jak masło, a w jego strategii można znaleźć zapis mówiący o zamiarze rozszerzenia asortymentu o sprzęt AGD oraz zakresu działalności o hurtownie spożywcze. Spółka odrzuca jednak oskarżenia o omijanie ustawy argumentując, że strategia została opracowana na długo przed wejściem ustawy.

Showroomy to z kolei nie tyle przykład luki w ustawie, co ewentualnego sposobu na jej wykorzystanie. Choć jest to na razie tylko pomysł to warto o nim wspomnieć, gdyż niedługo może on zostać wprowadzony w życie. Showroom to typ sklepu, w którym klient będzie mógł jedynie obejrzeć dany produkt, a zapłaty dokona w aplikacji, ponieważ ustawa reguluje jedynie zapłatą środkiem pieniężnym. Zakup poprzez aplikację de facto będzie przykładem sprzedaży internetowej, która nie jest objęta zakazem. Jedyny problem stanowi tutaj kwestia odebrania towaru. O takim rozwiązaniu jako pierwszy informował media prezes sieci Top Secret – Grzegorz Lipnicki.

Pierwsze pół roku od momentu wejścia ustawy pokazało, że można ją obejść na wiele sposobów. Wzmiankowane przykłady nawiązują do najczęściej wymienianych praktyk, które stoją w sprzeczności z intencją ustawodawcy. Można oczekiwać, że jeśli ustawa nie zostanie poprawiona, wraz z upływem czasu takich przykładów może być więcej. Powyżej wymienione luki udowadniają, że ustawa w obecnym kształcie zawiera wiele niedociągnięć, które należy zlikwidować i powinny być one punktem odniesienia dla Rządu w momencie prac nad nowelizacją ustawy.

Wady ustawy z perspektywy ekonomistów

Rząd argumentował potrzebę wprowadzenia ustawy między innymi wykorzystywaniem kobiet oraz przemęczeniem pracowników. Ponadto pracę w niedziele uznano za działanie utrudniające godzenie życia rodzinnego i zawodowego oraz przyczynę zmęczenia i przewlekłego stresu. Wpływ na ustawodawcę miały również względy religijne. Warto dokonać oceny wprowadzonej ustawy pod kątem jej wad wskazywanych między innymi przez ekonomistów zrzeszonych w Forum Odpowiedzialnego Rozwoju. Poniżej wymieniono najczęściej wskazywane przez nich wady ustawy o zakazie handlu.

Pierwsza z nich to wyższe koszty ponoszone przez konsumentów, którzy w niehandlową niedzielę są zmuszeni do zakupów w jednym, czy kilku drogich sklepach zlokalizowanych na osiedlu. Nie będą oni mogli zrobić zakupów w sklepach wielkoformatowych, mimo że oferują one większy asortyment oraz niższe ceny. Ponadto konsumenci nie mogą robić zakupów w dni, w które jest to dla nich najwygodniejsze. Mają oni mniejszy wybór, co do czasu robienia zakupów. Rosną tym samym koszty alternatywne oraz trudniejsze staje się pogodzenie obowiązków zawodowych z życiem rodzinnym, o które przecież tak zabiegał rząd wprowadzając ustawę.

Nie da się ukryć, że sobota oraz niedziela to dni, kiedy zdecydowana większość Polaków robi zakupy, ponieważ są to dla nich zwykle dni wolne od pracy. Odebranie jednego z tych dni ogranicza tę grupę Polaków i zmusza do szukania czasu na zakupy w tygodniu bądź w sobotę, co dodatkowo obciążą kadrę pracującą w handlu zamiast jej pomóc.

Ograniczenie konkurencji w postaci sklepów o większej produktywności to kolejna wada ustawy, która stworzy presję na wzrost cen. Jak pokazują badania przeprowadzone w Niemczech, Szwecji oraz Holandii, zakaz handlu w niedzielę powodował właśnie podniesienie cen.

Ustawa ma również negatywny wpływ na wynagrodzenia i zatrudnienie. Ogólnie rzecz biorąc, pracownicy większych sklepów mogą pochwalić się wyższymi zarobkami. Ponadto krótszy czas pracy w tygodniu doprowadza do redukcji zatrudnienia, tak jak to miało miejsce w Holandii, Niemczech czy Kanadzie po wprowadzeniu regulacji dotyczących handlu.

Kolejna wada to ograniczenie przewagi konkurencyjnej. Ustawa w obecnej formie nie tylko hamuje konkurencję oraz skuteczniejsze modele biznesowe, jakimi są sklepy wielkopowierzchniowe oraz wielkie sieci handlowe, ale wręcz doprowadza do ograniczenia przewagi konkurencyjnej na rzecz sklepów m.in. sklepów Żabka czy Freshmarket oraz tworzy szansę dla małych przedsiębiorców i lokalnych sklepów.

Wprowadzenie ustawy zmniejszy także wpływy do budżetu państwa z tytułu podatku VAT. Mowa tu jednak nie tylko o przychodach, które generują Polacy, ale również sąsiednie nacje, jak Niemcy, Ukraińcy czy chociażby Czesi. Poniższy rysunek prezentuje wydatki cudzoziemców w Polsce w II kwartale 2018 r.

Rysunek 03 Struktura

[[Rysunek 3. Struktura wydatków cudzoziemców na terenie Polski (II kwartał 2018 r.) Źródło: GUS 2018]]

Wydatki wyszczególnionych na wykresie cudzoziemców w II kwartale 2018 r. wyniosły 11,5 mld zł, z czego niemal połowę przychodów wykreowali Niemcy.

Ustawa wprowadziła także nowe regulacje dotyczące 13 dni świątecznych dotychczas ustawowo wolnych od handlu. Wraz z wejściem ustawy w te święta otwarte mogą być punkty wyłączone z zakazu handlu, co oznacza, że wielu pracowników może być zmuszonych do pracy jeśli pracodawca sobie tego zażyczy.

Liczne problemy z interpretacją zapisów to jeszcze jedna wada wprowadzonej ustawy. Przykładowo artykuł 3 ustawy stanowi, że przez handel należy „rozumieć proces sprzedaży polegający na wymianie towaru lub wyroby na środki pieniężne”. Pytania, jakie się tu nasuwają to czym się różni proces sprzedaży od sprzedaży, czy możliwa jest zapłata bonem oraz czy jednorazowa sprzedaż to już proces sprzedaży.

Na wprowadzeniu ustawy tracą nie tylko sklepy odzieżowe oraz spożywcze, ale również kina i restauracje, które notują znaczący spadek liczby klientów. Weekend to dla nich okres osiągania największych przychodów. Choć kina oraz kawiarnie i restauracje mogą prowadzić działalność w niedzielę to mimo to dużo straciły na zakazie handlu gdyż zdecydowana większość klientów przychodzi do galerii ze względu na sklepy odzieżowe i obuwnicze, a do restauracji wchodzi przy okazji. Według badań od początku roku do 20 maja galerie handlowe miały o 3 miliony mniej klientów niż w analogicznym okresie w roku poprzednim. Najmocniej ten odpływ odczuły właśnie kina i restauracje. W ich przypadku spadek obrotów wyniósł blisko 20%.

Wejście ustawy zwiększa także prawdopodobieństwo upadłości części punktów handlowych znajdujących się na granicy rentowności. Na zakazie tracą również wynajmujący, których przychód to czynsz pobierany od obrotu.

Ostatnia grupa, w którą uderza ustawa to studenci pracujący na utrzymanie i opłacenie nauki. Zakaz handlu w niedzielę odbiera im często nawet 12 godzin, przez które mogliby zarabiać.

Wszystkie powyższe wady jasno wskazują, że należałoby się ponownie pochylić nad ustawą w obecnym kształcie oraz racjonalnością jej wprowadzenia.

Opinie ekonomistów, socjologów oraz przedsiębiorców na temat ustawy

Opinie ekonomistów, przedsiębiorców oraz socjologów w kwestii ustawy o zakazie handlu są bardzo podzielone. Odnosząc się do opinii socjologów można przytoczyć słowa J. Szalachy-Jarmużek, która uważała, że ustawę o zakazie handlu można określić jako „element doganiania standardów zachodnich, gdzie od lat istnieje zakaz handlu w niedzielę”. Jej zdaniem ustawa ta jest elastyczna oraz prospołeczna, a także podnosi problematykę kobiecą. Ponadto według tej autorki, do ograniczenia zatrudnienia oraz spadku obrotów w handlu miało nie dojść, ponieważ nawyki konsumentów z czasem się zmienią i przyzwyczają się oni do zakupów w trakcie tygodnia.

Przeciwnego zdania byli ekonomiści oraz przedstawiciele Business Centre Club według których zakaz handlu bardzo negatywnie miał się odbić na gospodarce Polski, powodując znaczny spadek obrotów sieci handlowych oraz miał się przyczynić do wzrostu bezrobocia. Według ich prognoz opublikowanych tuż przed wejściem ustawy spadek obrotów miał wynieść 5 procent, zatrudnienie miało stracić 36 tys. osób, a spadek dochodów budżetu państwa miał sięgnąć 1,8 mld zł rocznie. Przedstawiciele firmy doradczej PwC podkreślają z kolei, że Polska jest wyjątkiem, gdyż w Europie panuje trend liberalizacji przepisów dotyczących handlu, o którym wspomniano więcej w pierwszej części artykułu.

Wielu przedsiębiorców wbrew pozorom nie obawia się jednak zakazu handlu. Przykładowo, Szymon Piduch – prezes Dino Polska jeszcze w 2017 r. zauważył, że niedziela jest najsłabszym dniem handlowym w tygodniu dla Dino. Prezes Jeronimo Martins także podkreślił, że niedziela nie jest kluczowym dniem handlu dla sieci. Podobny ton miała wypowiedź Dariusza Miłka – prezesa CCC S.A., który w jednym z wywiadów zauważył, że dzięki ustawie spółka zredukuje znaczną część kosztów wynagrodzeń przy niewielkim spadku obrotów.

<<Opinie pracowników sieci handlowych o ustawie>>

Niebagatelną rolę w dyskusji o niniejszej ustawie odgrywają niewątpliwie pracownicy sieci handlowych. Kilka dni przed wejściem ustawy pozytywnie tą zmianę oceniła przeszło połowa z nich (56 proc.).

Analizując dokładniej wyniki badań dla platformy TakeTask można wyciągnąć wniosek, że zakaz handlu spodobał się szczególnie rodzicom. 69 proc. osób w tej grupie jest zadowolonych z wprowadzenia ustawy. Jednak wśród osób bezdzietnych jest to tylko 38 proc. Ustawę „popierają bardziej mieszkańcy małych i średnich miast – 63 proc. kasjerek i kasjerów, podczas gdy w dużych aglomeracjach – 11 proc. mniej”. Niemniej 38 proc. obawiała się pogorszenia godzin pracy. Mowa tu o pracy w soboty wieczorem oraz w poniedziałkowe poranki. W tym przypadku ponownie większą obawę wykazują rodzice niż osoby bezdzietne. Ponadto 46 proc. ankietowanych wyrażała obawę przed obniżką zarobków.

Co bardzo istotne, 43 proc. respondentów wolałoby otrzymywać za pracę w niedzielę 2,5-krotnie wyższą stawkę niż mieć tego dnia wolne.

Podsumowanie

Dyskusja dotycząca ustawy o zakazie handlu ma wiele wymiarów oraz wiele opinii. Każda ze stron ma na swój sposób rację. W tym kontekście nasuwa się pytanie, interes czyjej grupy ma być przesądzający? Czy ważniejsza jest opinia ekonomistów i przyszły stan gospodarki, czy też zdanie samych pracowników sieci handlowych, dla których ta ustawa została wprowadzona. Niemniej jednak nie można pominąć faktu, że ustawa zawiera wiele niedociągnięć, luk oraz stwarza problemy związane z interpretacją zapisów.

Mając na względzie powyższe wady oraz luki ustawy, a także opinie kilku grup należałoby się mocno pochylić nad możliwością wycofania ustawy oraz podwyższeniem płacy za pracę w niedzielę. Obawy i preferencje pracowników jasno wskazują, że bardziej od dnia wolnego cenią sobie wyższą płacę. Znaczący jest fakt, że na Węgrzech, do których polski rząd często nawiązuje w swoich działaniach, zakaz handlu utrzymał się jedynie przez rok.

Mateusz Cybulski

 



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane