fbpx

Renault Kadjar to przykład na to, że marki samochodowe biorą sobie do serca głosy krytyki ze strony użytkowników, ekspertów i dziennikarzy.

Do testu nowego Renault Kadjara byłem nastawiony bardzo neutralnie, głównie za sprawą jego poprzedniej odsłony. Przedliftowa wersja Kadjara, którą miałem okazję jeździć, mówiąc eufemistycznie nie zawróciła mi w głowie. Pierwsza wersja była bardzo słabo wykonana w środku w związku z tym kompletnie mnie nie zachwyciła. Na szczęście Renault pokazało, że jest otwarte na krytykę i Kadjar po liftingu jest o wiele lepszym produktem. Do testów dostałem najlepszą z wersji - INTENS, choć nie była to wersja w full opcji.

Wygląd

Jak zwykle zacznę od tego, co mi się jako pierwsze rzuca w oczy, czyli wygląd. Muszę jasno powiedzieć (i nie jest to tylko moja opinia), że na zdjęciach Kadjar wygląda na znacznie mniejsze auto niż jest w rzeczywistości. Fotografie kompletnie nie oddają jego gabarytów przez co trudno uwierzyć, że Kadjar to brat bliźniak Qashqaia. Samochód w stosunku do poprzedniej wersji ma poprawiony przedni i tylny zderzak oraz lampy. Odświeżenie Kadjarowi bardzo dobrze zrobiło. Poliftingowa wersja dostała nieco pazura, jej wygląd jest bardziej agresywny, a co za tym idzie cieszy oko. Osobiście jestem bardzo wybredny jeśli chodzi o design w motoryzacji, ale muszę przyznać, że najnowsza wersja Kadjara przypadła mi do gustu.

Nowy Renault Kadjar

Wnętrze

Tutaj przeskok jakościowy w stosunku do poprzedniej wersji jest jak zamiana Grzegorza Rasiaka na Cristiano Ronaldo – różnica jest olbrzymia. Wykończenie wnętrza w poliftingowej wersji jest naprawdę przyzwoite. Plastiki są dobrej jakości, nie skrzypią, ani nie wydają z siebie żadnych dziwnych dzięków. Nie można było tego powiedzieć o poprzedniej wersji, która skrzypiała niczym stara szafa.

W tym miejscu warto wspomnieć o bagażniku. 472 litry pojemności w wersji z napędem na przód i 408 litrów w wersji 4x4 pozwalają na przewóz całkiem solidnego transportu. Po złożeniu tylnych siedzeń pojemność zwiększa się odpowiednio do 1478 i 1414 litrów. Wówczas przestrzeń transportowa jest już naprawdę pokaźnych rozmiarów, co oczywiście zostało sprawdzone.

Uważam, że fotele mogłyby mieć nieco mniejszą twardość, ale i tak na dłuższych trasach sprawdzały się nie najgorzej. Miejsca na nogi, jak przystało na auto o takich gabarytach, było naprawdę dużo i osoby mające ponad 190 cm wzrostu bez problemu mogły odbywać komfortową podróż.

Zestaw multimedialny reaguje bardzo sprawnie, co jest dużym plusem, ponieważ nie zawsze funkcjonuje to tak jak należy. Niestety in minus była dla mnie nawigacja, która była mało intuicyjna i nie sprawdzała się tak jakby można było sobie tego życzyć.

Wnętrze jako całość jest bardzo ergonomiczne i łatwe w obsłudze. To duży atut. Kierowca w trakcie podróży ma w zasadzie wszystko na wyciągnięcie ręki. Ułożenie przycisków nie wymaga od kierującego szukania ich po omacku. Całkiem nieźle funkcjonuje również sterowanie głosem. System potrafi sprawnie włączyć funkcję, której potrzebujemy.

Co również należy zauważyć to to, że wnętrze jest bardzo dobrze wyciszone. Oczywiście należy mieć na uwadze, że silnik benzynowy o małej pojemności, który miałem okazję testować, nie był tak głośny jak starsze wersje diesla, jednak mimo wszystko na rynku można znaleźć co najmniej kilka nowych benzynowców, które są znacznie głośniejsze.

Jeśli chodzi o wnętrze to trzeba Renault pochwalić, gdyż spasowanie i jego jakość jest na naprawdę dobrym poziomie.

Napęd

Testowa wersja miała uturbioną jednostkę 1.3 o mocy 159 koni mechanicznych. I tu muszę przyznać, że silnik świetnie się zbiera i bardzo dobrze współpracuje z automatyczną, siedmiostopniową skrzynią biegów. Reakcja na zmianę biegu jest szybka i widać, że inżynierowie Renault przyłożyli się by funkcjonowało to jak najlepiej. Małe silniki z turbodoładowaniem mają tę zaletę, że na ogół pozwalają na spokojną jazdę, jednak kiedy trzeba szybko reagują na gaz.

Niestety katalogowe dane dot. spalania należy traktować z przymrużeniem oka. Renault twierdzi, że w cyklu mieszanym ta wersja silnikowa spala 5,8 litra na 100 km. Przy normalnej jeździe w cyklu mieszanym (poza terenem zabudowanym, na ekspresówce i w mieście) spalanie wahało się w okolicach 6,5 litra. Być może w testach laboratoryjnych Renault udało się osiągnąć 5,8 litra, jednak w normalnym użytkowaniu musimy być nieco bardziej konserwatywni, co jak na auto, które ma 4,5 metra i tak jest niezłym wynikiem.

Prowadzenie

Samochód ze względu na dobrą skrzynię i silnik prowadzi się bardzo przyjemnie. Co szybko się rzuca w oczy to dobry promień skrętu. Zauważa się to gdy przychodzi manewrować tym bądź co bądź dużym autem w wąskich uliczkach. Dlatego Kadjar mimo swoich gabarytów nie jest autem, które należy skreślać w miejskim użytkowaniu.

Podsumowanie

Renault zrobiło naprawdę dobrą robotę przy liftingu Kadjara. Z auta, które przez wielu było krytykowane zrobili bardzo przyjemny samochód. A to wszystko można mieć już od niespełna 90 tys. zł. Moja wersja była droższa i w podstawie kosztowała niespełna 110 tys. złotych, niemniej jednak ciągle uważam to za całkiem przyzwoitą kwotę. Autem jestem bardzo mile zaskoczony. Nie jest to samochód, który ocieka luksusem, bo absolutnie nie został do tego stworzony. Jest to po prostu nieźle wyposażony średniak, z dobrą skrzynią biegów i silnikiem, a także dobrze spasowanym wnętrzem. Jeśli ktoś oczekuje solidnego auta z dobrym designem i nie żąda fajerwerków, to Kadjar może trafić w jego gust.

Filip Lamański

patronite og



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane