fbpx

Po skończonym teście Kadjara przyszedł czas na test jego starszego brata – Renault Koleosa. Auta, które wbrew temu czego się spodziewałem, mocno się różni od mniejszego Kadjara.

Do samego końca nie byłem pewien jakiego koloru auto dostanę do testów. Wiem, że to brzmi dość kobieco (a to z kolei stereotypowo), ale bardzo chciałem dostać kolor Czerwony Millesime. Nim dowiecie się jaką kolorystykę miała testowany model, to wspomnę jeszcze o wersjach.

Koleos jest dostępny w trzech wersjach wyposażenia: ZEN, którą można mieć od 128 tys. zł, INTENS dostępne od 136 tys. złotych oraz topowej wersji INITIAL PARIS, której ceny zaczynają się od 168 tys. złotych. Jak się pewnie domyślacie trafiła mi się topowa wersja w kolorze Czerwony Millesime. Tak się składa, że niesamowicie mi się ten kolor podoba i uważałem, że świetnie prezentuje się w nowym Koleosie. I się nie pomyliłem, kolor jest naprawdę niezły, ale trzeba za niego dopłacić 2600 zł.

W sumie w wersji INITIAL PARIS do wyboru jest dziewięć kolorów. W standardzie mamy „Biel arktyczną” i to by było na tyle jeśli chodzi o darmowy lakier na samochodzie. Sześć kolorów wymaga dopłaty 2600 zł, a dwa 3200 zł i są to „Biały Universe” i „Fioletowy Amethyste”. Co ciekawe ten ostatni jest dostępny w opcji tylko dla topowej wersji.

Wsiadając do auta pierwsze co się ukazało moim oczom to duży 8,7- calowy ekran dotykowy. Znacznie większy niż w Kadjarze i odnosiłem wrażenie, że z lepiej działającym oprogramowaniem (ale może mi się tylko wydawało). Auto miało dobrze dopasowane plastiki, które nie wydawały z siebie żadnych niepokojących dźwięków.

koleos

Samochód miał też bardzo wygodne i stylowe fotele. Na długich trasach świetnie się sprawdzały, a na dodatek bardzo dobrze wyglądały. Fotele miały także funkcję masażu, ale ona nie przypadła mi do gustu, choć być może po całym dniu jazdy zmieniłbym zdanie. W wersji INITIALE PARIS przednie fotele mają dwustopniowe ogrzewanie i wentylowanie. Ponadto dwa boczne fotele w drugim rzędzie mają również dwustopniowe grzanie. Ciekawy jest także system ostrzegania przed zmęczeniem. Przekonałem się na własnej skórze, że faktycznie działa. Po dwóch godzinach dość męczącej jazdy samochód odczytał, że jestem już zmęczony i sygnalizując dźwiękowo oraz wyświetlając informację między zegarami zakomunikował mi, że powinienem odpocząć. Dodatkowo testowana wersja Koleosa była wyposażona w system ostrzegania przed opuszczeniem pasa ruchu. Bardzo przydatne narzędzie, a na najmocniejszych ustawieniach nie tylko obudziłoby nas z głębokiego snu, ale również wszystkich zmarłych, gdybyśmy na przykład przejeżdżali obok cmentarza.

koleos 3

Najnowszy Koleos jest wyposażony tylko w dwa silniki i oba motory są napędzane olejem napędowym. Nie można wybrać wersji benzynowej. Do wyboru mamy silnik 1,7 litra o mocy 150 oraz 1,9 litra o mocy 190 koni mechanicznych. Co ciekawe tylko w wersji INTENS możemy wybrać, któryś z dwóch silników. W przypadku podstawowej opcji ZEN do „wyboru” jest tylko 150 konna jednostka, a w topowej INITIALE PARIS 190 konny silnik. Równie ważny jest fakt, że słabszy silnik współpracuje z jedną osią napędową, natomiast mocniejsza jednostka napędza obie osie.

Jako osoba, która preferuje auta z silnikami benzynowymi musze przyznać, że samochodem przyjemnie się podróżowało. Silnik był stosunkowo cichy, a przy tym nawet oszczędny. Jeśli na autostradzie się nie szarżowało, to 7 litrów na 100 kilometrów było wynikiem jak najbardziej realnym. Musimy przy tym pamiętać, że Koleos waży ponad 1800 kg.

Skrzynia biegów bardzo płynnie przerzucała biegi, jednak kultura pracy systemu napędowego była zupełnie inna niż w Kadjarze. W dużej mierze wynika to z faktu, że w obu autach pracowały zupełnie różne jednostki napędowe. Koleos początkowo niemrawo przyspiesza, jednak po chwili zaskakuje i daje się poczuć 190 koni mechanicznych.

Samochód pozwalał na bardzo wygodną podróż zarówno na przednich jak i tylnych fotelach. Największą wadą, która rzuciła mi się w oczy podczas tygodnia testowania był mały bagażnik jak na auto tych gabarytów.

Nowego Koleosa oceniam wyjątkowo pozytywnie. Warto także wspomnieć, że nie jest to następca Koleosa, którego produkcja rozpoczęła się w 2007 roku. Jego następcą jest Kadjar. Z kolei obecny Koleos to w zasadzie zupełnie nowa konstrukcja, która trzeba przyznać jest wyjątkowo udana. Samochód naprawdę nieźle wygląda, choć uważam, ze tył mógłby mieć nieco bardziej agresywne kształty. Niemniej jednak bardzo pozytywnie oceniam testowany pojazd i muszę stwierdzić, że Renault ostatnimi laty przeszło dużą przemianę i obecnie robi naprawdę porządne samochody. Na tyle porządne, że postanowiłem sobie skonfigurować swój własny egzemplarz i poważnie myślę na leasingiem nowego Koleosa.

Filip Lamański



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane