fbpx

Od testów nowego SEAT-a Tarraco minęło już sporo czasu jednak czas ten spożytkowałem na to jak ugryźć recenzję tego auta, gdyż  wbrew pozorom opinia na jego temat nie jest oczywista i taka też będzie ta recenzja.

SEAT Tarraco to największy z trójki bliźniaczych modeli, do których należą także Skoda Kodiaq oraz Volkswagen Tiguan Allspace. I trzeba przyznać, że te gabaryty widać i czuć. Samochód wizualnie wygląda na bardzo duże auto, o czym namacalnie się przekonujemy w ciasnych uliczkach. Nie zmienia to jednak faktu, że Tarraco bardzo poprawnie się prowadzi, nawet przy szybszym wchodzeniu w zakręty.

Gabaryty SEAT-a widać także we wnętrzu. W pierwszym i drugim rzędzie siedzeń samochód daje bardzo dużo przestrzeni na nogi. Szczególnie w pierwszym rzędzie, gdzie komfortowo mogą podróżować osoby mające nawet powyżej 190 cm wzrostu. W drugim rzędzie również można spokojnie wyruszać w dalszą podróż bez uszczerbku na zdrowiu – nie tylko fizycznym, ale również psychicznym. Niestety nie da się tego powiedzieć o trzecim rzędzie siedzeń. Tak, Tarraco pozwala na przewiezienie nawet siedmiu osób. Muszę jednak od razu zaznaczyć, że w trzecim rzędzie damy radę wytrzymać krótką podróż np. z domu do kościoła o ile kościół mamy za płotem. W ostatnim rzędzie na wygodę mogą liczyć niskie osoby, które są po amputacji nóg, gdyż nawet człowiek mający poniżej 170 cm wzrostu czuł się na tylnych siedzeniach bardzo niekomfortowo. Miejsca na nogi praktycznie nie było, tak samo jak nad głową. Trzeci rząd jest zdecydowanie opcją, która najlepiej sprawdza się do przewozu osób, których nie lubimy.

Samo wnętrze jest zaprojektowane bardzo ergonomicznie, ale nie tanio. Wykończenie znacznie różniło się od wykończenia Arony. Nie powinno to jednak dziwić, Tarraco jest nieco nowszą, ale przede wszystkim droższą konstrukcją. Należy zauważyć, że największy z SEAT-ów ma naprawdę wygodne fotele, co jest domeną dużych SUV-ów. Podobnie komfortowo podróżowało mi się Renault Koleosem. Oba auta pozwalają na bardzo wygodną podróż nawet na długich dystansach. Niemniej jednak samochód miał bardzo głośne dźwięki opływowe. Po przekroczeniu prędkości mniej więcej 110 km/h wewnątrz robiło się naprawdę głośno i było to nieco irytujące, zwłaszcza że przy włączonym radio nieco utrudniało rozmowę z innymi pasażerami.

Do oceny sylwetki i zewnętrznych walorów estetycznych przejdę dopiero teraz. Standardowo robię to na początku, jednak jak wspomniałem na początku, recenzja będzie nieoczywista. Nie zacząłem od opisu sylwetki, gdyż bryła Tarraco jest trochę lepsza niż zwykła. To znaczy, im dłużej przebywałem z tym autem, tym bardziej doceniałem walory estetyczne tego pojazdu, jednak wygląd SEAT-a nie skradł mojego serca. Auto jest po prostu poprawne, ładne, ale nie piękne. Uważam jednak, że to domena całej trójki Tarraco, Allspace i Kodiaq. Wszystkie te auta są po prostu ładne, ale nie kradną serc. Przód Tarraco wygląda agresywnie, co nadaje mu sportowego charakteru, czego nie powiedziałbym o silniku.

Tarraco ma trochę za słaby silnik

Testowany egzemplarz posiadał benzynowy silnik 2.0 EcoTSI, który generował moc 190 KM. Przy normalnym aucie byłaby to moc absolutnie wystarczająca. Sęk w tym, że Tarraco autem normalnym nie jest, głównie ze względu na gabaryty. Samochód do najmniejszych nie należy zarówno pod względem wielkościowym jak i wagowym, przez co uważam, że ten konkretny silnik jest do SEAT-a za słaby. A należy zauważyć, że jest to jedna z mocniejszych jednostek dostępnych w tym modelu. Być może diesle o podobnej mocy lepiej sprawdziłyby się w tym aucie. Według mnie SEAT-owi spokojnie można dołożyć dodatkowe 30-40 KM. Na pochwałę zasługuje natomiast skrzynia biegów, która bardzo dobrze stabilizuje obroty silnika, przez co kultura pracy jednostki napędowej jest naprawdę dobra.

A jak spalanie? Całkiem nieźle. W mieście samochód palił około 9,4 litra/100 km. Na autostradach i ekspresówkach udało mi się zejść poniżej tego poziomu i kręciłem się w okolicach 8,7 – 8,8 litra. Przy oszczędnej jeździe międzymiastowej w trybie eco na dystansie 75 kilometrów zszedłem do spalania na poziomie 7,2 litra i w tym przypadku byłem bardzo mile zaskoczony. Jak na samochód o takich gabarytach Tarraco trzeba uznać za oszczędne auto. Nawet przy dość szybkiej jeździe na poziomie 140 km/h autostradą samochód pokazywał, że pali niecałe 11 litrów na setkę.

Na pochwałę zasługuje system czytania znaków. Nie jest to rzecz, która w aucie jest niezbędna, przynajmniej dla mnie, jednak skuteczność, jaką robił to Tarraco zasługuje na pochwałę. Taki sam system w Renault działał wyraźnie gorzej niż w hiszpańskiej konstrukcji.

A jak cena?

Najtańszą wersję Style możemy mieć już za nieco ponad 125 tys. złotych. Testowana przeze mnie wersja Xcellence to koszt co najmniej 144 tys. Z kolei topowa wersja FR to wydatek rzędu co najmniej 176 tys. złotych. Tanio? Drogo? Nie wiem, zależy czego poszukujemy. Samochód jest nieoczywisty i pełen sprzeczności. Auto posiada komfortowe fotele, jednak jest bardzo głośne w środku. Ma dobrą skrzynię biegów, ale silnik uważam za zbyt słaby. Ma duże gabaryty, a jednak potrafi być bardzo oszczędnym autem. Takich sprzeczności jest mnóstwo i im dłużej się samochodem jeździ, tym więcej się ich dostrzega. Od nas zależy, co przeważy.

Filip Lamański



Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane