fbpx

Od początku czerwca w życie weszły nowe przepisy ruchu drogowego, które mają zwiększyć bezpieczeństwo na polskich drogach. Wśród nowych zapisów można znaleźć pierwszeństwo pieszych wchodzących na przejście. Zmiany są na plus, ale wraz z nimi muszą być poczynione inne.

Wbrew temu co się mówi, piesi powodują w Polsce niewiele wypadków. W 2020 roku w Polsce piesi odpowiadali za 5,9% wszystkich wypadków. Dla porównania, 89,2% wypadków to wina kierujących pojazdami. Z tej przyczyny to na kierujących spoczywa większy obowiązek zachowania ostrożności, zwłaszcza w sytuacji prowadzenia blisko 2-tonowej maszyny. Dlatego wprowadzone zmiany są słuszne i cywilizują nasz kraj. Liczba wypadków z roku na rok spada, co jest pozytywnym trendem. Ciągle jednak w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, polskie drogi należą do jednych z najniebezpieczniejszych w UE.

Liczba wypakdów drogowych w Polsce

źródło: Policja

Niejednokrotnie jednak wspominałem, że nawet najsurowsze prawo i nieuchronność kary nie pomogą zminimalizować liczby ofiar, jeśli za tym nie będą szły odpowiednie zmiany w infrastrukturze. Ostatni weekend miałem dość mobilny więc dużo podróżowałem autem, również po wszelkich wioskach i miasteczkach. Stan infrastruktury, jaki tam zobaczyłem, nie zdziwił mnie, bo tego się spodziewałem, ale mocno zasmucił.

Samochody w miastach to przeszłość

Przejścia dla pieszych nawet w dużych miejscowościach potrafią być nieoświetlone. Nawet nie mówię o ledowych lampach, które bardzo dobrze doświetlają przejście. Były miejsca, gdzie przejścia nie miały nawet krzty światła. Jest to szczególnie duży problem zimą, kiedy dni są krótkie. Widać to na załączonym obrazku, na którym znajduje się przejście dla pieszych.

Nieoświetlone przejście dla pieszych

Z kolei latem znaki w miastach są pozasłaniane przez gałęzie drzew. Nie mam nawet na myśli znaku pionowego informującego o przejściu dla pieszych, bo o nim informuje także znak poziomy. Są natomiast znaki mówiące o zakazie parkowania, zakazie postoju itd., których kompletnie nie widać. Znaki mówiące o strefie zamieszkania, również bywają niewidoczne. Na mniejszych wsiach przejścia dla pieszych były obrośnięte trawą, która bez problemu zasłoni dziecko. W miastach wysoka trawa też jest problemem. Zresztą to nie tylko problem na przejściach dla pieszych. Utrudnia to także obserwację skrzyżowania.

Te wszystkie rzeczy wydają się błahostkami bardzo łatwymi do rozwiązania. Niestety i z tym mamy problem. Od 1 czerwca w życie weszły nowe przepisy drogowe. Kampania informacyjna na jego temat była praktycznie zerowa. Niektóre media próbowały co nieco wyjaśniać, jednak rząd poległ całkowicie na tej płaszczyźnie. To samo Policja. Funkcjonariusze wstawili jedynie kilka zdjęć mówiących, że pod światło pieszych nie widać i mają uważać, co było absurdalne, bo zbliżając się do przejścia dla pieszych wedle nowych przepisów, to przede wszystkim kierowca musi zachowywać ostrożność. Nie wiem też, jak wygląda egzekwowanie nowych przepisów przez Policję, ale z moich obserwacji wynika, że w ogóle. Brak patroli przy przejściach dla pieszych, a na autostradach dale wszyscy siedzą sobie na zderzakach przy 140 km/h (to też była część nowych przepisów).

Do tego infrastruktura, jak już wspomniałem, jest zaniedbana i ciągle wymaga dużych inwestycji. Dlatego powtórzę jeszcze raz. Zmiany w przepisach ruchu drogowego były konieczne i słuszne. Niestety to tyle, co udało się zrobić. Kampania informacyjna nie istnieje, z respektowaniem prawa różnie bywa, a na dodatek infrastruktura jest często zaniedbana lub niedostosowana do potrzeb. Bez kompleksowych zmian, te poczynione w kodeksie drogowym rewolucji nie wywołają, a będą jedynie kosmetyczne.

Filip Lamański


Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane