fbpx

Berlin od kilku lat zmaga się z bardzo wysokimi cenami najmu mieszkań, które są windowane przez wąską grupę prywatnych inwestorów posiadających w swoich portfelach duże pakiety lokali. Włodarze niemieckiej stolicy postanowili zahamować gwałtowny wzrost cen skupując mieszkania.

W Berlinie jak i w Niemczech struktura rynku mieszkaniowego jest diametralnie inna niż w Polsce. W Niemczech zdecydowanie bardziej popularny jest wynajem mieszkania, a nie posiadanie go na własność. W Berlinie jest to szczególnie wyraźne, gdyż w mieście aż 85 proc. mieszkańców wynajmuje swoje lokale, co też pokazuje jak skonsolidowany jest to rynek.

Z tego też powodu władze Berlina chcą wykupić nawet 50 tys. mieszkań, tak by wyhamować rosnący w drastycznym tempie wzrost cen najmu. Znaczną część berlińskich mieszkań posiada kilka dużych funduszy nieruchomości, którzy mają olbrzymi wpływ na ceny. Największy z nich – Deutsche Wohnen – w swoich zasobach ma aż 110 tys. lokali. To właśnie od niego miasto chce skupować nieruchomości. Berlińczycy chcą także ustawowo ograniczyć liczbę mieszkań, które mogą być w posiadaniu jednego podmiotu do 3 tys. Ponadto w grę wchodzi także pięcioletnie zamrożenie czynszów, tak by zahamować ich wzrost.

Dotychczas władze miasta skupiły już kilka tysięcy mieszkań. Między innymi w lutym zeszłego roku doszło do transakcji 316 lokali, kilka miesięcy później miejsce miała jeszcze większa transakcja na 670 mieszkań, a chwilę później na 6 tys.

Senator ds. rozwoju miasta Berlina Katrin Lompscher po największej z wymienionych transakcji powiedziała, że jest to największa rekomunalizacja w historii Berlina.  


Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane