fbpx

Wszystko drożeje. Stwierdzenie równie powszechne, co czcze, gdyż oczywiście, że wszystko zawsze drożeje. Jednak oprócz podwyżek cen paliwa oraz jedzenia, przeciętnego mieszkańca Polski najbardziej dotykają podwyżki taryf biletowych na komunikację miejską i regionalną, coraz bardziej zbliżając poruszanie się komunikacją miejską cenowo do korzystania z samochodu.

 Właściwie wszędzie poza aglomeracją stołeczną i kilkoma innymi wyjątkami zapowiadana jest, albo została już przeprowadzona jakaś forma podwyżki taryf w komunikacji miejskiej. Najbardziej jednak podwyżki dotknęły pasażerów autobusów i tramwajów dużych miast. 

W Krakowie w Poznaniu wzrosty cen były najdotkliwsze, choć w tym drugim już wcześniej były wysokie oraz bardzo skomplikowane. Od dawna obowiązują tam aż cztery strefy biletowe. Niewielkie wzrosty dotknęły też aglomeracji Trójmiasta - lecz nie jako całości, gdyż taryfy biletowe na przejazdy w obrębie całej metropolii są regulowane na innym poziomie niż rady miast - Gdańska i Gdyni. Ze sporymi podwyżkami musieli się także liczyć mieszkańcy Wrocławia. Tam też wprowadzony niedługo zostanie wspólny bilet na komunikację miejską i kolej, przez co po wakacyjnych obniżkach cen, wrócą one do poziomu ustalonego z początkiem roku.

Tabela cen biletów
Tabela - porównanie cen biletów przed i po podwyżkach

To jeśli chodzi o podwyżki cen uzgodnione jeszcze w roku ubiegłym, a wprowadzone najpóźniej z początkiem bieżącego. Niedawno zaś, bo w kwietniu, swoje podwyżki wprowadził przewoźnik w Metropolii Górnośląsko-Zagłębiowskiej. Tam zróżnicowanie kwot należnych za bilety jest dużo większe niż w jakimkolwiek innym zespole miejskim, gdyż płaci się nie na “razy”, a na miasta (lub minuty w ramach jednego z nich), dodatkowo różne ceny obowiązują za bilety elektroniczne oraz papierowe - przy czym te drugie są droższe). Bilety na jedno miasto lub 20 min zdrożały odpowiednio (elektroniczny oraz papierowy) z 3zł na 3,60 oraz z 3,40zł na 4zł; bilety na dwa miasta lub 40min odpowiednio z 3,60 na 4,40zł oraz z 4zł na 5zł; a te na trzy miasta lub 90 min - odpowiednio z 4,40zł na 5,40zł oraz 5 na 6 zł. Wzrosły też ceny biletów okresowych, jednak dużo mniej niż te dotyczące biletów krótkogodzinnych - średnio o 11%, jak podaje portal bankier.pl.

W Łodzi natomiast od 1 maja bieżącego roku zdrożały wyłącznie bilety okresowe - miesięczny z 96 na 116zł (przy czym podwyżka nie dotyczy osób płacących podatki w Łodzi), 5 dniowe - do 44zł, a weekendowe - do 12zł. Co istotne, utrzymane zostały przedłużenia biletów czasowych, których ważność ze względu na remonty została zwiększona z 20 na 40 min i z 40 na 60 min. 

Jak więc wypada komunikacja w wyżej wymienionych miastach w porównaniu do własnego samochodu? Za bazę przyjmijmy osobę, która codziennie jeździ do pracy oddalonej w dwie strony o około 10 km, a w weekendy wyrabia podobny do tego dystans, jeżdżąc do sklepów lub na wypady rodzinne. Przyjmijmy też, że samochód tej osoby jeździ na 95-oktanowym paliwie, którego pali 8,5 litra na 100 km w mieście, a roczne OC za nie wynosi 1200zł  Załóżmy, że litr takiej benzyny kosztuje 5,30 zł i nie zmienia się w badanym okresie. Tak więc osoba ta przejeżdża miesięcznie około 300 km miesięcznie. To daje miesięcznie kwotę rzędu 135,15 zł plus 100 zł OC podzielonego na 12 miesięcy. Doliczając około 1800 zł za naprawy rocznie, dostajemy razem prawie 390 zł miesięcznie. Wszystko zakładając, że samochód jest własny i nie spłaca się miesięcznej raty na poziomie 400 czy 500 zł. Nawet gdyby więc do normalnego biletu miesięcznego w najdroższej taryfie (na wszystkie strefy) najdroższego miasta - Poznania, dodać drugi, za partnera, i trzeci - ulgowy, za dziecko, to cena za użytkowanie samochodu będzie kilkukrotnie wyższa, niż za korzystanie z komunikacji miejskiej w ramach aglomeracji.

Sytuacja zmienia się jednak dramatycznie, jeśli ktoś dojeżdża ze wsi znajdujących się daleko za miastem. Wtedy wydatek rzędu 250zł miesięcznie DOLICZONY do kosztów utrzymania samochodu może nie wyglądać tak kolorowo. 


Bądź na bieżąco

Newsletter

Newsletter

Najczęściej Czytane