Polska

15 lat Polski w UE. Co nam się przytrafiło i co nas czeka?

Właśnie mija 15 lat od wejścia Polski do Wspólnoty Europejskiej, najpotężniejszego związku polityczno-gospodarczego na świecie. Jak zmieniła się na przestrzeni tych 15 lat Polska? Jakie są korzyści, a jakie wady z uczestnictwa w UE oraz co czeka Europę? Na wszystkie te pytania postaram się odpowiedzieć w poniższej analizie.

Trochę historii

Pierwsze relacje między Polską a Europejską Wspólnotą Gospodarczą zostały nawiązane we wrześniu 1988 roku, a więc jeszcze w czasie gdy w Polsce rządzili komuniści. Rok później, gdy w Polsce zaszły poważne zmiany i upadł system komunistyczny, podpisano umowę o współpracy handlowej i gospodarczej.

W grudniu 1991 roku podpisano tzw. Układ Europejski, na mocy którego ustanowiono stowarzyszenie pomiędzy Polską a Wspólnotami Europejskimi. Wszedł on w życie w lutym 1994 roku, krótko po zmianie nazwy organizacji z Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej na Wspólnotę Europejską.

Już w kwietniu 1994 roku polski rząd złożył w Atenach wniosek o przyjęcie do Wspólnoty Europejskiej. Kraje Zachodu wyraziły wolę rozszerzenia Wspólnoty o kraje Europy Środkowo-Wschodniej przekazując im jednocześnie wymagania z zakresu gospodarki i społeczeństwa,  które muszą zostać spełnione. Chęć przyjęcia byłych demoludów przez Zachód do WE nie była tylko determinowana budowaniem wspólnej Europy, lecz również poszukiwaniem nowych rynków zbytu dla rodzimych firm oraz próbą szybkiego wciągnięcia krajów Europu Środkowo-Wschodniej pod wpływy Zachodu nim zdąży się odrodzić Rosja i z powrotem je do siebie przyciągnąć. Była to jednak sytuacja win-win dla obu obozów.

Przez blisko dziesięć lat trwały negocjacje akcesyjne, które zakończyły się w grudniu 2002 roku na szczycie w Kopenhadze. Zostały one zwieńczone podpisaniem traktatu akcesyjnego w Atenach 16 kwietnia 2004 roku przez rząd Leszka Millera. W Polsce proces przyjęcia traktatu odbywał się poprzez ogólnokrajowe referendum, które miało miejsce 7-8 czerwca 2003 roku.

Polacy musieli odpowiedzieć na jedno pytanie:

„Czy wyraża Pan/Pani zgodę na przystąpienie Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej?”

Frekwencja w referendum wyniosła 58,85 proc., a za przyjęciem opowiedziało się 77,45 proc. głosujących. Przeciw było 22,55 proc. oddających głos.

Wówczas stało się jasne, że Polska stanie się pełnoprawnym członkiem Wspólnoty Europejskiej. Nastało to 1 maja 2004 roku, czyli dokładnie 15 lat temu, kiedy to Polska wraz z dziewięcioma innymi krajami była częścią największego rozszerzenia w dotychczasowej historii Unii Europejskiej*.

Inwestycje

Głównym skojarzeniem związanym z członkostwem w UE jest mnogość inwestycji, które zostały zrealizowane w dużej mierze dzięki środkom z unijnej kasy. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że od 1 maja 2004 roku do końca marca 2019 roku Polska otrzymała z Unii Europejskiej blisko 164 mld euro. Z kolei do unijnego budżetu wpłaciła około 54 mld euro, a więc z łatwością można określić, że Polska jest beneficjentem unijnych funduszy. Przez 15 lat otrzymaliśmy netto z UE około 110 mld euro. Przy przyjęciu średniego kursu 1 euro = 4 zł wynika, że do polskiej gospodarki wpłynęło w sumie około 440 mld złotych. Wynika z tego, że rocznie do polski płynęło średnio ponad 29 mld złotych.

Za pieniądze, które otrzymujemy rocznie z UE można sfinansować z nawiązką program Rodzina 500+. Można również w 80 proc. sfinansować budowę CPK, ale można też wybudować 730 km autostrad. I właśnie drogi i autostrady są najbardziej widocznym znakiem naszego członkostwa w UE. I choć nie wszystkie środki były przeznaczane na budowę infrastruktury drogowej, to jednak ich przyrost na przestrzeni ostatnich 15 lat jest imponujący.

Pod koniec 2003 roku w Polsce istniało 226 km dróg ekspresowych i 405 km autostrad. Obecnie jest to odpowiednio 2101,2 km i 1638,5 km. Sumarycznie więc sieć dróg ekspresowych i autostrad wzrosła w Polsce z 631 km w 2003 roku do 3739,7 km obecnie. W związku z tym długość naszej sieci dróg najwyższej kategorii wzrosła sześciokrotnie. W perspektywie finansowej 2007-2013 roku GDDKiA zrealizowała inwestycje o wartości 75 mld złotych, a wkład UE sięgał 46 mld złotych.

drogi w polsce UE2

Stan sieci dróg ekspresowych i autostrad w 2003 roku (mapa po lewej), obecnie (środek) oraz finalne plany (mapa po prawej)

W informacji udzielonych PAP przez ministra inwestycji i rozwoju wynika, że oprócz dróg zmodernizowano również 4,5 tys. km linii kolejowych. Jak wiadomo w przyszłych latach ta liczba będzie szybko rosła m.in. z powodu dużego programu modernizacji kolei, w którym znaczny udział mają mieć środki w Unii Europejskiej.

Polska jest również największym beneficjentem środków unijnych z funduszu spójności na lata 2014-2020. Cały budżet UE w tym zakresie wynosi 351,8 mld euro, a Polska otrzyma z tej puli ponad 63 mld euro, co stanowi ponad 18 proc. całości dostępnych środków.

Wymiana handlowa

Członkostwo w strukturach unijnych, to również dynamiczny wzrost wymiany handlowej. W 2004 roku eksport Polski wyrażony w cenach bieżących wynosił 59,7 mld euro, natomiast import 71,3 mld. W 2018 roku eksport był z kolei wart 221 mld euro, natomiast import 226,1 mld. Był to również pierwszy raz od trzech lat, gdy polski handel zagraniczny odnotował deficyt. Wzrost wymiany handlowej pokazuje, że polska gospodarka dynamicznie się rozwija, co w dużej mierze można powiązać z przynależnością do struktur unijnych.

eksport

Poprawa rolnictwa

Przez 15 lat obecności w strukturach UE bardzo zmieniło się rolnictwo, które zostało zasilone miliardami złotych. Dzięki temu średnia powierzchnia gospodarstw rolnych wzrosła  z 6,6 ha do 10,8 ha w 2018 roku. Konsolidacja gospodarstw to dobry znak, który zwiększa ich konkurencyjność i sprawia, że więcej osób przechodzi do bardziej produktywnych sektorów gospodarki. Dzięki pieniądzom z Unii Europejskiej wielu rolników mogło zakupić nowoczesne maszyny, które zwiększały efektywność gospodarczych. Dowodem zwiększenia mechanizacji rolnictwa jest na to wzrost liczby ciągników rolniczych, których w 2005 roku było 1,44 mln, natomiast w 2017 roku 1,48 mln. Z kolei dowodem na wzrost efektywności jest wzrost plonów zbóż z jednego hektara. W 2004 roku z jednego hektara zbierano 3,5 tony zbóż, natomiast w 2017 było to 4,2 tony.

Statystyki polskiego rolnictwa na przestrzeni ostatnich 15 lat wyraźnie się poprawiły jednak rozczłonkowanie gospodarstw rolnych jest ciągle zbyt duże, podobnie jak liczba osób zatrudnionych.

Wzrost PKB

Z danych Banku Światowego wynika, że pod koniec 2004 roku PKB per capita mierzone parytetem siły nabywczej (PPP) było równe 13 340 dolarów międzynarodowych. W 2017 roku było ono już równe 29 900 dolarów, natomiast uwzględniając wzrost gospodarczy w 2018 roku można oszacować, że obecne PKB per capita PPP wynosi około 31 500 dolarów. Na przestrzeni 15 lat zwiększyliśmy PKB na mieszkańca ponad dwukrotnie, co przy parytecie siły nabywczej oznacza, że nasze możliwości zakupowe wzrosły mniej więcej o tyle samo. Oczywiście przed przystąpieniem Polski do UE, nasz kraj również szybko się rozwijał. Jednak gdy spojrzymy na poniższy wykres widać, że w okolicach 2004 roku nastąpiło przełamanie, które zmieniło nachylenie wykresu i stał się on bardziej stromy. Oznacza to, że został utrzymany dynamiczny wzrost, który pozwolił na szybkie zwiększanie PKB pomimo coraz większej bazy.

Jeśli natomiast chodzi o PKB per capita PPP w stosunku do średniej UE, to z danych Eurostatu wynika, że w 2004 roku wynosiło ono 50 proc. W 2017 roku było to już jednak 70 proc. średniej UE. Danych na 2018 roku europejski urząd statystyczny jeszcze nie podał, jednak z szacunków MFW wynika, że w ubiegłym roku PKB per capita PPP Polski wyniosło 74 proc. średniej dla krajów UE. Porównując te dane na przestrzeni lat widać, że Polska rozwija się znacznie szybciej niż pozostał kraje Unii. Szacuje się, że w perspektywie najbliższych pięciu lat poziom zamożności polskiego społeczeństwa przekroczy 80 proc. średniej dla całej Wspólnoty.

Bezrobocie

W maju 2004 roku wchodząc do UE bezrobocie w Polsce wg danych GUS wynosiło 19,5 proc. Oznacza to, że co piąta osoba nie mogła dostać pracy. W marcu tego roku bezrobocie spadło do 5,9 proc. i tak niskie było ostatni raz w 1990 roku. W wartościach bezwzględnych, w 2004 roku bez pracy było 3 mln osób, w 2018 roku było to trzy razy mniej. Zwiększyła się również liczba osób pracujących, która wzrosła z 12,7 mln w 2004 roku do 15,7 mln w roku 2017.

bezrobocie

Emigracja

Spadek bezrobocia wiąże się jednak w pewnym stopniu ze zwiększoną emigracją, która rozpoczęła się po otwarciu i wprowadzeniu wolnego przepływu ludności. Możliwość wyjazdu za granice dla wielu osób była szansą na lepsze życie, jednak z perspektywy gospodarczej ubytek kilku milionów obywateli powinien być traktowany raczej w kategoriach negatywnych. Z danych GUS wynika, że na koniec 2004 roku poza granicami Polski na pobyt tymczasowy w krajach UE było 1 mln osób. W 2016 roku było to już 2,5 mln osób, co oznacza, że na przestrzeni 12 lat wyjechało z Polski dodatkowo 1,5 mln obywateli. Szacuje się, że około 80% czasowych emigrantów z Polski przebywa za granicą co najmniej 12 miesięcy; osoby te zaliczane są do emigrantów długookresowych.

Wady?

Unia Europejska nie jest jednak tworem idealnym i należy na to zwracać uwagę. Widać m.in. wyraźne wpływy krajów Zachodu, które pomimo wolnego przepływu kapitału, usług i osób stosują praktyki protekcjonistyczne. Jednym z przykładów takich praktyk są ustawy regulujące prace kierowców we Francji i w Niemczech, co bardzo mocno utrudnia funkcjonowanie transportu samochodowego, który zdominował europejski rynek. Rozwój polskich firm transportowych, razem z siecią dróg, może być traktowany jako wizytówka polskiego członkostwa w Unii Europejskiej. Niestety próbuje się powstrzymać ekspansje polskich firm podnosząc między innymi koszty zatrudniania kierowców pracujących w ruchu międzynarodowym.

O pozycji polskich firm przewozowych wypowiedział się na łamach Rzeczpospolitej Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan, który stwierdził, że „Udało się im [firmom transportowym] zdobyć tak silną pozycję, że stały się solą w oku polityków w wielu krajach. Nie ma co ukrywać, że w każdym państwie wciąż silne są tendencje protekcjonistyczne. Trzeba na to uważać, bo mogą rozbić europejską jedność gospodarczą”.

Wiele jest również do zrobienia w kwestii decyzyjności i dbania o wspólny interes wszystkich krajów. Koronnym przykładem jest budowa gazociągu Nord Stream 2, który biegnąc po dnie Bałtyku połączy Rosje z Niemcami pomijając kraje Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polskę. To sprawi, że te kraje zostaną wyłączone z tranzytu gazu do Europy, natomiast Zachód zwiększy swoją zależność energetyczną względem Rosji. NS2 budzi wiele kontrowersji i próbuje się go powstrzymać jednak jest to bardzo trudne, gdyż budowa NS2 jest w interesie firm z krajów zachodnich, które mają najwięcej do powiedzenia w sprawie działań UE. Obecna sytuacja związana z budową gazociągu pokazuje, że mamy do czynienia z małym rozłamem Unii na część Wschodnią i Zachodnią. Dodatkowo coraz bardziej niezadowolone są kraje Południa, gdzie sytuacja gospodarcza nie należy do najlepszych, w związku z tym również próbują pokazać swoje niezadowolenie.

Czy będzie Polexit?

Obecnie można usłyszeć głosy niektórych ugrupowań mówiące, że będzie Polexit, gdyż obecnie rządząca partia do tego dąży. Czy to możliwe? Absolutnie nie. Nawet jeśli PiS chciało naprawdę wyjść ze struktur unijnych, to tego nie zrobi, gdyż jest zbyt duże poparcie dla UE wśród Polaków. Ponad 90 proc. naszych obywateli popiera obecność w strukturach Wspólnoty. Propozycja opuszczenia tych struktur jest politycznym samobójstwem. Dlatego niezależnie od tego jakie są intencje partii rządzącej Polexit nie będzie miał miejsca, gdyż nikomu się to nie opłaca, a przykład Wielkiej Brytanii pokazuje, że może to być bardzo nieprzyjemna sytuacja.

Przyszłość?

Wielu zadaje sobie pytanie co dalej z UE? Z pewnością wymaga ona pewnych reform, które ułatwią jej funkcjonowanie i zwiększą solidarność krajów. Obecnie organizacja wymaga pogłębienia integracji, a jej nie poszerzenia. Dalsze, intensywne przyjmowanie krajów do struktur unijnych mogłoby zaprowadzić jeszcze większy chaos, który jeszcze bardziej zdywersyfikowałby Unię ekonomicznie. Wspólnota wymaga większego ujednolicenia pod względem gospodarczym, a dopiero potem należy myśleć o przyjęciu kolejnych krajów, które będą mogły się rozwijać przy pomocy obecności w UE. Zbyt szybkie rozszerzenie sprawiłoby, że Zachód miałby zbyt wiele krajów na utrzymaniu. Obecnie mówi się o przyjęciu do UE krajów Bałkańskich, które prowadzą już zaawansowane negocjacje akcesyjne. Pierwsze kraje mają zostać przyjęte przed 2025 rokiem i wydaje się to rozsądnym momentem. 

Trudno określić jaka będzie dalsza przyszłość UE, jednak ze względu na dynamiczny wzrost polskiej gospodarki oraz jej wielkość możemy mieć pewność, że gospodarczo będziemy mieli w UE coraz więcej do powiedzenia, a co za tym idzie politycznie również. Nie da się jednak ukryć, że dotychczasowa obecność w Unii pozwoliła na dynamiczny rozwój naszego kraju. Gdyby nie udało nam się dostać do struktur europejskich, prawdopodobnie bylibyśmy biedniejszym krajem, o dużo mniejszym znaczeniu międzynarodowym, będąc poza głównym ośrodkiem decyzyjności w sprawach europejskich.

Filip Lamański

*Nazwa „Unia Europejska” zastąpiła „Wspólnotę Europejską” na mocy traktatu lizbońskiego z grudnia 2007 roku.

Polecane artykuły

Back to top button