Polska

Czy kryzys na granicy wpłynie na całą Unię Europejską?

Trwający od kilku tygodni kryzys na granicy polsko-białoruskiej jest wynikiem świadomych działań Białorusi i próby zmuszenia Unii Europejskiej do podjęcia z Łukaszenką dialogu, który umożliwiłby zniesienie sankcji politycznych, narzuconych na dyktatora po sfałszowanych wyborach prezydenckich z sierpnia 2020 roku. Obserwując wydarzenia na granicy i stale eskalujący konflikt, nasuwa się wiele pytań, zarówno o to, jak daleko Łukaszenka posunie się w kwestii wykorzystania migrantów jako instrumentu negocjacji, a także jakie będą konsekwencje tych działań dla całej Unii Europejskiej.


Czy kryzys na granicy może mieć realny wpływ na dostawy gazu z Rosji do Europy? Mimo poważnej groźby Łukaszenki o zablokowaniu tranzytu gazu przez Białoruś i tym samym odcięciu dostaw gazu do Europy przez gazociąg Jamalski, Rosja przekonuje, że oświadczenie Łukaszenki, nie było w żaden sposób konsultowane z Moskwą. W jednym z wystąpień dla telewizji Rossija Putin przyznał, że teoretycznie Łukaszenko, jako prezydent kraju tranzytowego, oczywiście mógłby nakazać odcięcie dostaw rosyjskiego gazu do Europy, jednak biorąc po uwagę, że taki scenariusz oznaczałby zerwanie kontraktu na tranzyt gazu, ma on nadzieję, że tak się nie stanie. Biorąc pod uwagę wysoki stopień integracji obu państw w ramach Państwa Związkowego Białorusi i Rosji, a tym samym fakt, iż Białoruś jest obecnie w dużej mierze uzależniona militarnie, gospodarczo i politycznie od Moskwy, powszechnie uważa się zatem, że zapewnienia Putina będą miały przełożenie na rzeczywistość. Ponadto, według wielu ekspertów Rosja była, jest i będzie krajem gwarantującym bezpieczeństwo energetyczne Europy, który realizuje swe działania między innymi właśnie poprzez dotrzymywanie swoich zobowiązań umownych. Świadczyć o tym może fakt, iż od wielu lat jest ona głównym dostawcą gazu ziemnego do krajów Unii Europejskiej, odpowiadając za blisko 47% całego importu tego surowca spoza UE, w pierwszej połowie 2021 roku.

gazprom

Gazociąg Jamał-Europa; źródło: Gazprom

Zobacz także: Kryzys, uchodźcy, granica UE – w co grasz, Alaksandrze?

Obok mało realnych gróźb dotyczących odcięcia dostaw gazu do Europy, niepokojącą wizją dla Zachodu może być jednak zablokowanie terminala kolejowego w Małaszewiczach na granicy polsko-białoruskiej, które Polska rozważa jako potencjalny środek zaradczy w zwalczaniu obecnego kryzysu. Terminal ten, nazywany chińską bramą do Europy, odpowiada obecnie za 90% przesyłek kolejowych z Chin kontynentalnych do UE. Rola handlu kolejowego, jako alternatywy dla dominującego obecnie transportu drogą morską i powietrzną, stale rośnie, co dobrze obrazuje, przeprowadzone przez IHS Markit, badanie rynku pokazujące, że według stanu na sierpień 2021 roku, terminal w Małaszewiczach obsługuje obecnie średnio 25 tys. wagonów miesięcznie, a w perspektywie najbliższej przyszłości planuje dalszą rozbudowę przepustowości. Potencjalna blokada w Małaszewiczach mogłaby zatem wpłynąć nie tylko na handel Polski, ale bezpośrednio także na cały obszar dostaw w ramach Jedwabnego Szlaku, w szczególności na państwa Europy Zachodniej. Blokując terminal w Małaszewiczach Polska w praktyce zablokowałaby handel między całą Unią Europejską a Dalekim Wschodem, dlatego przedstawiciele polskiego rządu przyznają, że rozważane zamknięcie terminala jest tylko jedną z ostatecznych opcji.

njs

Jedwabny Szlak; źródło: Raport Zintegrowany

Obecny konflikt na granicy Polski z Białorusią niesie za sobą ryzyko zachwiania stabilności gospodarczej całej Unii Europejskiej. Dlatego też kluczowym jest, aby wszelkie decyzje i działania, podejmowane w celu zażegnania konfliktu, przedstawiały wspólne stanowisko krajów członkowskich, przedkładając interes całej UE ponad interesy poszczególnych państw.

Tekst powstał przy współpracy z SKN Energetyki SGH.

Polecane artykuły

Back to top button