Uncategorized

Umowa o wolnym handlu między UE a Mercosurem pod znakiem zapytania

W połowie września austriacki parlament niemal jednogłośnie odrzucił w głosowaniu projekt umowy o wolnym handlu między UE a państwami Mercosur, w reakcji na trawiące brazylijską część Amazonii pożary wywołane antyśrodowiskową polityką prezydenta Jaira Bolsonaro.

Obliguje to austriacki rząd do zawetowania dokumentu na forum Unii Europejskiej, stawiając pod znakiem zapytania przyszłość negocjowanej od 20 lat umowy. Po wejściu w życie tworzyłaby ona pierwszy tak poważny i faktyczny mechanizm współpracy między państwami UE a krajami Mercosuru, do którego należą Brazylia, Argentyna, Urugwaj i Paragwaj.

Ile wart jest wolny handel?

Negocjacje w sprawie umowy rozpoczęły się już w 1999 roku, jednak nabrały one impetu dopiero w roku 2015, kiedy prezydentem Argentyny został Mauricio Macri, a prezydentem (już byłym) Brazylii Michel Temer w 2016 roku. Głównym punktem spornym w negocjacjach były kwestie związane z rolnictwem, a mianowicie dotyczące unijnej wołowiny, ryżu i drobiu, które odczują konkurencję ze strony tych samych produktów, pochodzących z krajów Mercosuru. Ustalono jednak, że Mercosur zwiększy ich eksport. Szacuje się, że UE zyskałaby na umowie między 21 a 29 miliardami euro rocznie, dzięki zwiększonemu eksportowi dóbr. Unijne PKB wzrosłoby więc o ok 15-21 miliardów euro, a PKB Mercosuru o 2-3 miliardów euro. W 2016 roku UE już była największym partnerem handlowym organizacji, wyprzedzając pod tym względem zarówno Stany Zjednoczone, jak i Chiny. Ponadto UE ma porozumienia handlowe z poszczególnymi członkami Mercosuru, jak np. z Argentyną, zawarte w 1990 roku, Paragwajem w 1992 r., Urugwajem w 1994 r. i Brazylią w 1995 r. W tym momencie kraje Mercosuru za import towarów z UE muszą płacić taryfy celne w wysokości 35 proc. w przypadku samochodów, od 14 do 20 proc. w przypadku maszyn czy 27 proc. w przypadku wina.

Nie tylko Austria mówi nie

Aby porozumienie o wolnym handlu mogło wejść w życie muszą je zaakceptować wszystkie 28 państw członkowskich UE. Tymczasem okazuje się, że nie tylko Austriacy je zawetują. Spore wątpliwości mają także Francuzi, Irlandczycy i Luksemburczycy, którzy krytykują politykę brazylijskiego prezydenta Jaira Bolsonaro, otwarcie podkreślającego, że zamierza otworzyć Amazonię na nieograniczoną eksploatację rolniczą oraz górniczą i pozwolić na jej wycinkę, lekceważąc kryzys klimatyczny i fakt, że w jego obliczu należy sadzić lasy, a nie je karczować. Zapowiedzieli, że jeżeli Brazylia nie zmieni swojego postępowania z pewnością również zawetują dokument. Jednym z warunków umowy jest przestrzeganie zapisów porozumienia paryskiego, które zawiera rozdział o zrównoważonym rozwoju, a deforestracja Amazonii zdecydowanie stoi z nim w sprzeczności.

Globalne ocieplenie czy jednak wołowina?

Pojawiają się jednak głosy, że to wcale nie troska o Amazonię, a o los własnych rolników powodowała decyzją Austrii i innych sprzeciwiających się umowie krajów. Wielokrotnie ich przedstawiciele wyrażali swoje obawy, że latynoamerykańska wołowina zaleje unijny rynek, osłabiając pozycję lokalnych producentów. O ile mogą one być po części uzasadnione, to z pewnością są przesadzone. W tym momencie na unijnym rynku sprzedaje się zaledwie 1-2 proc. wołowiny pochodzącej z Ameryki Południowej, a po wejściu w życie umowy będzie jej niewiele więcej. Ponadto rolnicy z UE mają obecnie problem z nadprodukcją mięsa, co oznacza, że sami stają się jej eksporterami. Ponadto warto zwrócić uwagę, iż wejście w życie umowy o wolnym handlu będzie również oznaczać, że jej sygnatariusze zostaną zobligowani do przestrzegania jej zapisów – w tym założeń porozumienia paryskiego – co obecnie nie ma miejsca.

Czy Mercosur czeka Braxit?

Wielu komentatorów latynoamerykańskiej polityki zastanawia się jednak nie tyle nad przyszłością umowy o wolnym handlu, co kształtem samego Mercosuru, a przede wszystkim roli jaką pełni w organizacji jej największy członek, czyli Brazylia. Z jednej strony kraj ten zdecydowanie przerasta swoim potencjałem demograficznym i gospodarczych pozostałych, ale z drugiej swoją polityką osłabia ich szansę na prowadzenie skutecznych działań na arenie międzynarodowej jako jednego bloku. Dlatego też powstaje pytanie czy Brazylia nie zdecyduje się powiedzieć Braxit lub czy nie zostanie wyproszona z klubu przez inne państwa – w tym Argentynę, której w obliczu fatalnej sytuacji gospodarczej przydałby się finansowy zastrzyk w postaci ożywienia wymiany handlowej z UE.

Państwa UE mają głosować nad ratyfikacją umowy pod koniec października. Nawet jeśli wszystkie dadzą jej zielone światło, co jest wysoce wątpliwe, nie będzie to ostatecznie oznaczać jej automatycznego wejścia w życie, bowiem potem muszą ją jeszcze zatwierdzić parlamenty narodowe, co zajmie około 2 lat.

Joanna Kędzierska

Ten tekst powstał dzięki wsparciu czytelników, którzy pomagaja w rozwoju portalu.

Też możesz mieć w tym swój udział przelewając na nasz nr konta 49 1020 4027 0000 1302 1542 2304 dowolną kwotę.

Polecane artykuły

Sprawdź również
Close
Back to top button