GospodarkaPolska

Rynek pracy w Polsce rozgrzany do czerwoności! Czy to cisza przed recesyjną burzą?

Rynek pracy w Polsce mimo wielu negatywnych bodźców z zewnątrz, jak i wewnątrz takich jak wojna w Ukrainie, podwyżki stóp procentowych, rekordowo wysoka inflacja czy załamane łańcuchy dostaw, radzi sobie doskonale. Stopa aktywności zawodowej jest na wieloletnim maksimum, natomiast bezrobocie na wieloletnim minimum. Pytanie, czy ten do czerwoności rozgrzany już rynek pracy nie jest ciszą przed recesyjną burzą?

Rynek pracy w Polsce rozgrzany do czerwoności

Jak informuje Główny Urząd Statystyczny, stopa bezrobocia rejestrowanego w kwietniu spadła do 5,2% z 5,4% w marcu. Warto zaznaczyć, że to lepszy wynik niż ten szacowany przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej – 5,3%. W kwietniu liczba bezrobotnych zmniejszyła się o 22 tys. w porównaniu do lutego. Obecnie stopa bezrobocia znajduje się na wieloletnim minimum, co jest dowodem na istnienie tzw. rynku pracownika w polskiej gospodarce.

Świeżo po publikacji są również dane dotyczące stopy bezrobocia BAEL, która w I kw. 2022 roku wyniosła 3,1% wobec 2,9% pod koniec ubiegłego roku. Jak wskazują ekonomiści Banku Pekao, wzrost ten jest efektem sezonowości i w tym przypadku bezrobocie także znajduje się na historycznym minimum.

O dobrej kondycji rynku pracy w Polsce świadczą rosnące stopy zatrudnienia oraz aktywności zawodowej, które ustabilizowały się kolejno w okolicach 56% i 58%. To także historyczne maksima. 

PKO BP

Według danych GUS najniższa stopa bezrobocia jest w Wielkopolsce na poziomie 2,9%. Na kolejnych pozycjach znajduje się Śląsk (4,2%), Małopolska (4,4%) i Mazowsze (4,5%). Największe bezrobocie panuje na Warmii i Mazurach (8,3%), Podkarpaciu (7,8%) i w województwie kujawsko-pomorskim (7,3%).

Czy zbliża się recesja?

Rynek pracy w Polsce rozgrzany jest do czerwoności, jednakże w następnych miesiącach coraz bardziej dla sektora przedsiębiorstw niefinansowych odczuwalne będą negatywne konsekwencje wojny oraz podwyżki stóp procentowych przez NBP. W maju nastąpiło dalsze pogorszenie się nastrojów konsumenckich, co może w niedalekiej przyszłości skutkować mniejszą skłonnością do konsumpcji. Takie dane nie wróżą dobrze polskiej gospodarce, która jest silnie uzależniona od krajowego popytu konsumpcyjnego.

PKO BP

Należy zaznaczyć jednak, że obecnie popyt konsumpcyjny mierzony poziomem sprzedaży detalicznej ma się bardzo dobrze. Sprzedaż detaliczna w kwietniu realnie wzrosła o 19% r/r wobec 9,6% r/r w marcu. Ekonomiści PKO BP zaznaczają, że po części jest to efekt bazy (lockdown i zamknięte galerie na początku 2021 roku).

PKO BP

Zobacz także: Gospodarka zaczyna hamować? Produkcja budowlano-montażowa niższa od oczekiwań

Po stronie popytowej, poza wskaźnikami zaufania konsumentów, nie widać więc oznak „hucznie” zapowiadanej recesji. Zgoła inaczej jest po stronie podażowej. Przemysł oraz budownictwo już zainkasowały spowolnienie. Produkcja budowlano-montażowa w kwietniu wzrosła „zaledwie” o 9,3% rok do roku wobec oczekiwań ekonomistów na poziomie 19%. Miesiąc do miesiąca produkcja budowlana spadła o 5,9%.

Również wyniki w sektorze przemysłowym okazały się gorsze od oczekiwań. Produkcja sprzedana przemysłu wzrosła w kwietniu o 13% r/r (w cenach stałych) wobec oczekiwań ekonomistów na poziomie 15,4%. To pierwszy raz od 9 miesięcy, kiedy ekonomiści niedoszacowali w dół wzrostu produkcji przemysłowej. Warto dodać, że w marcu produkcja ta zwiększyła się rok do roku o 17,3%.

Na spowolnienie w gospodarce wskazywać też może pikująca podaż pieniądza M1. Jak widać na poniższym wykresie, dynamika kreacji pieniądza uległa istotnemu zmniejszeniu. Postpandemiczny boom mamy już za sobą. Co ciekawe, ostatni raz kiedy w tak szybkim tempie, tak bardzo zmniejszyła się dynamika podaży pieniądza w Polsce, miał miejsce w czasie światowego kryzysu finansowego.

Analizy Pekao

Zobacz także: Polska i Ukraina utworzą wspólne przedsiębiorstwo logistyczne

Miesiąc to zdecydowanie za krótki okres, aby wyciągać daleko idące wnioski świadczące o pojawieniu się recesji. Z pewnością drugi kwartał rozpoczął się od nieznacznego spowolnienia w przemyśle czy budownictwie, jednak wzrost sprzedaży detalicznej może napawać optymizmem. Majowe dane dużo nam powiedzą, w jakim momencie znajduje się polski cykl koniunkturalny. Niemniej jednak pewnie oznaki kryzysu są, o czym (z przymrużeniem oka) może świadczyć liczba tweetów/wyszukiwań ze słowem „recesja” w mediach społecznościowych.

Analizy Pekao

Robert Mazurek, czyli butny, ekonomiczny ignorant [FELIETON]

Polecane artykuły

Back to top button