Komentarze I Analizy

Robert Mazurek, czyli butny, ekonomiczny ignorant [FELIETON]

Na kanale RMF24 na platformie Youtube ukazał się wywiad Roberta Mazurka z dr Maciejem Szlinderem, absolwentem UAM i UEP, w którym rozmawiali oni głównie o idei bezwarunkowego dochodu podstawowego. Niestety Robert Mazurek prowadząc rozmowę, nie tylko wykazał się brakiem jakiekolwiek wiedzy z dziedziny ekonomi, ale również ogromną pychą. Szczególnie mocno obie te rzeczy widać w ostatnich 5 minutach wywiadu, dlatego też to właśnie na nich skupię się w tym artykule. 

Tak, bank centralny tworzy pieniądz z niczego

Około dwudziestej minuty wywiadu, do którego link wstawiam tutaj (https://www.youtube.com/watch?v=B6PgzW1-8Yc&t=1343s&ab_channel=RMF24), Robert Mazurek wskazuje, iż bardzo nie podoba mu się to, że z jego pieniędzy (podatków) zostanie sfinansowany eksperyment z bezwarunkowym dochodem podstawowym, za którego realizację odpowiada mi.n. Maciej Szlinder. Po czym pomiędzy tymi dwoma Panami dochodzi do następującej wymiany zdań: 

Robert Mazurek: Ale Europa też nie ma pieniędzy znikąd jak tylko ze składek, także z moich. 

Maciej Szlinder: Europa ma Europejski Bank Centralny, który wytwarza pieniądze z niczego. 

RM: (śmiech) Co Pan mówi!?

MS: I po ostatnim kryzysie powinien Pan to wiedzieć. 

RM: Czyli banki wytwarzają pieniądze z niczego.

Tutaj warto się zatrzymać i zaznaczyć, iż tak, bank centralny jest w stanie kreować pieniądze z niczego. Co więcej, następnie może wykorzystać powstałe w taki sposób środki i „wydać” je na przykład na ratowanie banków, jak po kryzysie finansowym 2008 roku. 

Zobacz także: Zwiększona kreacja pieniądza nie musi powodować inflacji

A jak dokładnie ten proces kreowania pieniędzy z niczego przebiega? Tutaj głos oddam Benowi Bernanke. W 2010 roku, gdy był on przewodniczącym Rady Gubernatorów Systemu Rezerwy Federalnej, został zapytany o to, czy Fed wydaje pieniądze z podatków na ratowanie banków, na co odparł:

To nie są pieniądze z podatków. Banki mają rachunki w Fed, podobnie jak każdy z nas ma konto w banku komercyjnym. Aby udzielić pożyczki bankowi, po prostu wykorzystujemy komputer do zwiększenia wielkości jego konta w Fed. Jest to o wiele bardziej zbliżone do drukowania pieniędzy niż do pożyczania.

Tak, banki prywatne tworzą pieniądz z niczego

Po tej wymianie zdań Maciej Szlinder próbuje wytłumaczyć Robertowi Mazurkowi, jak działa system bankowy:

Ale nawet zwykły bank tworzy pieniądze z niczego. To nie jest tak, że Pan idzie do banku, zostawia swoje pieniążki i te pieniążki są mnie wypożyczane.

Na co redaktor odpowiada: 

Pan mi otwiera oczy po prostu na cały świat. Okazuje się, że pieniądze biorą się z niczego. Moje dziecko, gdy miało cztery lata uważało, że pieniądze biorą się z bankomatu i po prostu…. Pan myśli podobnie. 

Co warto zaznaczyć, tą zdaniem Roberta Mazurka absurdalną teorię znajdziemy w każdym podręczniku do podstaw makroekonomii. Weźmy choćby podręcznik „Makroekonomia” autorstwa Davida Begga, Rudigera Dornbuscha, Stanley Fischera i Gianluigiego Vernasca. W nim możemy znaleźć rozdział zatytułowany „Kreacja pieniądza przez banki”. W nim ekonomiści objaśniają dokładnie ten proces, posługując się przykładem, który w lekko zmienionej formie pozwolę sobie przytoczyć.

Zobacz także: Hiszpanie zaspokoili głód pieniądza i sprowadzili na siebie klęskę

Otóż wyobraźmy sobie, że w Polsce stopa rezerw obowiązkowych wynosi 10 proc. Oznacza to, że wartość rezerw gotówkowych banków do zgromadzonych w nich wkładów musi być w stosunku 1 do 10. Takie regulacje istnieją w większości krajów, aby upewnić się, iż banki nie będą udzielać kredytów zbyt ryzykownie i nie utracą przez to płynności.

Teraz załóżmy, iż na początku cały sektor pozabankowy posiada majątek w wysokości 1000 złotych w gotówce. Następnie, wyobraźmy sobie, iż wszystkie te środki Polacy wpłacą do banków i otworzą rachunki. W wyniku tej operacji banki mają w aktywach 1000 złotych gotówki i zobowiązanie wobec klientów w formie depozytów o tej samej wartości.

Do tego załóżmy, że banki umożliwią swoim klientom zadłużania się (przekraczania salda) na rachunku bieżącym do wysokości 9000 zł, z czego postanowili oni skorzystać. Jednakże jak bank może pożyczyć pieniądze, których nie ma? Otóż wystarczy, że na przykład pracownik banku kilkoma kliknięciami myszki utworzy swego rodzaju wkład, z którego klienci mogą wypłacać pieniądze. Po takim procesie system bankowy ma dodatkowe 9 tys. złotych zobowiązań w formie depozytów wobec swoich klientów i taką samą kwotę aktywów w formie kredytów. Co warto zaznaczyć, opisana na początku reguła nie została złamana. Stosunek łącznych rezerw gotówkowych do łącznej wartości wkładów jest w stosunku 1 do 10. 

Co w sytuacji, w której ludzie uznają w jednej chwili, że chcą oni te 10 tys. złotych wypłacić w formie gotówki? W takiej sytuacji bank znajdzie się w kryzysie albo nawet upadnie, jeśli bank centralny nie przekaże mu odpowiedniej ilości gotówki. Jednakże, co do zasady takie sytuacje mają miejsce jedynie w momencie, w którym dochodzi do wybuchu poważnego kryzysu ekonomicznego. Jeśli sytuacja gospodarcza jest w miarę dobra, bank jest w stanie bez większych problemów, korzystając jednie z relatywnie małych w stosunku do łącznych depozytów rezerw gotówki, przekazać banknoty spragnionym ich klientom. 

Robert Mazurek, czyli butny, ekonomiczny ignorant

Na samym końcu chciałbym jeszcze powiedzieć, że nie wiedzieć czegoś nie jest niczym złym. Jednakże to, co mnie razi w tym wywiadzie i powód, dla którego w ogóle napisałem ten felieton, jest niesamowita pycha, z jaką Robert Mazurek wypowiada się na temat, o którym ewidentnie nie ma bladego pojęcia! Kpi on z wiedzy ekonomicznej doktora Macieja Szlindera, który ukończył Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu i wydał nagradzaną książkę o ekonomii nakładem Państwowego Wydawnictwa Naukowego. Wskazuje, że ten myśli, jak jego dziecko, gdy miało 4 lata. Żartobliwie ocenia, że za słowa o kreacji pieniądza powinien dostać ekonomicznego Nobla.

Uważam, że zachowanie Mazurka jest jednym z powodów, dlaczego w Polsce tak wiele osób nie ufa nauce. Jeśli znani dziennikarze wprost śmieją się z ekspertów i ich wiedzy, mimo tego, że ewidentnie o danym temacie niewiele wiedzą, to niedziwne, że potem ludzie nie ufają lekarzom i wierzą w „plandemie”. W końcu „na chłopski rozum” szczepionki muszą być szkodliwe, czyż nie?

Podatki są siłą napędową pieniądza i dlatego powinny być mądre

Polecane artykuły

Back to top button