Komentarze I Analizy

Chaos przestrzenny kosztuje nas 84,3 mld złotych rocznie

Jak donoszą autorzy najnowszego raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE), chaos przestrzenny w Polsce przyczynia się do powstania sporych kosztów ekonomicznych. Ich roczna wartość została oszacowana na co najmniej 84,3 mld złotych. Na koszty te składa się głównie konieczność budowy i utrzymania nadmiarowej infrastruktury oraz nadmierne zakorkowanie polskich miast. 

Chaos przestrzenny, a infrastruktura drogowa i techniczna

Chaos przestrzenny, który można rozumieć jako nieoptymalną lokalizację zabudowy, przyczynia się do powstania wielu kosztów ekonomicznych. Silne rozproszenie zabudowy w Polsce powoduje, że gminy muszą przeznaczać znacznie więcej środków na utrzymanie niezbędnej infrastruktury. Gdyby w naszym kraju zabudowa była znacznie bardziej zwarta, polskie gminy zaoszczędziłyby miliardy złotych. Jak informują analitycy PIE:

Według wyliczeń Gibasa i Heffnera (2018), koszty uzbrojenia i utrzymania infrastruktury technicznej (drogi, wodociągi, kanalizacja, energetyka) dla tych pojedynczych zabudowań, które są oddalone powyżej 180 m od zwartej zabudowy, wynoszą w ciągu jednego roku 7,5 mld PLN.

Dodatkowe miliardy gminy mogłyby zaoszczędzić na infrastrukturze, gdyby dokonywały one bardziej rozsądnych inwestycji i lepiej planowały zabudowę przestrzenną. Jak informują analitycy PIE, polskie gminy przeznaczają zbyt dużo obszarów pod funkcje budowy mieszkaniowej. Często taką funkcję otrzymują tereny, które najpewniej nigdy nie będą zamieszkane lub będą zabudowane jedynie ekstensywnie. 

Zobacz także: Plan zagospodarowania przestrzennego kuleje w polskich miastach

Sytuacja ta powoduje, że gminy muszą dokonywać zupełnie zbędnych inwestycji. Jak informują eksperci PIE, według polskiego prawa każda gmina ma obowiązek zapewnić dostęp do odpowiedniej infrastruktury technicznej i drogowej terenom przeznaczonym pod zabudowę mieszkaniową. W wyniku tego muszą one budować „drogi donikąd” i infrastrukturę techniczną, z której nikt nie skorzysta.

Z kolei to sprawia, że bilans gospodarki przestrzennej w polskich gminach jest niezrównoważony. Jak bardzo? Otóż w raporcie możemy wyczytać, że w 2019 roku: 

Dochody związane z uchwaleniem i realizacją planów miejscowych wyniosły 19,2 mld PLN, a wydatki 32,2 mld PLN. Oznacza to, że do 2019 r. ujemne saldo wyniosło 13 mld PLN. W dłuższej perspektywie, przy uwzględnieniu całości prognozowanych dochodów i wydatków wynikających z przyjętych planów, ujemne saldo jest jeszcze większe i wynosi 46,6 mld PLN.

Polskie miasta są zakorkowane — tracimy przede wszystkim czas

Jednakże koszty chaosu przestrzennego nie kończą się na budowie i utrzymywaniu nadmiernej infrastruktury. Chaos przestrzenny przyczynia się również do zakorkowania polskich miast. Powoduje on, że Polacy muszą poświęcać znacznie więcej czasu na dojazdy do pracy ze swojego miejsca zamieszkania. Jak widać na zamieszczonym poniżej wykresie, średni poziom kongestii drogowej (zakorkowania) jest w Polsce stosunkowo wysoki na tle Europy. Wynosi on 35 proc., co oznacza, że statystyczny Polak poświęca o 35 proc. więcej czasu na dojazdy, niż w sytuacji, w której korków w ogóle by nie było. Jak donoszą autorzy raportu, sam koszt finansowy takiego stanu rzeczy wynosi około 13,3 mld złotych.  

zakorkowane

Co warto zaznaczyć, zakorkowanie polskich miast powoduje również powstanie kosztów pośrednich związanych głównie z czasem utraconym w wyniku zbyt dużego zatłoczenia na polskich drogach. Te są ponad dwukrotnie większe od tych bezpośrednich. Według przytoczonych przez analityków PIE szacunków, w skali całego kraju w 2012 roku roczny koszt nadmiarowych dojazdów do pracy wyniósł 30,9 mld złotych.

Na końcu warto podkreślić, że chaos przestrzenny powoduje powstanie wielu innych kosztownych problemów. Choćby w jego wyniku powietrze jest bardziej zanieczyszczone, powstają zagrożenia ekologiczne, a wiele osób musi pokonywać stosunkowo spore odległości do placówek publicznych. 

Zobacz także: Źle zaplanowane miasta zabijają!

Polecane artykuły

Back to top button