GospodarkaPolska

Węgry: Przykład dla Polski jak NIE prowadzić polityki gospodarczej

W naukach ekonomicznych istnieje takie pojęcie jak policy mix, które w ostatnim czasie zyskuje na znaczeniu. Policy mix, określa kombinację polityki fiskalnej rządu oraz polityki monetarnej Banku Centralnego. Co do zasady relacja między polityką fiskalną a pieniężną powinna polegać na wzajemnej asymilacji, tak aby polityka gospodarcza danego kraju charakteryzowała się spójnością. Owej spójności nie ma na Węgrzech i rosną obawy, że zabraknie jej również w Polsce. A może już jej brakuje? 

Policy mix na Węgrzech

Na Węgrzech rządzi konserwatywna partia Fidesz, która na początku kwietnia po raz czwarty z rzędu wygrała wybory parlamentarne. Na czele rządu stoi Viktor Orbán. Przed wyborami partia Fidesz chcąc „przekupić” swoich obywateli wdrożyła szeroki pakiet redystrybucyjny. Wprowadzono specjalne 6-miesięczne bonusy dla pracowników służb mundurowych. Hojnie obdarowani zostali również pracownicy instytucji kultury i oświaty. W 2022 roku zwiększono płace minimalne o 33 tys. forintów (ponad 400 zł) do 200 tys. forintów (2,5 tys. zł). Emerytom wypłacono 13. emeryturę, zaś rodzice otrzymali zwrot całego podatku PIT za ubiegły rok. W efekcie powyższych działań węgierskich decydentów, płace w sektorze publicznym wzrosły o 93,4% r/r w lutym. Wynagrodzenia w gospodarce narodowej (sektor prywatny i publiczny) wzrosły o 31,1% r/r. Prawdziwa kiełbasa wyborcza, która pozwoliła wygrać wybory. 

Na tym jednak nie koniec. Ożywienie postpandemiczne doprowadziło do zmian globalnej relacji między popytem a podażą, czego skutkiem był trwały wzrost cen surowców energetycznych. Pojawiły się zaburzenia po stronie podażowej, które w połączeniu z pandemiczną stymulacją fiskalną i odroczeniem wydatków konsumpcyjnych gospodarstw domowych wywołały gwałtowny wzrost inflacji w krajach na całym świecie, w tym na Węgrzech. Viktor Orbán zdając sobie sprawę, że wybory tuż za rogiem, a nadmiernie wysoka inflacja – która wyniosła w listopadzie 7,4% – częstokroć jest źródłem napięć społecznych, postanowił silnie „zainterweniować” w interesie społeczeństwa. Zamrożono ceny paliwa na poziomie z połowy listopada oraz wprowadzono ceny maksymalne na podstawowe artykuły żywnościowe.

Gdy inflacja rośnie, reaguje bank centralny. Tak też się stało na Węgrzech. MNB (bank centralny Węgier) począwszy od czerwca, rozpoczął zaostrzanie polityki monetarnej, silnie podnosząc stopy procentowe. Reakcja władz? Wakacje kredytowe dla najbardziej poszkodowanych (wprowadzono w czasie pandemii i pod koniec 2021 r. przedłużono do czerwca 2022 r.) oraz zamrożenie oprocentowania kredytów hipotecznych dla wszystkich — przy czym należy zaznaczyć, że na zmiennej stopie procentowej opartych jest ok. 30% kredytów. Najprawdopodobniej wyżej opisane programy zakończą się w połowie obecnego roku, co zapowiedział premier Viktor Orbán po wygraniu wyborów. Po pierwsze, Węgry od pandemii notują nadmierny poziom deficytu sektora general government, który w tym roku ma wynieść ok. 6% PKB. Po drugie Komisja Europejska uruchomiła mechanizm warunkowości, co oznacza, że pieniądze z budżetu unijnego dla Węgier (40 mld euro) mogą zostać zamrożone. Dlaczego Węgry powinny być przykładem dla Polski jak nie prowadzić polityki gospodarczej?

Działania węgierskiego rządu są niczym innym jak odraczaniem kryzysu w czasie na okres wyborów oraz opóźniają wpływ polityki monetarnej na inflację. Gdy polityka fiskalna „hulaj dusza, piekła nie ma” się skończy, wówczas społeczeństwo poniesie koszty. Ceny paliwa powrócą do swoich rynkowych poziomów, tj. z obecnych 6 zł/l do 8,11 zł/l (w przeliczeniu na PLN). Podobnie będzie z kosztami obsługi zadłużenia. Koszty odsetkowe kredytów obliczane będą nie po stopie referencyjnej na poziomie 0,90% (w momencie zamrażania kredytów taki był poziom stopy referencyjnej), a na poziomie 5,40% (obecny poziom stopy, który prawdopodobnie wzrośnie). Dodatkowo zaległe raty kredytów wynikające z wakacji kredytowych będzie trzeba uregulować w banku po nowym, a nie starym oprocentowaniu. Do swoich rynkowych wartości powrócą również ceny artykułów żywnościowych.

Zobacz także: Kryzys półprzewodnikowy może zostać zażegnany pod koniec tego roku!

Budapeszt „coraz bliżej” Warszawy?

Rząd Węgier prowadzi silnie interwencjonistyczną i ekspansywną politykę fiskalną (impuls proinflacyjny) podczas cyklu podwyżek stóp procentowych. MNB we wczorajszym komunikacie poinformował, że będzie kontynuować silne podnoszenie stopy bazowej (5,40%), tak by zrównała się z poziomem stopy depozytowej (obecnie 6,15%). Jak już wspomniałem, inflacja rośnie, BC reaguje i zacieśnia politykę monetarną, której efekt jest ograniczany polityką państwa.

Rośnie ryzyko, że w drugiej połowie roku na Węgrzech gwałtownie wzrośnie presja inflacyjna (koniec programów dezinflacyjnych), a tym samym koszty życia obywateli. Hasło będące motywem przewodnim partii Fidesz „Węgry nie będą płacić za wojnę” odejdzie do lamusa. Co więcej, obecna inflacja CPI na Węgrzech już wynosi aż 8,5%, a przecież nie wpływają na nią obecnie najbardziej drożejące komponenty, tj. paliwo oraz żywność. Eksperci Reutersa szacują, że działania rządu obniżyły inflację o 2 pkt proc. Tak więc, z jednej strony społeczeństwo węgierskie będzie ponosić koszty za rosnącą inflację, zaś z drugiej strony za wzrost kosztów obsługi zadłużenia. Można domniemywać, że efekt inflacji będzie silniejszy, aniżeli efekt wzrostu oprocentowania kredytów (co do zasady czynnik dezinflacyjny), ponieważ jedynie 1/3 kredytów opartych jest o stopę zmienną.

Podsumowując, policy mix na Węgrzech nie jest spójna, przez co zakotwiczenie oczekiwań inflacyjnych potrwa dłużej, niż wskazywałyby na to podwyżki stóp MNB. Rząd Węgier nie jest dobrym przykładem, a można odnieść wrażenie, że Warszawie jest „coraz bliżej” do Budapesztu pod kątem prowadzenia polityki gospodarczej.

Jeżeli rząd przejmuje się sytuacją finansową swoich obywateli, to walczy z inflacją. Przecież wysoka inflacja jest powodem wzrostu stóp procentowych, a tym samym oprocentowania kredytów. Wówczas polityka monetarna oraz fiskalna podążają wspólną ścieżką lub przynajmniej polityka państwa nie wchodzi w paradę polityce BC. Budapeszt tego nie rozumie lub rozumieć nie chce. W obliczu ostatnich decyzji polskiego rządu (WIBOR, wsparcie dla wszystkich kredytobiorców) rosną obawy, że nie rozumie tego również Warszawa.

Prawdziwa węgierska kiełbasa wyborcza! Płace w sektorze publicznym wzrosły o 93,4% r/r

Polecane artykuły

Back to top button