Polska

Czeka nas kryzys czy miękkie lądowanie?

Czy czeka nas kryzys z dużą recesją gospodarczą i dużym wzrostem bezrobocia? Choć obecne dane wskazują na spadek aktywności gospodarczej, o tyle wielu ekonomistów wierzy w miękkie lądowanie.

Nowe dane gospodarcze dają odpowiedź na pytanie, jaki czeka nas kryzys gospodarczy. Choć widoczne jest już spowolnienie, to wskaźniki takie jak bezrobocie, płace czy produkcja przemysłowa pokazują, że ta recesja może nie być bardzo dotkliwa.

Płace wyraźnie w górę

Piątkowe dane związane z wynagrodzeniami zaskoczyły na plus. Z nowo opublikowanych danych wynika, że wynagrodzenia nominalne w sektorze przedsiębiorstw w lipcu wzrosły aż o 15,8% i tym samym wróciły na trajektorię wzrostu po czerwcowych spadkach. 

Miesiąc wcześniej rosły one w tempie 13% r/r. To największy wzrost płac od 22 lat. Co istotne, wynik ten przebił wszelkie prognozy banków, dla których konsensus wynosił zaledwie 12,8% r/r. Bankierzy byli więc bardzo pesymistycznie nastawieni do wzrostu płac nominalnych. Choć przeciętne realne płace wzrosły o 0,2%, to zagłębienie się w szczegóły odczytów płacowych nie daje już wiele powodów do satysfakcji.

Zobacz też: Płace gonią inflację! Wynagrodzenia wzrosły aż o 15,8% w lipcu. Najsilniej w górnictwie

Warto jednak zauważyć, że wzrosty ciągnięte były przez premie w górnictwie i energetyce. Po oczyszczeniu odczytu z tych podwyżek, wzrost spada o ponad 2 p.p.

Aby uchwycić fundamentalne tempo wzrostu wynagrodzeń w Polsce i oczyścić je z efektu premii w górnictwie i energetyce pokusiliśmy się o policzenie „bazowego” wzrostu wynagrodzeń w Polsce. Wyszło nam 13,5% r/r w lipcu. W sierpniu będzie naszym zdaniem podobnie lub nieco niżej – oceniają ekonomiści Pekao.

Sprzedaż detaliczna hamuje

Nominalnie wzrost płac jest naprawdę wysoki, jednak po uwzględnieniu inflacji jest on niski. Niski realny wzrost wynagrodzeń przełożył się na niewielki wzrost sprzedaży detalicznej. Ta wzrosła realnie o 2,0% wobec 3,2% wzrostu miesiąc wcześniej. Spowolnienie jest zgodne z oczekiwaniami.

Wzrost hamuje, mimo wezbranej liczby ludności przebywającej na terenie RP. Bez uchodźców mógłby już spadać. Podobnie jak przed miesiącem, rośnie jedynie sprzedaż podstawowych towarów (żywność, kosmetyki, odzież).

Budowlanka trzyma się mocno

Spowolnienie dociera również na place budowy. Produkcja budowlana w lipcu wzrosła o 4,2% w ujęciu rocznym. W czerwcu wzrost wynosił 5,9% r/r, więc hamowanie jest dość dynamiczne. Najszybciej rośnie budowa budynków (+11,7%). Delikatny wzrost zanotowano w kategorii inżynieria lądowa i wodna (+2,2% r/r). Z kolei roboty specjalistyczne odnotowały spadek w ujęciu rocznym (-1,4% r/r).

Tak wyraźne hamowanie pokazuje, że korekta aktywności jest jeszcze przed budownictwem. Ekonomiści wskazują, że rosną za to remonty. W lipcu wzrost wyniósł aż 7,6%. Mogą one złagodzić lądowanie, dzięki czemu kryzys będzie łagodniejszy.

Produkcja przemysłowa w lipcu wzrosła

Pozytywnym aspektem jest za to przemysł. Produkcja przemysłowa wzrosła w lipcu o 7,6% w ujęciu rocznym. W czerwcu dynamika wynosiła 10,4% r/r. Mimo to odczyt może cieszyć, ponieważ od kwietnia produkcja przemysłowa notowała spadki w ujęciu miesięcznym. W lipcu wzrosła ona o 0,5% (dane odsezonowane). To bardzo dobry rezultat, szczególnie biorąc pod uwagę recesję w Niemczech.

Dobre wyniki polskiego eksportu i przemysłu mogą ograniczyć wpływ recesji w Polsce. Kryzys finansowy sprzed półtorej dekady szczególnie dotknął polskiego rynku pracy. Bezrobocie wzrosło, a wielu Polaków wyjechało za pracą na zachód.

Bezrobocie w Polsce nadal rekordowo niskie

Tym razem sytuacja nie powinna być tak zła. Bezrobocie w Polsce jest rekordowo niskie. W lipcu bezrobocie w Polsce wynosiło 4,9%. To najniższy poziom w historii. Co jednak warto zaznaczyć, zauważamy już pierwsze symptomy sugerujące, że spadek nie może być wieczny.

Wspomniane 4,9% to stopa bezrobocia według GUS, ale również Eurostat potwierdza, że nasz rynek pracy ma się dobrze. W czerwcu stopa bezrobocia w Polsce była drugą najniższą w Europie. Z odczytem na poziomie 2,7% ustępujemy jedynie Czechom. Ekonomiści oczekują, że wzrost nie będzie duży. Mówimy tutaj raczej o wartościach do 2 p.p.

Spadać mają za to realne wynagrodzenia.

Polecane artykuły

Back to top button