Komentarze I Analizy

Euro to nie jest nasza sprawa [FELIETON]

W Polsce od dłuższego czasu trwa debata na temat tego, czy przyjąć walutę euro, czy też nie. Dyskusje na ten temat prowadzone są w zasadzie wszędzie gdzie się da. W sejmowych kuluarach, na konferencjach, a nawet w niedzielę przy rodzinnym stole. Pytanie, czy tak to powinno wyglądać?

Z ostatniego sondażu przeprowadzonego przez Super Express wynika, że przeciwko przyjęciu waluty euro jest 65 proc. Polaków. Głównym argumentem przeciwko euro były obawy, że ceny mogą nadto wzrosnąć.

Przykłady krajów, które przyjęły euro pokazują, że dynamika wzrostu cen po przyjęciu euro nadto się nie zmienia. Wynika z tego, że są to obawy prawdopodobnie bezzasadne. Jeszcze bardziej irracjonalne są argumenty podawane przez polityków, którzy twierdzą, że po przyjęciu euro Polacy będą zarabiać 500 euro miesięcznie. Jest to argument absurdalny, gdyż wraz z zarobkami zdenominowane zostaną również ceny w identycznym stosunku jak płace.  

Inną sprawą jest, że przedstawianie inflacji samej w sobie jako argumentu przeciwko euro pokazuje, że ludzie nie do końca są świadomi mechanizmów ekonomicznych. Gdyby wychodzić tylko od inflacji, to okazałoby się, że złoty również nam szkodzi. Inflacja jest częstym, żeby nie powiedzieć naturalnym, następstwem wzrostu gospodarczego. Dopóki dynamika PKB przewyższa wyraźnie dynamikę inflacji, dopóty argument o inflacji w ogóle nie powinien być podnoszony.

Ponadto można usłyszeć wiele dyskusji na temat kwestii związanych m.in. z handlem międzynarodowym. Są to niełatwe sprawy, które naprawdę dobrze rozumie garstka osób, a dyskutuje o tym cały kraj. W dyskusjach padają wszelkiego rodzaju argumenty za przyjęciem euro lub przeciw przyjęciu euro, jednak prawda jest taka, że to nie jest dyskusja dla zwykłych ludzi.

Ogólnokrajowa dyskusja może się odbywać nt. aborcji lub innych kwestii światopoglądowych, gdzie twarde argumenty nie mają większego znaczenia, a kluczowe są nasze osobiste odczucia. Z kolei sprawy, gdzie ważne są argumenty oparte na wiedzy, które wymagają niebagatelnej znajomości przedmiotu, powinny być poruszane w środowisku naukowców, którzy dyskutowaliby między sobą o zasadności przyjęcia lub nieprzyjęcia euro. Dopiero na podstawie opinii osób zaznajomionych z tematem powinni działać politycy.

Niestety jednak w Polsce debata o euro ma charakter ogólnonarodowy, gdzie jestem skłonny stwierdzić 95 proc. społeczeństwa (a pewnie i więcej), które miałoby o tym decydować lub na ten temat się wypowiedzieć, nie ma pojęcia jakie są tego pełne konsekwencje. Na przyjęcie waluty zgodziliśmy się wchodząc do UE i teraz powinniśmy tylko zdecydować kiedy je przyjmiemy, a tę decyzję powinni podjąć ludzie z odpowiednimi kompetencjami. Za kwestiami związanymi z przyjęciem euro kryją się bardzo skomplikowane mechanizmy makroekonomiczne, które nie są w pełni poznane przez niektórych ekonomistów, a co tu mówić o zwykłych ludziach. My natomiast przenosimy tę debatę do polityki i wypowiadamy się jako społeczeństwo na tematy, o których nie mamy pojęcia.

Filip Lamański

Polecane artykuły

Back to top button