Europa

Koronawirus, a recesja w Niemczech. Jakie będą konsekwencje dla polskiej gospodarki?

O recesji w Niemczech mówi się od dłuższego czasu, niemniej jak na razie Niemcy są cały czas na plusie, jeśli chodzi o wzrost PKB. Według Niemieckiego Instytutu Badań Nad Gospodarką (IFO) ten okres wzrostów ma się już niedługo skończyć. Główną przyczyną przewidywanej recesji ma być epidemia koronawirusa. Przewidywane spadki są oszałamiające, podobnie jak ich konsekwencje dla Polaków.

Z uwagi na trudności w przewidywaniu trendów gospodarczych IFO przygotowało cały zestaw scenariuszy dotyczących recesji w Niemczech. To, który z nich okaże się prawdziwym, zależy głównie od kombinacji zmiennych związanych z epidemią: przestoju gospodarki, czasu powrotu produkcji do poziomu sprzed epidemii, czy skali ograniczenia produkcji w czasie kryzysu. Innymi czynnikiem wpływającym na przewidywaną recesję w Niemczech jest dychotomia między sektorem konsumenckim i produkcyjnym (pomimo wzrostów konsumpcji nastroje wśród producentów są pesymistyczne i spada produktywność). Najbardziej optymistyczne prognozy dotyczące recesji są już alarmujące: przewidują one spadek wzrostu PKB na poziomie 4,3 punktów procentowych, czyli dla Niemiec oznaczałoby to recesję wynoszącą 3,7 punktów procentowych. Scenariusz umiarkowany zakłada spadek o ok. 10 punktów procentowych, a wariant pesymistyczny o aż 20 punktów procentowych. Spadek na takim poziomie oznaczałby stratę ok. 729 mld EUR dla niemieckiej gospodarki. Obecnie możemy już zauważyć spadki w głównym niemieckim indeksie giełdowym DAX: od końca lutego jego wartość spadła o ponad 20%. Oprócz IFO podobne prognozy prezentują Instytut Gospodarki Światowej w Kolonii i Bundesbank, który swoje początkowo optymistyczne prognozy obniżył obecnie o połowę.

Takie prognozy są niewątpliwie alarmujące dla Polaków ze względu na nasze liczne powiązania gospodarcze z Niemcami. Niemcy z uwagi na ich ogromny popyt wewnętrzny stanowiły idealnego konsumenta dóbr eksportowanych z Polski, ale też doskonałego producenta półproduktów i dóbr konsumpcyjnych, które mogą być później importowane do naszego kraju.

Przyjrzyjmy się przykładowo sytuacji z ostatniego roku: eksport i import do Niemiec stanowił odpowiednio 27% i 22% całego eksportu i importu Polski. Są to sumy szacowane na setki miliardów PLN. Nadwyżka handlowa z handlu z Niemcami wyniosła w zeszłym roku ok. 50 mld PLN. Jednak to zestawienie nie oddaje całkowitej wartości naszych powiązań handlowych z Niemcami. Większość produktów, które importujemy z Niemiec, stanowią części i pojazdy, które później znacząco napędzają polską gospodarkę.

Co to wszystko oznacza dla przeciętnego Polaka? Niekoniecznie spadek pensji, ale na pewno zwolnienie jej wzrostów, czy wręcz ich zatrzymanie. Spadek produkcji w konsekwencji spadku eksportu i mniejszej liczny importowanych półproduktów oznacza wzrost bezrobocia

Spadki produkcji w Niemczech zdecydowanie odbiją się więc na sytuacji polskich eksporterów oraz producentów dóbr eksportowanych . Zmniejszenie eksportu będzie skutkowało zwolnieniami szacowanymi na aż 280 tysięcy osób (przy założeniu najbardziej pesymistycznym) oraz spadkami wzrostu PKB o min. 2 punkty procentowe – alarmuje Polski Instytut Ekonomiczny. Dodatkowo, na pewno ucierpią przedsiębiorstwa produkcyjne, których produkcja jest oparta na półproduktach importowanych z Niemiec. Warto się na to przygotować i obserwować dalszy rozwój wydarzeń.

Maciej Bylica

Chcesz rzetelnego dziennikarstwa? Wesprzyj nas na Patronite!

patornite2

Polecane artykuły

Back to top button