Komentarze I Analizy

Dane są zbierane bez naszej zgody. Czas uregulować rynek cyfrowy

Rosnące znaczenie cyfryzacji sprawia, że jest ona coraz mocniej obecna w naszym codziennym życiu. W wielu przypadkach przerwę od telefonów czy komputerów robimy tylko w trakcie snu. Zdobycze technologii to istotna część naszego życia, która często próbuje nim zawładnąć. Z tego powodu nadszedł najwyższy czas, aby w końcu uregulować rynek cyfrowy. 

Bez naszej wiedzy przedsiębiorstwa zbierają dane, a regulaminy często łamią prawo i są zbyt długie

Korzystając z Google, czy też Facebooka wydawać nam się może, że to tylko wpisywanie fraz lub lajkowanie zdjęć – czynność zupełnie nieszkodliwa. Sęk w tym, że często bez naszej świadomości zbierane są nasze dane, które następne są wykorzystywane do celów komercyjnych. Algorytmy analizują wszelkie nasze aktywności na Facebooku, czy też w Google dzięki temu mają potężną bazę danych, która pozwala nie tylko na skuteczne targetowanie reklam, ale również na handlowanie tymi danymi bez naszej wiedzy i zgody.

Jeszcze bardziej jesteśmy narażeni jako konsumenci i obywatele robiąc zakupy przez platformy e-commerce takie jak amerykański Amazon czy chiński AliExpress. Przykładem może być sytuacja, w której chiński gigant e-commerce wbrew unijnemu prawu zawarł w regulaminie zapis, który informuje, że wszelkie spory, które wejdą na drogę sądową będą rozpatrywane przez miejscowy sąd w Hongkongu. Krótko mówiąc, jeśli będziecie chcieli iść do sądu, gdyż zostaliście oszukani robiąc zakupy na AliExpress, to spór będzie rozpatrywał sąd w Hongkongu. Mimo, że prawo unijne mówi jasno, że tego typu praktyki są niedozwolone.

Zobacz także: Big Tech budują globalny, cyfrowy monopol

Najwyższy czas uregulować rynek cyfrowy!

Często zwraca się także uwagę na kwestie regulaminów, które są zbyt długie i konieczne do zaakceptowania jeśli chce się korzystać z usług serwisu. Fundacja Instrat w raporcie „Polska suwerenna cyfrowo” rekomenduje stworzenie krótszych, bardziej klarownych i zrozumiałych regulaminów, z którymi będzie mógł zapoznać się przeciętny użytkownik internetu. Byłby to jednak tylko wstęp do szerszej ochrony, która nie może polegać jedynie na indywidualnym udzielaniu zgody.

Eksperci zwracają uwagę na zbyt silną pozycję platform cyfrowych wobec konsumentów i pracowników, którzy wykonują dla nich usługi. Przykładem mogą być w tym przypadku osoby, które korzystają z aplikacji Uber, czy też Glovo, by zarobić na rozwożeniu żywności.

„Osoby zarabiające za pośrednictwem serwisów typu Uber czy Glovo podejmują działalność gospodarczą we własnym imieniu i na własną odpowiedzialność. Oznacza to, że nie tylko ponoszą wszelkie ryzyka związane z prowadzeniem biznesu, lecz także pozbawieni są jakiejkolwiek stabilności finansowej czy benefitów pozapłacowych. Co więcej, nie są oni chronieni na podstawie kodeksu pracy, a więc nie przysługują im takie zabezpieczenia, jak chociażby płaca minimalna czy płatny urlop” – można przeczytać w raporcie Fundacji Instrat.

Zobacz także: Ministerstwo Finansów pracuje nad e-urzędem skarbowym. No nareszcie!

Poza obniżeniem jakości warunków zatrudnienia pojawiają się także inne niedogodności związane z pracą za pośrednictwem platform. Mowa tutaj, chociażby o zwiększeniu niestabilności zatrudnienia pod względem niepewności co do zapotrzebowania na dane usługi czy długi czas oczekiwania na zlecenia, który nie podlega żadnemu wynagrodzeniu. Takich problemów jest znacznie więcej, które w żaden sposób nie są uregulowane.

Wszelkie aktywności w sieci są ściśle kontrolowane, a zasady działania odgórnie narzucone

Tym samym wszelkie aktywności zwykłych konsumentów w sieci są ściśle kontrolowane, a zasady działania odgórnie narzucane i nie podlegają negocjacjom. To z kolei sprawia, że konieczne są konkretne działania, które zmienią zasady gry będące obecnie mocno niesprawiedliwymi wobec konsumentów i osób zarabiających przy pomocy platform.

Cyfryzacja to wielka szansa. Musimy jednak założyć korporacjom kaganiec

Polecane artykuły

Back to top button