Komentarze I Analizy

Bezpieczeństwo na polskich drogach wciąż wymaga poprawy

W najnowszym raporcie Najwyższej Izby Kontroli została zebrana obszerna ilość informacji dotyczących stanu polskich dróg. Niestety NIK nie ma dla nas dobrych informacji. Bezpieczeństwo na polskich drogach wciąż wymaga poprawy. Winne temu mają być instytucje państwa, które od lat bagatelizują problem. 

Jak bardzo jest źle?

Jak informuje raport NIKu:

„Korzystający z dróg w Polsce są ponad trzy razy bardziej narażeni na utratę życia w następstwie wypadku niż podróżujący po drogach Szwecji czy Norwegii”.

W samym 2019 roku na drogach zginęło 2 897 osób, a dodatkowe 30 tysięcy ludzi zostało rannych. Straty wynikłe z wypadków drogowych szacowane są przez NIK na 56 miliardów złotych rocznie!

Nawet pandemia niewiele poprawiła na Polskich drogach. Co prawda spadła liczba kolizji i wypadków drogowych, ale w tym samym czasie wzrosła ilość ofiar śmiertelnych na 100 wypadków. Nadal pod względem ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców jesteśmy w unijnej czołówce. Wszyscy nasi sąsiedzi radzą sobie lepiej od nas!

Według analizy NIKu do tej sytuacji przyłożyło się państwo, które zaniedbuje wiele ważnych obszarów, zapewniających bezpieczeństwo na drogach.

Bezpieczeństwo na polskich drogach – nikt go nie kontroluje

Jak wynika z raportu NIK, w Polsce nie istnieje żaden powszechny i spójny system odpowiadający za bezpieczeństwo na drogach. Co prawda istnieje Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (KRBRD), która ma całkiem duże kompetencje, jednak jest ona stanowczo niedofinansowana i praktycznie w ogóle niekontrolowana. W latach 2015-2020 nie zainicjowała ona żadnej zmiany w prawie, która miałaby w jakikolwiek sposób zwiększyć bezpieczeństwo na drogach.  

Najwyższa Izba Kontroli wskazuje również na ospałość we wprowadzaniu zmian w ruchu drogowym. Najlepiej powolne działanie systemu prawnego pokazuje, to co się działo z hulajnogami elektrycznymi. Te są z nami od kilku ładnych lat, a za ich sensowne uregulowanie rządzący wzięli się dopiero w tym roku. 

Polsce drogi są w fatalnym stanie

Do tego w Polsce nie ma sensowego systemu, który kontrolowałby jakość dróg, którymi codziennie poruszają się miliony Polaków. Jedyną większą agencją zajmującą się drogami jest Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Niemniej jednak odpowiada ona jedynie za 5% dróg w Polsce. Do tego – zdaniem NIK-u – jest niedofinansowana, przez co jakość autostrad i dróg krajowych jest w stanie wieloletniej stagnacji. Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie pisze, że pod koniec 2020 roku planowane wydatki na drogi krajowe są na niewystarczającym poziomie:

„Na natychmiastowe remonty potrzeba było aż 4,8 mld zł – przy czym GDDKiA planowała wydać na nie około 500 mln zł.”

Zobacz także: Najdłuższa autostrada w Polsce – polskie drogi częściowo ukończone

Za całą resztę dróg w Polsce odpowiadają lokalne samorządy, które nie mają odpowiednich środków na naprawę i remonty dróg. Powoduje to, że ich stan jest wysoce niezadowalający. Jest to szczególnie nieefektywne na poziomie powiatowym. Jak informuje NIK:

„Szczególnie zła sytuacja miała miejsce w przypadku zarządców na szczeblu powiatowym, gdzie żaden skontrolowany obiekt tego typu nie osiągnął stanu zadowalającego.

Wszystko jest niedofinansowane

Problem braku odpowiednich środków dotyka również policję. W wielu komendach alkomaty były źle skalibrowane i nie były w stanie poprawnie ocenić, czy kierowca jest pijany. W niektórych brakowało narkotestów, przez co tamtejsi policjanci nie mogli określić czy dany kierowca był pod wpływem innych niż alkohol substancji odurzających. 

Jak wynika z raportu NIK, praktycznie każdy polski system odpowiadający za nasze bezpieczeństwo jest niedofinansowany. Z Głównym Inspektoratem Transportu Drogowego, który zajmuje się stawianiem tzw. fotoradarów, nie jest inaczej. Stawia on tych urządzeń, zdecydowanie mniej niż powinien. Jak twierdzi Najwyższa Izba Kontroli:

„Według stanu na 31 grudnia 2020 r. było zainstalowanych 485 takich urządzeń, tj. średnio 1,6 na tysiąc km kw. powierzchni Polski. Dla porównania w Belgii było 37 takich urządzeń na 1000 km kw, w Niemczech 10, a we Francji 4”.

NIK w swoim raporcie wskazuje na to, że w Polsce w zły sposób jest zorganizowane Państwowe Ratownictwo Medyczne, co powoduje, że ratownicy są zbyt późno na miejscu wypadku. Tak samo źle zorganizowany jest system, który ma sprawdzać stan techniczny pojazdów. Ośrodki, które się tym zajmują, podchodzą bardzo liberalnie do przepisów i zwracają uwagę tylko na większe usterki. 

Bezpieczeństwo na polskich drogach, a kultura kierowców

Oprócz tego, na co zwróciła uwagę NIK, jest jeszcze jedna kwestia, która może mieć spory wpływ na to, że polskie drogi są tak niebezpieczne. Jak zauważył w jednym ze swoich wpisów Jan Śpiewak, w naszym kraju wytworzyła się kultura szybkiej jazdy. Najlepiej pokazują to polscy celebryci, tacy jak Kubańczyk.

Ostatnimi czasy wrzucił on na Instagrama filmik, na którym jedzie w klapkach 230 kilometrów na godzinę, trzymając kierownicę jedną ręką. W Polsce jeżdżenie niezgodnie z przepisami jest często traktowane nie jako objaw nieodpowiedzialnego zachowania społecznego, ale jako powód do dumy. Kubańczyk, wrzucając wspomniany wcześniej filmik, był przekonany, że w jego zachowaniu nie ma nic złego.

Polski rząd musi w końcu zacząć przeznaczać większe środki na bezpieczny ruch drogowy. Jeśli dalej nie będzie tego robił, to wysokie miejsce w rankingu najniebezpieczniejszych dróg w Europie, będziemy mieli zapewnione na najbliższe lata, a może nawet dekady. 

Zobacz także: „Debile nastawiali znaków ograniczeń prędkości” [FELIETON]

Polecane artykuły

Back to top button